, , ,

Bioderma, Nude Touch - więcej niż filtr!

7/16/2017

Nie wyobrażam sobie już życia bez mocnych filtrów latem, ale strasznie ciężko jest znaleźć wystarczająco fajny filtr do twarzy, taki do noszenia na co dzień.
Do tej pory tradycyjne kremy których używałam zbyt obciążały moją skórę, bieliły i używane samodzielnie na twarz były raczej niewyjściowe. Z drugiej strony nakładany na filtr podkład może potencjalnie zmniejszać jego skuteczność i w większości przypadków nie dogadują się z podkładami które zaczynają zjeżdżać z twarzy. Na same filtry znajdujące się w podkładach nie zwracam zupełnie uwagi - nie wydaje mi się że nakładam je w wystarczającej ilości żeby ochrona była wystarczająca i ich wysokość nie jest dla mnie zadowalająca.

Co jeszcze mnie irytuje w konieczności stosowania filtrów? Żeby była pełna skuteczność trzeba regularnie dokładać krem. Używając kremu i na to podkładu wypadałoby zmywać całość i nakładać ponownie co 2-3 godziny.

Nowość Biodermy reklamuje się od jakiegoś czasu, ale nie mam za bardzo okazji oglądać tych reklam, więc produkt kupiłam zanim obejrzałam dotarła do mnie jakakolwiek marketingowa papka. Nie byłam zupełnie przekonana co do sensowności tego produktu, nieco zniechęcała mnie mocno rozwarstwiająca się konsystencja i brak jakichkolwiek testerów - odcień byłam zmuszona wybierać zupełnie w ciemno. A co siedzi w środku?

Zinc Oxide (nano) - nano tlenek cynku, mineralny filtr
Dimethicone - silikon
Isododecane - emolient
Isostearyl Isostearate - emolient, może być komedogenny
Butyrospermum Parkii (Shea) Butter Extract - masło Shea, emolient
Titanium Dioxide (nano) - Dwutlenek tytanu nano, mineralny filtr
Propylheptyl Caprylate - emolient
Dipropylene Glycol - właściwości nawilżające
Methyl Methacrylate Crosspolymer - zagęstnik, działa matująco
Silica - krzemionka, wypełniacz, środek matujący
Polymethylsilsesquioxane - mikrosfery silikonowe, matują, przedłużają trwałość makijażu
Iron Oxides (CI 77492) - barwnik
Aqua - woda
Polyhydroxystearic Acid - emolient
HDI/Trimethylol hexyllactone crosspolymer - matuje, daje uczucie wygładzenia skóry
PEG-10 Dimethicone - emolient, emulgator, daje uczucie wygładzenia
Polysilicone-11 - działanie matujące
Triethoxycaprylylsilane - emulgator
Salicylic Acid - kwas salicylowy, działa antybakteryjnie i redukuje niedoskonałości
Butylene Glycol - działanie nawilżające, zwiększa przenikanie składników aktywnych
Iron Oxides (CI 77491) - barwniki
Capryloyl Glycine - działanie przeciwtrądzikowe i przeciwzmarszczkowe
Propyl Gallate - antyoksydant, działanie konserwujące
Iron Oxides (CI 77499) - barwniki
Hydrogenated Lecithin - emolient, emulgator, działanie przeciwzmarszczkowe
Caprylyl Glycol - emolient
Decyl Glucoside - emulgator
Tocopherol - wit. E, przeciwutleniacz
Ectoin - aminokwas, redukuje skutki promieniowania UV, działa nawilżająco i regenerująco
Mannitol - substancja o potężnym działaniu nawilżającym
Xylitol - substancja o potężnym działaniu nawilżającym

Filtry które zawiera cudo Biodermy są mineralne, a całość składu jak na filtr jest wręcz zachwycająca! Filtry zwykle mają najwyżej przyzwoity skład, ale ten jest genialny! Niewiele znajdziemy składników które są kontrowersyjne, za to sporo składników o silnym działaniu nawilżającym, wpływającym na kondycję skóry. Jednym z takich fenomenalnych składników które widziałam po raz pierwszy jest Ektoina - aminokwas produkowany przez żyjące w trudnych warunkach bakterie, wykorzystywany jest również w medycynie. Chroni skórę przez utratą wilgoci, redukuje także wpływ promieniowania UV, łagodzi objawy AZS. 

Zapach jest dość neutralny, a konsystencja zupełnie nie budzi zaufania. Wystarczą dwa dni stania podkładu na półce aby zupełnie się rozdzielił - na górze znajduje się olejek, na samym dole cała część barwiąca. Przed użyciem musimy dokładnie wstrząsnąć produkt, inaczej nie uzyskamy jednolitej konsystencji. Początkowo jest bardzo tłusty i świecący, ale po chwili wchłania się do matu, na szczęście mimo specyficznej konsystencji kolor nakłada się względnie równomiernie. Nieco irytuje mnie opakowanie - kosmetyk trzeba odkręcić i wylać przez dziurkę, bardziej liczyłam na formę z pompką. 


Z początku byłam nieco sceptyczna, ale pierwsze użycie zupełnie rozwiało moje obawy. Oczywiście dołączona gąbeczka zupełnie nie sprawdza się do nakładania, sam produkt jest na tyle leciutki że mimo prawidłowego stosowania wbija się w gąbkę zamiast zostawać na twarzy, gąbeczka z zestawu zostaje więc do innych produktów. Wybrałam kolor jasny - do wyboru mamy jeszcze naturalny i ciemny. Dopiero kilka dni temu na stronie internetowej zorientowałam się że kolor naturalny z założenia jest jaśniejszy niż jasny. Zwykle jest zupełnie inaczej, w połączeniu z brakiem testerów jest to bardzo mylące - gdybym wiedziała wcześniej to wybrałabym odcień naturalny, nie jasny który jest dla mnie nieco za ciemny. Kolor podchodzi pod lekko pomarańczowy, naturalny będzie raczej wyglądał dużo lepiej. Specyficzna formuła pozwala nałożyć odpowiednią ilość kosmetyku.

Świeżo po nałożeniu nie wygląda idealnie, kolor jest mocno widoczny, cała twarz się świeci, wystarczy poczekać trzy minutki i kolor mocno wyrównuje się, a twarz staje się idealnie matowa, wygładzona i aksamitna. Krycie nie jest bardzo duże, jednak większe niż się spodziewałam, inne produkty z filtrami o działaniu koloryzującym które testowałam do tej pory najwyżej lekko wyrównywały koloryt, produkt Biodermy może jednak spokojnie robić za pełnoprawny podkład.

Jak z ochroną przed słońcem? Nie zawsze stosowałam go w pełni zgodnie z zaleceniami, nie zawsze dokładałam tak jak powinnam, a bywało że spędzałam caluśki dzień w pełnym słońcu, mimo tego ani razu nie zdarzyło mi się poparzyć. Nie wymaga dodatkowego matowienia, nie zdarzyła mi się nawet najmniejsza reakcja nadwrażliwości czy alergii, ani śladu podrażnienia i zaczerwienienia nawet po całym dniu w pełnym słońcu. Ochrona jest perfekcyjna, bez skłonności do ścierania się i znikania z twarzy, podobnie zresztą sprawuje się jako podkład. Nawet po codziennym stosowaniu nie powoduje nawet najmniejszego pogorszenia kondycji skóry, żadnego zapychania, przesuszania, podrażnienia, skóra jest idealnie nawilżona i powoli znikają wypryski które zaczęły pojawiać się po ostatnich pielęgnacyjnych wpadkach.

Jedyne wady (bardzo naciągane) to mylące nazwy kolorów i nieidealne opakowanie, ale to w zasadzie jest już szukanie wad na siłę niż faktyczne upierdliwości. Co mogę jeszcze powiedzieć? Jestem zachwycona, kosmetyk działaniem po prostu urywa tyłek i zgodzę się z reklamami - to prawdziwa rewolucja w ochronie przeciwsłonecznej, nie musimy rezygnować ani z dobrego wyglądu ani z wysokiej ochrony przeciwsłonecznej. Reaplikacja jest dziecinnie prosta i szybka, ciężko jest mi nazwać go inaczej niż ideałem.  

Mogą również Cię zainteresować:

10 komentarze

  1. Ciekawa propozycja, przy najbliższej wizycie w drogerii na pewno mu się przyjrzę ;)
    Swoją drogą, bardzo ładny makijaż - można wiedzieć czego używasz do malowania brwi?
    Pozdrawiam :*
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ostatnio najczęściej po prostu kredki do brwi z Essence, czasami poprawiam tuszem do brwi Bourjois.

      Usuń
  2. Ja mam matującą bielendę, ale strasznie zapycha :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Często jest taki problem z filtrami, dlatego jestem tak zachwycona Biodermą!

      Usuń
  3. Ja Daria polecam Ci filtr Anthelios XL 50+ z La Roche Posay. Wystarczy go nalożyc około 10 min przed wykonaniem makijażu - podkład wygląda na twarzy tak samo jak i bez filtra. Przynajmniej u mnie - mam cere mieszaną. Dla tłustych polecam Vichy Ideal Soleil emulsja matująca 50 bez plusika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam LRP, ale w wersji Komfort i oczywiście był zbyt tłusty ;) Jakoś nie mogę przekonać się do Vichy, strasznie nie lubię ich jako marki, a Bioderma Nude Touch sprawdziła się genialnie.

      Usuń
  4. Oooo msze wyprobowac tym bardziej ze moja cera jest chyba podobna do Twojej skoro swietnie reaguje na ziaje z mocznikiem (dla mnie to tez swietny krem)
    Pozdrawiam serdecznie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam z całego serduszka :) Tylko na odcienie uważaj!

      Usuń
  5. Ja wolę takie zwykle filtry niekoloryzujace :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo się cieszę, że trafiłam na ten wpis, ponieważ ostatnio widziałam ten kosmetyk na stronie apteki Melissa. Wiadomo- przez internet nie miałam jak sprawdzić koloru i nie wiedziałam, który zamówić. Jednak rozwiałaś moje wątpliwości. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń