, , ,

Avene, TriXera+ Krem emoliencyjny

kwietnia 02, 2018



Zawsze miałam jakieś problemy ze skórą, mój syn niestety odziedziczył je po mnie. Zanim moja wiedza w temacie kosmetycznym się rozwinęła  nie wiedziałam że cokolwiek poza sterydami może pomóc, zresztą większość problemów miała u mnie raczej podłoże typowo wysypkowe, alergiczne. Teraz kiedy jestem w ciąży problemy wróciły i niestety zaczynają wyglądać jak typowe AZS. Krem Avene leżał w mojej szafie już od jakiegoś czasu, zakupiłam go w promocji i używałam sporadycznie, teraz jednak wraz z pogarszającą się skórą zaczęłam go systematycznie zużywać. Co siedzi w środku?

Avene thermal spring water - woda termalna z Avene
Carthamus Tintctorius (Safflower) Seed Oil - olej z krokosza barwierskiego
Mineral Oil - parafina
Glycerin - roślinna substancja nawilżająca
Cocos Nucifera Oil - olej kokosowy
Polysorbate 60 - emulgator
Oenothera Biennis (Evening Primerose) Oil - olej z wiesiołka
Sorbitan Stearate Cetyl Esters - emulgator
Dimethicone - silikon
Benzoic Acid - konserwant
BHT - konserwant
Carbomer - zagęstnik
Chlorphenesin - konserwant
Disodium EDTA - związek chelatujący
Glycine - posiada działanie regenerujące skórę
Glycine Soya Seed Extract - wyciąg z ziaren soi, nawilża i regeneruję skórę
PEG 32- rozpuszczalnik, działanie nawilżające
PEG 400- rozpuszczalnik, działanie nawilżające
Pentyl Rhamnoside - działanie przeciwzapalne
Phenoxyethanol - konserwant
Sodium Hydroxide - regulator pH
Tocopherol - wit. E
Water - woda


Przekonałam się już wcześniej że niekoniecznie zwracanie uwagi wyłącznie na skład zawsze prowadzi do słusznych wniosków, parafina pojawia się tutaj na trzecim miejscu, ale wyprzedza ją olej z krokosza i woda termalna Avene, dalej jest olej kokosowy i z wiesiołka. Wszystkie te oleje mają świetne działanie regenerujące skórę, sprawdzają się we wspomaganiu leczenia AZS i wzmacniają elastyczność skóry. Nie znajdziemy oczywiście kompozycji zapachowej ani roślinnych ekstraktów które lubią uczulać. Nie każdemu ten skład będzie w pełni odpowiadał, znajdzie się kilka dyskusyjnych składników - PEGi, phenoxyethanol, disodium EDTA - ja akurat ich nie unikam.

Taką formę balsamów do ciała lubię - duże, wygodne opakowanie ze sprawną pompką - na dnie mojego produktu została już jedynie odrobina i nadal nie ma problemu z wydostaniem kremu. W porównaniu z Lipikarem który uwielbiam ale jest niewydostawalny poniżej połowy to Avene jest genialne! Niestety polski opis zniknął z etykiety. 

Zapach, jak to zwykle bywa w przypadku dermokosmetyków nie jest szczególnie przyjemny, ale nie wymagam od tego typu produktu pięknej kompozycji zapachowej. Konsystencja to oczywiście biały krem, dość gęsty i treściwy, o charakterystycznym zapachu.

Nie wymagam  szybkiego wchłaniania się i oczywiście ten krem tego nie robi, aczkolwiek jak na emolient wchłania się stosunkowo szybko. Bardzo skutecznie nawilża skórę, zostawia powłoczkę która zapobiega utracie wilgoci. Mimo tego że nie cierpię parafiny w kosmetykach, tutaj podobnie jak w kremie do rąk Cicalfate nie zaobserwowałam typowego dla niej nieprzyjemnego odczucia na skórze. Nie wiem jak to robią, ale muszę przyznać że wychodzi im nieźle. Krem nie szczypie nawet kiedy nakładam go na mocno uszkodzoną skórę, nie powoduje żadnego pieczenia i wystarczająco szybko łagodzi swędzenie. Dziwię się że tak długo przeleżał niedoceniony w szafce! 

Mogą również Cię zainteresować:

5 komentarze

  1. Ja go lubię mimo oleju mineralnego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przy niektórych schorzeniach, czy też potrzebach skóry wcale nie należy obawiać się tej parafiny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Firme kojarze, ale tego produktu niekoniecznie ;p

    OdpowiedzUsuń
  4. Stosujesz probiotyki? Mogą nie tylko pomóc Tobie, ale są badania które stwierdzają, że stosowanie ich w ciąży w ostatnim trymestrze zmniejsza ryzyko wystąpienia AZS u dziecka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, planuję zacząć i dziecko też będzie dostawać. Aczkolwiek biorąc pod uwagę moje wściekłe alergie i azs Młodego to nie robię sobie wielkich nadziei.

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń