Październik 2018

listopada 02, 2018


Też macie taki problem z wyrobieniem sobie dobrych nawyków? Przez ostatnie miesiące rozleniwiłam się, częściowo używając szalejących alergii i nadwrażliwości jako wymówki do obcięcia pielęgnacji do niezbędnego dla higieny minimum. Czasami najwyżej nakładałam olej i to tyle, włosy wiązałam w matkowy kok. Z powodzeniem wróciłam do bogatej pielęgnacji, różnych olejów, wcierek, maseczek.

Bardzo nie chciałam podcinać włosów, ale ostatecznie czytając Wasze komentarze i przeglądając zdjęcia z poprzednich lat postanowiłam jednak je obciąć. Oczywiście, jak to zwykle ja, liczyłam w głowie długie miesiące jakie zajmie mi nadrabianie tej długości, ciężko jest mi się pogodzić z tym że moje włosy uparcie nie chcą być długie (ani ładne).
Jeszcze mokre po podcięciu

Obcięcie włosów osłodził mi pomiar ich długości, miarka pokazała ponad 1,5 cm - czyli dwa razy więcej niż zwykle, to jest przyśpieszenie porostu jakie nie zdarza mi się często, przez wiele lat pielęgnacji tylko kilka produktów dało takie efekty. Tym razem to prawdopodobnie zasługa używania wcierki Banfi, na razie nie stosuje nic innego, a suplementacja opiera się wyłącznie na żelazie, mam tylko nadzieję że zwiększony porost to nie zasługa hormonów.

Dopiero po fakcie, na komputerze, zorientowałam się jak tragicznej jakości wyszły zdjęcia pomiaru (dzięki, mężu). Aktualna długość moich włosów po przycięciu to 60,5 cm - przy kolejnych 65 cm zrobię następne duże cięcie, tak aby końcówki wyglądały możliwie najlepiej. Nie mam jeszcze żadnym problemów z wypadaniem, a skóra głowy jest w świetnej kondycji.

Do mycia włosów używałam różnych szamponów, od delikatnego, dziecięcego Himalaya (pięknie pachnie), przez oparty na ALS aloesowy kosmetyk Equilibra, po zdzierak w formie końskiego szamponu Mane`n Tail.
W odżywkach dominowały typowe drogeryjne, silikonowe specyfiki. Wypchane po brzegi silikonami i substancjami wygładzającymi sprawiają że moje włosy wyglądają fajnie, na o wiele zdrowsze niż są w rzeczywistości. Bardziej naturalny i łagodnym kosmetykiem jest aloesowa odżywka Equilibra, a co do drogeryjnych to możecie poczytać recenzję Herbal Essences i Pantene. 
W październiku testowałam wiele różnych olejów: ze słodkich migdałów, z dzikiej róży, z pestek malin, najlepiej sprawdziła się jednak oliwka na rozstępy Babydream, do zabezpieczania serum z olejkiem migdałowym Isana. Dość ciekawe efekty zapewnia również maska do miodowania włosów NaturalME, przez cały miesiąc używałam również wcierki Banfi. 

Mogą również Cię zainteresować:

3 komentarze

  1. Patrze na Twoje włosy i uświadomiłaś mi , ze musze obciąc koncowki hah :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja właśnie przycinałam końcówki, ale widzę że mam za mało kosmetyków :D

    OdpowiedzUsuń
  3. niewiele z nich stosowałam, ale NaturalME bardzo mnie zaciekawiły :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń