Miesiąc z życia włosów: Maj 2017

czerwca 06, 2017

Nie mogę wytrzymać ze szczęścia że już zrobiło się tak ciepło, jeśli nie spędzam dni w pracy to jestem na działce, co pewnie miałyście okazję zauważyć na moim instagramie. Co roku obiecuję sobie że będę chronić włosy i siebie przed słońcem, co roku kończę poparzona, z uczuleniem i sianowatymi włosami, w tym roku zaliczyłam już pierwszą taką przygodę - stosowanie zeszłorocznych kremów nie jest dobrym pomysłem. Nieco popsuło mi to włosowe plany, oczywiście o nakryciu głowy również zapomniałam i w efekcie udało mi się strasznie poparzyć również skórę głowy co przypłaciłam bólem, łuszczeniem, wypadaniem i odstawieniem maści końskiej, więc ostatecznie włosy nie są w takiej kondycji w jakiej chciałabym żeby były. W związku z tym poparzeniem na skórę głowy stosowałam głównie kojące balsamy po opalaniu, nie odważyłam się na jakąkolwiek typową wcierkę, stąd niewielki przyrost. Nieco sumienniej za to podchodziłam do olejowania włosów, często gościł na nich olej czy krem, nadal lepiej sprawdzają się te na parafinie niż faktyczne oleje naturalne, po których nie widzę żadnej zmiany kondycji, często również używałam miodu.

Widoczny jest lekki przyrost długości, ale nic spektakularnego - nic dziwnego skoro nie używałam wcierek, swoją drogą ciekawe jest to że w zależności od metody pomiaru przyrost jest inny, za to faktycznie widzę że odrobinę podrosły. Kondycja włosów jest niezła, nawet na zdjęciach widać różnicę - widzę dużo większe wygładzenie i elastyczność.

Szampony

Powoli zaczynam trzymać się z daleka od reklamowanych marek, w tym miesiącu wybrałam nieco więcej prostych, ziołowych propozycji.
Do oczyszczania skóry głowy używałam serum oczyszczającego Bionigree - w zasadzie powinnam je już wyrzucić, bo minął termin przydatności po otwarciu, serum jest fenomenalnie wydajne więc nie zużyłam go dużo, jeśli to Was powstrzymuje przed zakupem to mam dobrą wiadomość - teraz dostępne jest w 10 ml próbkach, które spokojnie wystarczą na kilka użyć.  Prostym, oczyszczającym kosmetykiem był szampon Barwa Czarna Rzepa, podobnie jak chmielowy szampon Joanny. Do tonowania paskudnie wyłażącej zieleni po Colorista Washout używałam międzyinnymi fioletowego szamponu Marion. Ciekawym specyfikiem był szampon Moraz - teoretycznie do pozbywania się wszy, w praktyce całkiem niezły, łagodny i ziołowy specyfik ze sporą ilością rozmarynu.

Odżywki i maski


Do kompletu z szamponem była odżywka do włosów, jednak nie jest tak fajna jak szampon - ma nieco irytujący zapach i włosy po niej są lekkie, ale fajnie sprawdziła się u Młodego. Klasykiem jest już litrowa maska Serical Al Latte, zużyłam do końca maskę Life Complete Repair. Dużym rozczarowaniem był witaminowy balsam z cytryńcem chińskim, niesamowicie mile zaskoczyła mnie za to odżywka Herbal Care Skrzyp Polny. Zaskakująco przeciętna była odżywka z miodem i proteinami mlecznymi.

Wynalazki

Olejów faktycznie było dużo więcej niż tutaj na zdjęciu, ale najlepiej sprawdziły się te na parafinie - krem do włosów i olejek z kokosem Vatika. Genialne było serum Goodbye Damage, świetnie sprawdzał się miód dodawany do masek, a kolor zmieniałam za pomocą fioletu gencjanowego - a dlaczego mam kolorowe włosy dowiecie się w tym wpisie.
Ze względu na poparzenie skalpu o którym mówiłam nie byłam w stanie używać wcierek.

A jak miały się Wasze włosy w maju?

Mogą również Cię zainteresować:

6 komentarze

  1. Dużo produktów których nie znam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego że mam silne postanowienie używania nieco mniej znanych kosmetyków ;)

      Usuń
  2. Miałam tak samo, poparzyłam buzię i skórę głowy. Włosy - siano. Nie mogłam odratować. I dopiero po 2 tygodniach zorientowałam, że to za dużo protein zaplątało się do szamponów i odżywek. Ale były tak sprytnie ukryte a mi się nie chciało sprawdzac składów
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście moje włosy aż tak bardzo nie oberwały, za to czubek głowy był w tragicznym stanie, podobnie jak połowa ciała, skończyło się niestety na sterydach :(

      Usuń
  3. Jesteś ewidentnym przykładem tego, że natura wie w jakim kolorze będzie nam najlepiej. Przegladałam Twoje zdjęcia i uważam, że Twój naturalny kolor jest dla Ciebie idealny. Nie zmieniaj go nigdy :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładne, zadbane włosy :) Gratulacje! A mogę dodać, że sama używałam różowej Coloristy i byłam bardzo zadowolona, jakoś fajnie się w mój blond wkomponowała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń