Polecany post

Hity... których nie używam

Pisałam niedawno o kosmetykach do których wróciłam po latach, kosmetykach które uznałam wtedy za absolutnie hity. Rozglądając się po szafkach z zachomikowanymi kosmetykami zorientowałam się że zalega w nich wiele tego typu produktów, których przestałam używać i nie mam ochoty ani czasu do nich wrócić. Sporo zmienił mój powrót do aktywności zawodowej, nie mam czasu ani siły na wielogodzinne zabawy w łazience. Nie raz padam na pysk i moja pielęgnacja kończy się na szybkim demakijażu, wsmarowaniu kremu który jest pod ręką i po pięciu minutach już śpię.  Do jakich produktów nie wróciłam mimo początkowego zachwytu?

Biała Perła, system wybielający zęby 5 dni

Efekt wybielenia był widoczny, całkiem długo się utrzymywał, sam system można kupić w promocji we względnie przystępnych cenach. Nie wywołał szczególnej nadwrażliwości, początkowo planowałam ponawiać stosowanie co ok. pół roku, nigdy jednak nie kupiłam kolejnego opakowania.

Co mnie ostatecznie zniechęciło? Siedzenie 20 minut z tymi piekielnymi nakładkami, ślinienie się i paskudny posmak, serdecznie nienawidziłam tego, mimo że cała kuracja trwa zaledwie 5 dni. Nigdy nie przezwyciężyłam tej niechęci!


Elektryczny pilnik do stóp z Biedronki

Muszę przyznać że tego hitu używałam regularnie przez ponad rok, dokupowałam zapasowe rolki i tak dalej. Z czasem zaczynał robić coraz mniejsze wrażenie na moich piętach i ostatecznie stosowanie go nie robiło większej różnicy od pumeksu.

Co mi jeszcze przeszkadzało? Spiłowanie całych stóp zajmowało dłuższą chwilę i stosowany codziennie wymagał całej masy baterii. Być może zdecydowałabym się jeszcze na tego typu produkt, pod warunkiem że zasilanie byłoby sieciowe, a sam pilnik o wiele większej mocy.

Korund

Tutaj będzie produkt zupełnie wyjątkowy, stosowałam go namiętnie na początku mojej pielęgnacji i każdy kolejny peeling jaki stosuje jest jego marną namiastką. Wystarczył korund i dowolny olej czy coś pieniącego się i mogłam regulować moc złuszczania jak tylko chciałam, od delikatnego posmyrania do ostrego zdzierania powierzchni twarzy i nie tylko. Wydajność była absolutnie fenomenalna!

Dlaczego już nie stosuje? No cóż - skończył  mi się. Korund nie jest dostępny stacjonarnie, żeby go kupić musiałabym zrobić zamówienie półproduktowe - kto wie, może przy zbliżającym się Dniu Darmowej Dostawy?

Urządzenie do pielęgnacji twarzy

Wow, takie cudeńko, masaż taki przyjemny. Stosowanie bardzo mi się podobało, odpowiadał mi zarówno delikatny masaż twarzy jak i porządne szorowanie szczoteczką, byłam pewna że będę stosować to urządzenie regularnie.

Ostatecznie urządzenie leży w kącie, z wyjętymi bateriami i zbiera kurz. Nie mam siły ani ochoty wyjmować go, potem czyścić po użyciu, suszyć, pakować i zaczynać całą zabawę od nowa. Wiem że takie zabawki nie są dla mnie, to jest bardziej bajer niż must have.

Jestem pewna że w Waszych szafkach również często zalegają produkty którymi byłyście niegdyś zachwycone, co to za produkty? Co sprawiło że nie używacie lub nie kupiłyście ponownie rzeczy które tak Wam odpowiadały? A może nie macie tego problemu?

Komentarze

  1. Muszę przyznać, że do niedawna i u mnie w szafce kurzył się i zajmował miejsce zestaw do pielęgnacji twarzy z Biedronki. Jednak ja przestałam go używać, bo po prostu mi szkodził. Niestety, ale powodowal u mnie wysyp krostek, dlatego też wylądował na śmietniku :p To był spontaniczny zakup i niestety nietrafiony. A co do korundu to zaciekawiłaś mnie :) Czytałam wiele dobrego o tym kosmetyku i chciałabym go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również zakupiłam ten zestaw do twarzy z biedronki.Tak samo jak u Ciebie leży gdzieś w szafie i czeka nie wiem na co . To czyszczenie mnie dobijało ,a ta końcówka masująca z kulkami , mały dramacik nie dość ,że skrzypi to ciężko było wyczyścić produkt z pomiędzy kulek . Pilnik do nóg też mam ,ale z Schola .Producent zapomniał dodać dźwięk w reklamie (wcale się nie dziwię bo jak by go dodał to nie było by słychać pani która go zachwala) hałas jest dość duży i wcale to nic nie ma związku z przyjemnym stosowaniem go.

    OdpowiedzUsuń
  3. i u mnie by się znalazły zapomniane/nieużywane rzeczy

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie też gdzieś w domu spoczywa ta szczotka do mycia twarzy, a korundu nie używam, bo też mi się skończył...:D Dzień darmowej dostawy - dobrze, że o nim przypomniałaś!:D

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.