Wrzesień 2018

września 27, 2018


Ostatnia włosowa aktualizacja pojawiła się na blogu rok temu, przez ten czas niewiele działo się w pielęgnacji włosów, za to bardzo dużo w moim życiu. Uznałam że przyszedł czas na przywrócenie świeżości nazwie "Dzika Wózkowa" i w efekcie znowu zasuwam z wózkiem. Głównie ze względu na ciążę odstawiłam jakiekolwiek wcierki i suplementy, nie chciałam ryzykować. Pielęgnacja w większości sprowadzała się do prostych, sprawdzonych kosmetyków, używałam najwyżej olejów. Miałam spory problem z reakcjami alergicznymi, nadwrażliwością skóry. Na początku roku włosy nieco wypadały, ale przez większość tego czasu to nie było moim problemem. Przez ostatnie kilka miesięcy włosów wypadało widocznie mniej niż zwykle, mogę śmiało powiedzieć że w zasadzie nie wypadały. Wiem że odpowiedzialne za to są ciążowe hormony, które czasowo wydłużają cykl życia włosa. 

Co ważne, zdecydowałam się nie podcinać włosów przez ten okres. Od sześciu lat zapuszczam włosy i dbam o nie - nadal nie doczekałam się długich i czasami wolę wybrać długość, zamiast w miarę przyzwoitej jakości końcówek.  Systematyczne podcinanie nie sprawdza się w przypadku moich słabych i wolno rosnących włosów, przez nie stoję w miejscu. Aktualnie wysiepane końcówki sięgają na miarce do 63 cm. 

Co przede mną? Oczywiście, poporodowe wypadanie włosów - wątpię żeby mnie ominęło, i wiem że może być bardzo dużym problemem, teraz jeszcze minęło zbyt mało czasu żebym to odczuła, na razie trzymają się mocno. Kondycja włosów ucierpiała kiedy kiedy wymyśliłam sobie zrobienie trwałej, która ostatecznie i tak nie wyszła. Podniszczenie włosów sprawiło że jakiekolwiek układanie jest znacznie łatwiejsze, ale jednocześnie rozpuszczone wyglądają słabiutko. 
Nadal nie znalazłam oleju który odpowiadałby moim kosmykom, aktualnie eksperymentuję z olejem z dzikiej róży, olejkiem Babydream i olejem z nasion malin. 

Bardzo odpowiadał mi szampon kojący Dermedic, o którym zresztą pisałam kilka dni temu tutaj, jest oparty na ALS i jak większość kosmetyków na tym detergencie sprawdza się u mnie. Często używałam przypadkowych szamponów, teraz jednak uzupełniłam moje półki o nowe, ciekawe kosmetyki. Czuję że hitem będzie szampon dla dzieci Himalaya - sięgnęłam po niego z myślą o sobie, ze względu na promocję 1+1 w Superpharm. Ciekawostką jest bardziej popularny zagranicą szampon "koński" Mane`n Tail, używam również produktu Equilibra, który również oparty jest na ALS. 

Ostatnio zużyłam całą odżywkę Kallos - głównie na nich opierałam się przez ostatnie miesiące, teraz pojawiło się nieco więcej kosmetyków i nie wybieram produktów które są super naturalne, włosomaniacze. Świetnie sprawdza się błyskawiczna maseczka Pantene, zaskoczyła mnie niby naturalna i ziołowa nowość na półkach - domyślacie się ile ma wspólnego z naturalnością? 

Od kilku dni zaczęłam używać popularnej ostatnio wcierki Banfi - słyszałam bardzo dużo dobrych i bardzo dobrych opinii. Wcierka opiera się na chrzanie, jest alkoholowa i bardzo podoba mi się jej zapach. Początkowo chciałam wrócić do maści końskiej, ale natknęłam się na wzmiankę o właśnie wcierce i postanowiłam jednak spróbować nowości. 


 Na razie nie stosuję żadnych suplementów, szukam czegoś faktycznie skutecznego, co nie będzie kolidowało z karmieniem. Może macie coś wypróbowanego, co sprawdziło się u Was? 

Mogą również Cię zainteresować:

18 komentarze

  1. Herbal Essences używałam już baaardzo dawno temu, będzie z 10 lat ;) potem wycofali te kosmetyki z Polski (mi mojej rozpaczy). Widzę że teraz wróciły, ale ciekawe jak z ich działaniem.
    U mnie dobrze wpłynęły chyba najprostsze suplementy zastosowane razem: magnez, witamina b, witamina D i pitne żelazo. Od czasu do czasu pokrzywa do popicia. Włosy w ogole nie lecą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślałam że to nowość ;) Pokrzywy się boję, wcześniej mieszała mi w hormonach, a mam tym problem.

      Usuń
  2. Wybacz szczerość.. ale widać że włosy są mega zmęczone, chociaż małe podcięcie trochę by je zmieniło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam - zdaję sobie z tego sprawę. Idealnie byłoby ściąć przynajmniej 10 cm, wtedy kondycja końcówek byłaby przyzwoita chociaż przez chwilę. Tak jak napisałam, nigdy nie miałam ani długości, ani idealnych końcówek - nawet drastyczne ścięcie włosów sprawiało że miałam je ładne tylko przez chwilę, mimo tego że wiąże włosy na noc i staram się chronić końcówki. Do tej pory, jakiekolwiek postępy w długości włosów pojawiały się wyłącznie kiedy przez dłuższy czas nie podcinałam włosów i dopiero potem podcięłam. Regularne niewielkie podcinanie prowadziło do tego że ani końcówki nie były szczególnie ładne, ani nie przybywało długości. Podetnę, ale jeszcze nie teraz ;)

      Usuń
    2. Podetnij, nie czekaj. Jeżeli nie 10, to przynajmniej 5cm - na pewno będzie to z korzyścią dla Twoich włosów, bo wyglądają strasznie marnie.

      Usuń
    3. Przejrzałam zdjęcia z poprzednim miesięcy i kurczę, z bólem serca, obiektywnie, muszę przyznać że macie racje :(

      Usuń
    4. Mam wrażenie niestety, że jednak to trwała dała tak bardzo w kość :( Co kto lubi, ale osobiście wolę mieć włosy w dobrej kondycji, ale przyklapnięte i śliskie, aniżeli całość wyglądająca mizernie, w zamian za trzymające się upięcia czy gumki do wlosów...

      Usuń
    5. W zasadzie szukam pozytywów. Bardziej chciałam mieć kręcone włosy niż po prostu podniszczone, wtedy nudziły mi się śliskie włosy których nie mogłam upiąć, a o lokach marzę od zawsze. Wydawało mi się to dobrym rozwiązaniem, ale ostatecznie ani loków ani śliskich włosów, z tym trzymaniem się gumki to bardziej próbuje się pocieszyć.

      Usuń
    6. No rozumiem, szkoda, że ostatecznie wyszło jak wyszło :( przynajmniej zawsze to jakieś doświadczenie - przekonałaś się, jak trwała podziałała na Twoje włosy.

      Usuń
  3. ja tam nie wiem po co pozować polnago, to nieestetyczne. tylko włosy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tylko plecy. Wizualnie, z koszulką wyglądały różnie, w zależności od tego jak się ułożyła, tymczasowo robię zdjęcia tak.

      Usuń
  4. Zostałam mamą ponad rok temu, cały czas karmię piersią, od lat zapuszczam włosy i tak, mam świadomość że moje końcówki są zniszczone ale nie podcinam ich bo miałam podobny problem, chwilę po podcięciu były piękne, po około tygodniu czy dwóch wyglądały jak po roku od pocięcia, kruszyły się i ciągle miałam tą samą długość. Teraz dałam sobie spokój z podcinaniem i widzę że są znacznie dłuższe.
    A wracając do tematów "poporodowych" :) jak już napisałam na początku jestem ponad rok po porodzie i ciągle karmię piersią a włosy w ogóle mi nie lecą :) więc bądź dobrej myśli, może wypadanie i Ciebie ominie (chyba że dopiero po odstawieniu dziecka od piersi i zakończeniu karmienia zacznie się u mnie okrutne wypadanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki żeby nie poleciały i mam nadzieję że tak samo będzie u mnie! A Twoje też tak piekielnie wolno rosną? Mam wrażenie że cokolwiek nie zrobię z moimi i tak będzie źle, a krótkich nie chce, źle się w takich czuję.

      Usuń
    2. Powiem tak- mam wrażenie że nie rosną, ale już od kilku lat jak oglądam zdjęcia sprzed roku to widzę że jednak różnica jest chociaż niewielka. Przez 5 lat urosły niewiele, dopiero w ciąży jakoś się wzmocniły i widzę że w porównaniu z poprzednim rokiem różnica po raz pierwszy jest spora. Najlepiej byłoby stwierdzić po odroście, ale mam włosy naturalne więc trudno mi powiedzieć czy rosną. Myślę o tym żeby zrobić sobie kilka delikatnych pasemek właśnie po to aby ocenić przyrost włosów ale myślę że prawdziwy problem leży w tym że włosy się kruszą, odpadają i w rezultacie wydaje się że nie rosną.

      Usuń
    3. Akurat u mnie od kiedy o nie dbam to końcówki nie kruszą się dramatycznie, po prostu przyrost nawet na wspomagaczach jest dramatycznie słaby.

      Usuń
    4. Czasem wspomagacze niewiele zdziałają, kiedy jeszcze miałam włosy farbowane to bez względu na to czy używałam Jantary, wcierki itd. odrost i tak był taki sam.

      Usuń
  5. Ja po porodzie miałam takie same problemy :(

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja polecam maskę gorczycową - mam takie same beznadziejne cienkie włosy i ta maska daje u mnie 3-4 cm porostu miesięcznie - zawsze robię ją 5 tygodni, potem przerwa. I zauważam, że ograniczona pielęgnacja zdecydowanie lepiej służy moim włosom niż ta "na bogato".

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń