Polecany post

Miesiąc z życia włosów: Wrzesień i październik 2017

Bliżej nam do listopada niż września, ale jednak postanowiłam napisać, za to będą w sumie dwa miesiące ;) Jak tylko ogarnęłam pielęgnację zmienionych włosów i prawie codziennie moje kosmyki są gładkie i dociążone to stwierdziłam że się nudzę. Moje włosy są ładniejsze, dłuższe i gęstsze niż kiedykolwiek, a ja chodzę i narzekam. Wiem że na wygląd włosów głównie wpływa coś czego nigdy nie przeskoczę czyli genetyka, a tutaj niestety moja sytuacja pod tym względem wygląda bardzo źle i nie wydaje mi się żeby włosy stały się jeszcze lepsze, natomiast sam ich wygląd pozostawia wiele do życzenia.


Nie mogę farbować, proste włosy już mam, więc zdecydowałam się na absolutnie najbardziej niszczący zabieg jaki jest stosowany na włosach. W zasadzie powinnam napisać Wam o nim dopiero za miesiąc skoro robiłam go już w październiku, ale nie zrobiłam zdjęcia włosów przed. Chciałam dodać włosom więcej objętości, więc... zrobiłam sobie trwałą. Zależało mi na delikatnym efekcie, trochę stchórzyłam w trakcie zabiegu, efekt wyszedł jeszcze bardziej subtelny niż chciałam, w zasadzie to ledwo widoczny.


Oczywiście nie byłam wystarczająco usatysfakcjonowana więc po zaledwie kilku dniach przerwy postanowiłam powtórzyć trwałą. Wiem - szaleństwo, absolutna głupota i gwarancja zniszczenia włosów. I tym razem nie udało mi się skończyć z loczkami, za to kondycja włosów wyraźnie ucierpiała. Z średnioporowatych w stronę porowatości niskiej stały się wysokoporowate, szczególnie na zfajczonych końcach. Zdjęcie już jest po solidnym podcięciu, końce ucierpiały bardzo. Włosy znacznie bardziej się puszą - potrzebują silnego nawilżenia. Bezkarnie mogę stosować kosmetyki bez spłukiwania, bardzo ciężko jest obciążyć teraz moje włosy.

Czy żałuję? Ani odrobinę, przekonałam się że idealnie zdrowe, niskoporowate włosy niekoniecznie są tym co mnie zadowala. Znacznie lepiej czuję się w nieco podniszczonych z którymi mogę robić co tylko zapragnę - żadna fryzura się nie rozlatuje, nie wypadają już niesforne kosmyki, bardzo łatwo wydobyć z nich objętość. Wcześniej nie chciał mi się trzymać nawet zwyczajny kucyk, a warkocz dobierany się rozlatywał. Na dodatek włosy mogą być dokładnie takie jak chce, w zależności od wykończenia. Wystarczy przeczesać je na sucho i uzyskuje włosy proste, ale ze znacznie większą puszystością, kiedy ugniotę je nieco na wilgotno z kremem do loków to uzyskuję roztrzepane i trwałe fale. Trwałą wykonywałam za każdym razem z użyciem Hairplex, ciężko mi powiedzieć na ile to pomogło, patrząc na zdjęcie zastanawiam się nad poprawką podcięcia żeby całkowicie pozbyć się jasnych końcówek.

Na głowie przez cały wrzesień nie działo się w zasadzie nic ciekawego, bez wypadania włosów, bez podrażnienia skóry głowy. Sporadycznie włosy się puszyły, ale wystarczyło serum żeby je ujarzmić. Wzrost włosów był nieco większy niż przeciętnie, cały czas walczę z regularnością wcierania maści końskiej, w październiku nieco to kulało. Na zdjęciach długość jest sporo zmniejszona - winne zniszczenia i mocniejsze podcięcie które zwykle przeprowadzam jesienią, doskonale widać również zmianę struktury włosów. I tak - mimo pogorszenia kondycji to wolę je takie! 

Po raz pierwszy od bardzo, bardzo dawna używałam przez miesiąc wyłącznie jednego i to na dodatek łagodnego szamponu. Postawiłam na Johnsons&Johnsons, klasyczny szamon rumiankowy przeznaczony dla dzieci. Nie ma idealnego składu, ale w składzie znajdziemy głównie łagodne detergenty, całkiem komfortowo się go używa i uwielbiam ten zapach. Znacznie lepsze efekty uzyskuje kiedy używam wyłącznie delikatnego myjadła niż kiedy mieszam zwykłe z łagodnymi.

Również wśród odżywek zagościła prostota,  moje kłaczki stały się mało wymagające od kiedy oczyszczam je wyłącznie delikatnie, większość odżywek i masek widocznych na zdjęciu sprawdza się fajnie, nawet te bardziej nawilżające które do tej pory jedynie puszyły moje włosy.

Staram się regularnie olejować, najczęściej wybieram te oparte na parafinie, takie nadal sprawdzają się najlepiej, często stosuję na koniec mycia płukankę z aloesu, która świetnie nawilża kłaczki, jak miałam więcej czasu to ciapałam maseczkę z miodu. Fajnie sprawdzają się kosmetyki po myciu - Esencja paczula wonna, "olejek z czarnuszki", spray do rozczesywania Dove.

A jak miały się Wasze włosy we wrześniu?

Komentarze


  1. Moje kudły nie są w najgorszej kondycji choć zawsze mogłoby być lepiej 😁

    OdpowiedzUsuń
  2. Włosy włosami, ale jak Ty pięknie schudłaś! Pozdrawiam, Ewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje :) Na razie waga stoi, ale mam nadzieję że bujnie się jeszcze w dół!

      Usuń
  3. Ja teraz dłuższy czas nie farbuję włosów i widzę dużą różnicę między zdrowym odrostem a resztą. Zobaczymy czy spodoba mi się pielęgnacja jak już tylko te zdrowe zostaną :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.