Polecany post

Miesiąc z życia włosów: Czerwiec 2017

Odkąd moje życie nabrało tempa mam problemy z regularnym wrzucaniem wpisów, tradycją powoli staje się podsumowanie minionego miesiąca dopiero w połowie bieżącego. Co działo się z moimi włosami w czerwcu? Walczę. Z brakiem czasu, z zajęciami ułożonymi tak że nie zawsze mam kiedy pochodzić z naolejowanymi włosami, walczę z upięciami i plączącymi się pod ramieniem torebki kosmykami. Czuję że przywyknięcie do takiej długości włosów zajmie mi sporo czasu, a krótsze się przecież nie robią. 



Nie mam czasu na pieszczenie się z włosami ostatnio, pracuję i zajmuje się działką, na której uprawiam gigantyczne sałaty, kapusty i inne dobroci. W pewien sposób jestem pewna że odbije się to na ich przyszłej kondycji - nigdy wcześniej nie jadłam takich ilości warzyw, moja waga też jest wdzięczna ;)


Coraz lepiej radzę sobie ze sposobami na przesuszanie się włosów, nakładanie miodu, aloesu i dodawanie olejów zdecydowanie poprawia ich wygląd. Wypadanie włosów utrzymywało się na mniej więcej stałym poziomie, w granicach normy, oczywiście po poparzeniu skalpu nieco wzrosło. Końcówki nie wyglądają już najlepiej, ale tak jak rok temu podcięcie planuję dopiero na zakończenie wakacji. W zeszłym roku zrobiłam podobnie, na jesień musiałam ściąć więcej niż zwykle, ale ogólnie wyszłam na tym korzystnie. Przyrost na zdjęciach oczywiście widoczny nie jest, od kilku miesięcy mam problem ze zrobieniem wiarygodnego zdjęcia, na żywo odczuwam to że ich długość jest większa, mimo że nawet miarka tego nie pokazuje.



Fajnym odkryciem był łagodny, nawilżający szampon Vianek - bardzo delikatnie, ale skutecznie oczyszcza, ubolewam jedynie nad niską wydajnością, znacznie lepiej sprawdzał się w metodzie kubeczkowej. Dobrze wspominam ziołowy szampon Moraz, z dużą zawartością olejku z rozmarynu, dość przeciętnie sprawdził się u mnie szampon z Barwy z czarną rzepą. Zmęczyłam (dobre słowo!) szampon Hello Nature - zupełnie przeciętny pod każdym względem. Kolorowy szał pomagał mi utrzymywać szampon Marion, z fioletowym odcieniem. Ciekawym kosmetykiem był szampon keratolityczny Oillan, bardzo delikatnie zmiękcza skórę głowy i nawilża.


Kiedyś maska Serical al latte była moim absolutnym hitem, kosmetykiem który gwarantował mi świetny wygląd włosów, mimo sporej ilości protein mogłam bezkarnie używać jej codziennie, te czasy jednak się skończyły. W chwili obecnej mogę jedynie używać jej raz na jakiś czas i to po tuningu. Absolutnie genialna była odżywka Herbal Care ze skrzypem polnym, zupełnie za to przeciętny balsam odżywczy na brzozowym propolisie - chyba daruje sobie dalsze testowanie rosyjskich kosmetyków - balsam z cytryńcem również był porażką.  


Nie udało mi się dotrzymać obietnicy wcierania maści końskiej, za to poprawiła się nieco sytuacja z olejowaniem, używałam kremu do włosów Vatika, olejów, do masek dodawałam miodu, soku z aloesu. Czasami przed myciem nakładałam na chwilkę balsam do ciała pod prysznic Eveline. Opuściłam się nieco w suplementacji, używałam jednak regularnie suplementu Regital, ale mam wątpliwości czy łykać go dalej - zawiera jod którego staram się unikać.  

A jak Wasze włosy miały się w czerwcu? Lato dało się im we znaki?



Komentarze

  1. Jestem na terapii kołtunów wg bloga kokardka Mysi i nie poznaję swoich włosów (na plus oczywiście). Moja pielęgnacja wywróciła się o 180 stopni - ścięłam humektanty, zostawiłam emolienty+proteiny. Dużo protein. I wcieram odżywkę od nasady dodatkowo dodając kroplę-dwie oleju na porcję odzywki przeznaczonej na końcówki włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie często dodaje ostatnio olejów do odżywek i masek ;) A proteiny jakimś cudem przestały mi służyć :(

      Usuń
  2. Sprawdź, jakie proteiny wcierasz. Keratyna max 1 na 2 tygodnie, pozostałe z umiarem ale częściej. Mi bardzo pomogło odstawienie zakwaszających humektantów - aloesu, kwasu hialuronowego i kwasu mlekowego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.