Polecany post

Bioderma, Sensibio AR - krem do skóry naczyniowej


Bywają marki do których mam duże zaufanie i których kosmetyki bardzo sobie cenię - najczęściej ich kosmetyki kupuje bez szczególnego wczytywania się w skład, niemalże w ciemno. Jedną z takich marek jest Bioderma, wszystkie kosmetyki które miałam okazję wcześniej używać były genialne, nawet płyn micelarny Bioderma zyskał miano najlepszego jaki używałam. Nic dziwnego że krem Bioderma Sensibio AR zgarnęłam bez większego zastanowienia się i zaczęłam go używać, teraz staram się mocno zadbać o naczynka, zdaję sobię sprawę z tego że moje skłonności do pękania naczynek są coraz bardziej widoczne i występujących już zmian nie cofnę. Nie zagłębiałam się w skład, spojrzałam tylko że nie jest komedogenny (to bardzo ważne) i przeczytałam go dopiero po kilku dniach stosowania. Co tam ciekawego znalazłam? 

Aqua - Woda
Mineral Oil (Paraffinum Liqiudum) - parafina, emolient, niezalecany przy skórze ze skłonnością do wyprysków
Glycerin - gliceryna, subtancja nawilżająca
Tridecyl Trimellitate - emolient
Glycol Palmitate - emulgator
Caprylic/Capric Triglyceride - emolient
Canola Oil - olej Canola, emolient
Triceteareth-4 Phosphate - emulgator
Fructooligosaccharides - silne właściwości nawilżające, odżywcze
Mannitol - silne właściwości nawilżające, odzywcze
Xylitol - silne właściwości nawilżające, odżywcze
Rhamnose - silne właściwości nawilżające, odżywcze
Laminaria Ochroleuca Extract - wyciąg ze złotych alg, koi skórę, działa nawilżająco, przyśpiesza opalanie
Glycyrrhetic Acid - silne działanie przeciwzapalne, przeciwtrądzikowe, rozjaśniające zaczerwienienia, antyoksydant
Glycine Soja (Soybean) Germ Extract - ekstrakt z kiełków soi, działa kondycjonująco
Allantoin - składnik kojący
Ginko Biloba Leaf Extract - ekstrakt z miłorzębu japońskiego, działa antyoksydacyjnie, wzmacniająco na naczynia krwionośne, przeciwstarzeniowo
Camellia Sinensis Leaf Extract - ekstrakt z liści herbaty, działanie antykosydacyjne, przeciwzapalne, regenerujące
Propylene Glycol - właściwości nawilżające
Pentylene Glycol - działanie nawilżające
Caprylyl Glycol - emolient, właściwości kondycjonujące
Glycol Stearate - emolient, emulgator
PEG-2 Stearate - emolient, emulgator
Acrylates/c10-30 Alkyl Acrylate Crosspolymer - zagęstnik
1,2 Hexanediol - działanie konserwujące
Citric Acid- kwas cytrynowy, regulator pH
Xanthan Gum - zagęstnik
Disodium EDTA - wiąże metale ciężkie
Sodium Hydroxide - regulator pH

Różnych ekstraktów, wyciągów i substancji o zdolnościach wzmacniania naczyń krwionośnych i poprawiania krążenia, kojących i kondycjonujących jest sporo, nie ma najbardziej kontrowersyjnych konserwantów, alkoholu, substancji zapachowych. W składzie faktycznie zawarte są wyciągi z zielonej herbaty, miłorzębu japońskiego, złotych alg, sporo substancji łagodzących i oczywiście to co w Biodermie uwielbiam najbardziej - fructooligosacharydy, mannitol, ksylitol i ramnoza - substancje o fenomenalnych właściwościach nawilżających i kondycjonujących skórę, szkoda że więcej kosmetyków nie ma tych składników, mogłyby być podstawą większości. Tylko dlaczego do cholery jasnej producent, twórca tego składu wpadł na pomysł wpakowania tego wszystkiego w parafinową bazę? O czym trzeba myśleć żeby kosmetyk który nie kosztuje kilku złotych opierać na parafinie? Ok, parafina formalnie nie jest komedogenna, jest bardziej aknegenna, ale i tak uważam że oznaczanie tak kosmetyku opartego na parafinie nie jest do końca w porządku. 

Po co w ogóle pchać parafinę do kremu kosztującego około 90 zł? Względy ekonomiczne w tym wypadku raczej nie mogą już wchodzić w grę, jakieś uzasadnienie mogą mieć argumenty o alergenności, ale to i tak za mało. Dlaczego nie jakiś fajny olej? 


Płaska i wygodna tubka zawiera 40 ml kremu, powinnyśmy zużyć go w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Bez promocji stacjonarnie kosztuje około 90 zł, w internecie oczywiście kosztuje mniej, mi udało się dorwać go w bardzo dobrej promocji i ostatecznie zapłaciłam dużo, dużo mniej. Kosmetyk jest praktycznie bezzapachowy, konsystencja wydaje się początkowo lekka, ale wchłania się powoli i na długo pozostawia tłustą warstwę (wina cholernej parafiny!), byłam w stanie używać go jedynie na noc. Tubka oczywiście standardowo pakowana jest w elegancki kartonik, z wszystkimi informacjami, składem i opisem działania, którego niestety nie uświadczycie na zdjęciach bo schowałam go gdzieś "żeby nie szukać jak będzie potrzebny" i najwyraźniej jakieś domowe skrzaty mi go wcięły. 

Jak z działaniem? Nie zużyłam tubki do końca, byłam zmuszona oddać go w dobre ręce. W ciągu tych kilku tygodni używania przekonałam się że bardzo fajnie zmniejsza nadreaktywność moich naczynek, znacznie zmniejszyły się skłonności do pojawiania się rumienia. Oczywiście, w żaden sposób nie cofnie już istniejących zmian, może jedynie odrobinę zmniejszyć ich widoczność ale sprawdza się w tej roli świetnie. Pewnie piałabym z zachwytu gdybym miała suchą cerę... no właśnie. Moja skóra nie lubi się z parafiną, nie lubi się w takim stopniu że nawet mimo poprawy stanu cery po jakimś czasie używania zaczęły pojawiać się wypryski. Bioderma jako marka straciła bardzo dużo mojego zaufania, kosmetyk z pewnością byłby świetny gdybym tylko mogła używać go bez obawy o wypryski. Czy polecam? Jeśli masz skórę normalną bez skłonności do wyprysków, suchą ze skłonnościami naczyniowymi to polecam Wam go wypróbować, prawdopodobnie będzie świetny, bo cała reszta składu wygląda bardzo obiecująco, sama zresztą przekonałam się o skuteczności, jeśli jednak masz skłonności do wyprysków po parafinie to trzymaj się z daleka.

Biodermo, dlaczego mi to zrobiłaś?!

Komentarze

  1. Ja uwielbiam Sensibio Tolerance+ :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po Twojej recenzji zdecydowałam się go zamówić i wypróbować. Akurat trafiłam na promocję w aptece Melissa, więc super wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ponieważ mam skórę normalną bez skłonności do wyprysków, więc powinien się sprawdzić :)

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na skórę płytko unaczynioną zdecydowanie polecam stosować kwas laktobionowy i askorbinowy w odpowiednich stężeniach. Działamy wzmacniająco i uszczelniająco na naczynka. Efekty są widoczne. Ważna jest

      Usuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.