Plan pielęgnacji włosów na 2018

lutego 06, 2018

Masa suplementów, picie drożdży, dziwnym mieszanek ziołowych, wcieranie w skórę głowy leków na grzybice i inne cuda które magicznie miały sprawić że moje włosy nagle cudownie by urosły musi poczekać jeszcze długo - postanowiłam odstawić wszystkie wcierki, niekoniecznie do tego przeznaczone suplementy i dziwne sposoby - kilka miesięcy mnie nie zbawi, długie włosy teraz nie są moim priorytetem. Wiem że dopiero na koniec roku będę musiała sprężyć się i zastosować już bez litości wszystko co się da co pomoże mi zachować jak najwięcej włosów na głowie - maść końska, Daktarin, serum z apteki agafii, suplementy łykane garściami - absolutnie cokolwiek co mi pomoże. 

Teraz moja pielęgnacja włosów jest mocno ograniczona, pozostałam przy łagodniejszych szamponach które na dłuższą metę okazały się mi bardzo służyć, czasami delikatnych peelingach mechanicznych. Próbowałam myć włosy czarnym mydłem, ale strasznie ciężko mi się z nim współpracuje żeby uzyskać satysfakcjonujący efekt - nie domywa włosów na długości, za to robi cuda u nasady, używam czasami w taki sposób że włosy myję normalnie łagodnym szamponem i po jego spłukaniu używam u nasady czarnego mydła. Miałyście okazję używać kiedyś tego kosmetyku? Smród niestety utrzymuje się przez wiele godzin. 

Ten rok z pewnością będzie należał do jak najbardziej prostych, w miarę możliwości naturalnych i łagodnych kosmetyków, mimo ostatnich wielu niepowodzeń z olejami nie będę ustawać w poszukiwaniu czegoś co w końcu zadziała. Jak na razie najlepiej sprawdziły się oleje parafinowe, ale kto wie, może uda mi się znaleźć odpowiadający moim włosom olej naturalny. 
To właśnie oleje naturalne, szczególnie te lekkie sprawdzają się u mnie genialnie nakładane na skórę głowy i utrzymują ją w dobrego kondycji, nie będą miały za to spektakularnego wpływu na porost i wypadanie włosów.


W tym roku z pewnością kluczowy dla stanu moich włosów będzie hormonalny rollercoaster, który na szczęście na razie sprawił że moje włosy praktycznie w ogóle nie wypadają, na dodatek pojawił się wysyp mocno widocznych i gęstych baby-hair. Liczę na to że ten stan się utrzyma, szczególnie że do września planuję w miarę możliwości zrezygnować z podcinania włosów - moje wcześniejsze takie eksperymenty pokazują że ostatecznie zyskuje tym większy przyrost niż gdybym podcinała je mniej a regularnie. Przez kilka poprzednich miesięcy borykałam się raczej z wypadaniem niż ze wzrostem włosów, ale teraz sytuacja się unormowała. Wczoraj wykonałam ostatnie podcięcie (zdjęcia jeszcze przed) i następne planuję dopiero we wrześniu.  Plus jest taki że przez większość czasu noszę spięte włosy.

Mam nadzieję że za rok zostaną mi jeszcze jakieś włosy! 

Mogą również Cię zainteresować:

7 komentarze

  1. Jesteś w ciąży? Gratulacje na zaś!

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie używam czarnego mydła, nie wiedziałam że śmierdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarne mydło oliwkowe śmierdzi jak miks pasty do podłogi z farbą do ścian.

      Usuń
  3. Też bym chciała baby hairs. =)

    OdpowiedzUsuń
  4. vitapil mama polecam! a zrobisz wpis o łagodnych szamponach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może - aczkolwiek na razie głównie leciałam na J&J ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń