Miesiąc z życia włosów: Marzec 2017

kwietnia 04, 2017

Nareszczcie doczekałyśmy się wiosny! Niektóre włosy pewnie wymagają regeneracji po zimie, moje na szczęście aż tak bardzo jej nie odczuły. Jak wyglądała ich kondycja w marcu? Nieco pozmieniałam w pielęgnacji, zmieniło się moje leczenie (na mniej skuteczne niestety) i to spowodowało pogorszenie kondycji skóry głowy, wróciło szalone przetłuszczanie się włosów, ocierające się już o łojotok. Tym razem na szczęście miałam nieco skuteczniejsze środki żeby walczyć z tym problemem.

Jak to zwykle bywa przy takich okazjach zwiększyło się również wypadanie włosów, na szczęście obyło się bez dramatu i ilość włosów które straciłam nie była dramatyczna. Sama ich kondycja była całkiem niezła, nie pogorszyła się aż tak mocno, brałam nawet udział we Włosowym Naked Challenge gdzie przekonałam się że jest o wiele lepiej niż wcześniej.

Po raz pierwszy od dłuższego czasu zmieniłam nieco kolor moich włosów - oczywiście nie mam najmniejszej ochoty używać już kiedykolwiek prawdziwej farby do włosów, przekonałam się do nietrwałych tonerów do włosów Colorista - dzięki temu mogę pozwolić sobie na nieco szalone odcienie włosów, aktualnie po raz drugi nałożyłam #bluehair - kolor nie wychodzi do końca idealny, ale i tak jestem zachwycona. Przyrost włosów? Niewielki, ale mogło być gorzej. Za to kondycja końcówek jest opłakana, na żywo nie sądziłam że jest aż tak źle, chciałam nawet przeciągnąć nieco ich podcięcie, spojrzenie na zdjęcia sprawiło że z bólem serca dzisiaj wezmę się za nożyczki.

Nieco zmienił się mój zestaw do oczyszczania włosów - testowałam szampon Hello Nature Marula Oil - okazał się zupełnym przeciętniakiem, który nie zrobił na mnie najmniejszego wrażenia. Do bardzo łagodnego odświeżania skóry głowy korzystałam z emulsji do higieny intymnej Intimea. Wiecie że lubię nowości - koniecznie skusiłam się na nowy szampon i maskę PRZED myciem Elseve Magiczna Moc Glinki i muszę przyznać że... jestem zadowolona i na dniach napiszę Wam o nich więcej bo kosmetyki z tej serii zasługują na osobny wpis. 

W marcu zużyłam resztę błyskawicznego serum Fructis Goodbye Damage, o którym pisałam Wam wcześniej. Efekty używania maski Egg Protein już znacie. Nieco zaskoczona jestem przeciętnym działaniem ekspresowej odżywki Gliss Kur Serum Deep-repair, podobnie jak odżywka Hello Natura Marula Oil, za to zaskakująco dobrze sprawdziła się odżywka Fructis Grow Strong, używam jej u nasady włosy, fajnie nawilża i nie obciąża. 

Na początku miesiąca kilka razy użyłam maści końskiej, ale postanowiłam od niej odpocząć i zaczęłam używać nieco dziwnej wcierki Head&Shoulders - chętnie wykorzystam butelkę, ale sama wcierka jest beznadziejna i po jej użyciu skóra mojej głowy jest uwrażliwiona, wcierki o alkoholowym składzie mają tendencję do wywoływania u mnie takiego efektu. Na szczęście przewrażliwienie mija szybko, nie jest więc dużym problemem.
Dość regularnie używałam genialnego serum oczyszczającego do skóry głowy Bionigree, któremu zawdzięczam ograniczanie problemu z łojotokiem. Żeby uprzedzić wątpliwości - nie wydaje mi się żeby te problemy były wywołane używanymi kosmetykami, problem nie dotyczy tylko skóry głowy i powstał dokładnie w momencie zmiany leków.
Do olejowania włosów używałam względnie regularnie olejku Vatiki i kremu do włosów na noc tej samej marki - zabezpieczałam końcówki serum Goodbye Damage Garnier Fructis, niedługo napiszę Wam o efektach. 
Przejrzałam ten wpis i widzę że sporo kosmetyków Garnier Fructis znalazło się w podsumowaniu tego miesiąca... na dodatek sprawdzają się całkiem nieźle, aż zaczynam żałować że ignorowałam tą markę do tej pory.

Jak miały się Wasze włosy w marcu? Ciężko zniosły zimę czy nie widzicie różnicy w ich kondycji?

Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. Końcowki faktycznie nie wyglądają najlepiej :( Co do używanych kosmetyków, przyznam szczerze , że dość dziwnie ogląda się kosmetyki znanych, drogeryjnych marek u włosomaniaczki :) U mnie garnier, gliss kur, head and shoulders to marki, które omijam szerokim łukiem ;) Fajnie, ze są osoby, u ktorych te kosmetyki się sprawdzają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z pewnością na marki używanych przeze mnie kosmetyków ma wpływ to że pracuję w drogerii i pierwsza wiem o dobrych promocjach i wyprzedażach. Serum gliss kur kupiłam za 3 zł ;) Przyznam że nie mam ani finansów ani czasu na zamawianie innych dobroci a niektóre drogeryjne marki jak np. Fructis leżą moim włosom wybitnie ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam zapach odżywki Fructis.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kupiłam sobie tę odżywkę garniej fruktis zaraz ją nakładam :D zobaczymy jakie efekt bd.

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie ciężko, zaczęły się bad hair day. Chyba moje włosy nie lubią zimna. A z pewnością nie lubią czapek.

    Od tygodnia nieco lepiej, ale nadal bez szału.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama nie lubię czapek, całą zimę nie nosiłam ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń