Polecany post

Hity po latach...


Macie czasami tak że wspominacie kosmetyki których używałyście kiedyś i byłyście zachwycone? Ostatnio staram się wrócić do początków mojej pielęgnacji, wiele kosmetyków i akcesoriów sprawdzało się wtedy świetnie, a w pogoni za lepszymi nowościami popadły w zapomnienie. A co z kwestią "kiedyś to było lepsze"? Niestety, i tak bywa.

Tangle Teezer

Na początku nie mogłam zrozumieć kupowania za 50 zł kawałka plastiku do czesania włosów.  Kolejne zachwycone opinie w końcu mnie skusiły i absolutnie niczego nie żałowałam, TT to szczotka która była dla mnie dosłownie rewolucyjna, nadal pieję nad nią z zachwytu. Mój TT ma już prawie 5 lat, kilka delikatnie wygiętych ząbków, kilka rys. Spadła mi na płytki tysiąc razy, używałam jej kilka razy dziennie. Bez problemu rozczesywała moje włosy oszczędzając je przed niszczeniem zwykłą szczotą. 


Minęło kilka lat, TT stały się powszechnie dostępne, trafiając na dobrą promocję można dorwać je już za 20 zł. Jedną z tych nowszych szczotek TT sprezentowałam mojej mamie i niestety jestem rozczarowana. Szczotka zbudowana jest z innego materiału niż moja, jest znacznie mniej solidna. Po trochę ponad roku straciła połowę ząbków, pozostałe są mocno powyginane. Nie kupię już nigdy zwykłego, nowego TT, mimo tego że jest dwukrotnie tańszy niż kiedyś to nie jest już wart swojej ceny. Przymierzam się do większej wersji TT, ale być może zdecyduję się na coś zupełnie innego, szczególnie że moje włosy są znacznie bardziej gęste niż kiedyś, a tutaj macie porównanie starej wersji z podróbką

Wodoodporny tusz Essence, Get Big Lashes Volume Boost.

Po pięciu nadal nie znalazłam mojego idealnego tuszu, wypróbowałam wielu i żaden w pełni mnie nie zadowolił. Na samym początku używałam wodoodpornego tuszu Essence, kosztował jedyne 11 zł i chyba był najbliżej ideału, zużyłam trzy opakowania zanim zaczęłam eksperymentować z innymi. Teraz postanowiłam do niego wrócić, przy promocji -50% zapłaciłam zaledwie  6 zł.
Bardzo kusiło mnie żeby zamiast niego wypróbować po raz kolejny coś nowego, na całe szczęście się powstrzymałam. Okazało się że nadal tusz jest tak samo świetny jak na początku, a nawet porównując do wielu różnych maskar doceniam go jeszcze bardziej. Wielka szczotka jest bardzo wygodna, nabiera idealną ilość tuszu, naturalnie pogrubia rzęsy bez ich sklejania. Genialny efekt na co dzień, chyba na razie daruję sobie szukanie czegoś innego ;)


Serical al Latte

Zawsze nazywałam tą maskę Kallosem Latte, według mnie różnica niewielka, jedno i drugie działało świetnie na moje włosy. To zawsze był kosmetyk który dawał mi świetne efekty, mój idealny pewniak. Dłuższy czas jej nie używałam, próbowałam innych i nie byłam z niczego zadowolona, ostatecznie postanowiłam do niej wrócić. I jak? No niestety, rozczarowanie. Moje włosy mocno się zmieniły, nie tolerują już protein tak jak kiedyś i maska Serical al Latte w najlepszym przypadku nie przynosi efektów, w gorszych dniach sprawia że włosy są puszące się i ekstremalnie nieprzyjemne w dotyku. Tutaj akurat to nie kwestia pogorszenia jakości kosmetyku czy mojej zawyżonej popewsniwj oceny, po prostu moje włosy się zmieniły i straciłam tego pewniaka.


Maybelline, podkład Affinitone

Ciężko jest mi wybrać idealny podkład, podobnie jak tusz. Nie pasuje mi albo formuła, albo odcień, dużo eksperymentuje  i nadal nie trafiłam na swój ideał. Podkład Affinitone którego używałam cztery lata temu lądował w moim koszyku i odkładałam go na półkę już kilka razy. W końcu zdecydowałam się i niczego nie żałuję!

 Moja cera jest w lepszym stanie niż kiedyś, podkład jeszcze lepiej na niej leży. Nie ma już podkreślenia suchych skórek, stopień krycia jest idealny. Odcień 09 świetnie mi pasuje, nie ma ani zbyt żółtych ani zbyt różowych tonów. Cera wygląda zdrowo i w normalnych warunkach przypudrowana trzyma mat przez cały dzień. Sama jestem zdziwiona, ale chyba przypadkiem odkopałam ideał ;)

Eveline, odżywka do paznokci 8w1

Zawsze miałam problemy z paznokciami, wiecznie się rozwarstwiają, łamią, kruszą i niewiele pomaga. Swego czasu namiętnie używałam odżywki Eveline, okazało się że moim paznokciom nie robi najmniejszej krzywdy i w czasie jej stosowania wybitnie poprawia się stan pazurków. Po raz pierwszy w życiu miałam długie i ładne paznokcie, potem zaczęłam eksperymentować z innymi odżywkami.

 Jakiś czas temu wróciłam do Eveline i mimo namiętnego stosowania przekonałam się że niestety już nie robi absolutnie żadnej różnicy i w najmniejszym stopniu nie wpływa na kondycję pazurków. Szkoda mi strasznie, tęsknie za ładnymi paznokciami :(

Jakie są Wasze odczucia co do kosmetyków do których wróciłyście po latach? Pozytywnie, negatywnie? 

Komentarze

  1. Szczotkę TT też mam kilka ładnych lat, choć porównania do tych nowych zupełnie nie mam. Odżywkę też kiedyś stosowałam :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Szczotke TT uzywam od okolo miesiąca jestwm bardzo zadowolona:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama w sobie jest świetna, ale niestety jakość nowych wersji pozostawia wiele do życzenia.

      Usuń
  3. ja też używam TT już kupę czasu ;) zdążyłam już wymienić na drugi egzemplarz :) tak samo lubię odżywkę Eveline, ale diamentową :)
    p.s dodaję bloga do obserwowanych i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jesteś zadowolona z jakości nowego TT?

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.