Hity i kity marca 2017

4/06/2017

Całkiem sporo nowości trafiło mi się w marcu, nieco poszalałam z kolorami ;)

Kosmetyki Hello Nature Marula Oil

Cieszyłam się kiedy te kosmetyki dotarły, miałam spore wątpliwości po przeczytaniu składu, nie wyglądały na nic niesamowitego i... okazały się zupełnie przeciętne. Mimo nazwy nie są faktycznie naturalne, na szczęście cena nie jest zbyt szalona, natomiast działanie bardzo, bardzo słabe. Szampon po użyciu zostawia delikatny nalot, odżywka słabo wygładza, słabo nawilża - nic szczególnego, pierwszy lepszy wybrany ze sklepowej półki kosmetyk działa lepiej niż ta seria.

Astor,  Eye Artist Waterproof & Longlasting Eyeliner


Przywykłam do linerów które są w formie mazaka, przez długi czas nie interesowały mnie żadne inne niż mój ukochany z Essence. W końcu zdecydowałam się wypróbować liner Astor który leżał u mnie już od dawna, podchodziłam do niego nieco jak pies do jeża. Nie lubię tego typu kosmetyków w formie typowo płynnej bo... ZAWSZE kichnę zanim wyschnie i kończy się to czarnymi plamami wszędzie. No cóż, inaczej nie było w tym wypadku, aczkolwiek muszę przyznać że samo nakładanie i trwałość jest zadowalająca, jeśli nie macie takiego "szczęścia" jak ja to powinien się sprawdzić. Trzyma się nieźle, ale nie ma problemów ze demakijażem.

Bourjois Brow Design

Kiedyś nie wyobrażałam sobie dorysowywania brwi - uważałam że wygląda to głupio i śmiesznie, ale od jakiegoś czasu nie wyobrażam sobie pominięcia tego elementu w makijażu, nawet jeśli robię go na szybko. W moje chciwe kosmetyków rączki wpadła maskara do rzęs Bourjois i spodobała mi się o wiele bardziej niż przypuszczałam. Szczoteczka nabiera idealną ilość tuszu, który ładnie zastyga utrwalając brwi tak jak chcemy. Niestety, odcienie wpadają nieco w rudości, ale nie aż tak bardzo wyraźne żeby mi to przeszkadzało i w zasadzie to jedyne czego mogę się doczepić.

Elseve, Magiczna Moc Glinki

Jak już zauważyłyście od kiedy pracuję w drogerii to większość kosmetyków jakich używam jest typowo drogeryjna, między innymi nie mogę się powstrzymać od przetestowania nowinek kosmetycznych, nie inaczej było z nową, glinkową serią kosmetyków do włosów Elseve. Magiczna moc glinki okazała się być całkiem przyjemna w użytkowaniu, maseczka z glinką przed myciem łatwo się spłukuje w przeciwieństwie do samej glinki, a szampon faktycznie oczyszcza włosy nie obciążając ich i nie powoduje efektu przesuszenia. 

Essence, Counturing Eyeshadow set

Nadal szukam mojej idealnej palety neutralnej, w międzyczasie skusiłam się na dwa cienie Essence z serii Counturing Eyeshadow Set, znajdziecie tam trzy odcienie - mniej lub bardziej błyszczące. Nie wiązałam z nią zbyt dużych nadziei, ale wyszło na to że używam ich praktycznie codziennie, robiąc szybki makijaż do pracy, wszystkie zestawy kolorów są idealne. Jak to w cieniach Essence mogę narzekać na przeciętną trwałość i słabe napigmentowanie, nie są fenomenalne, ale podstępem stały się czymś bardzo potrzebnym w kosmetyczce.

Colorista Washout #Bluehair

Szał na kolorowe włosy ostatnio odrobinę przycichł, myślę że wróci z pełną mocą kiedy będzie bliżej wakacji. Tymczasem zachodzę w głowę jak mogłam tak bardzo polubić coś po czym efekty tak mocno rozminęły się z oczekiwaniami. Brałam poprawkę na to że moje włosy są naturalne, nie są przepalonym blondem - na takich przepalonym, chłodnym blondzie ten błękitny prawdopodobnie wyszedłby znacznie bardziej wyrazisty i trwały, na moich włosach wypada bardzo subtelnie. Może jestem tak stęskniona za zmianami koloru włosów że pojawiająca się potem morska zieleń nie jest w stanie zrujnować mojego zachwytu. czuję że dość długo będę chodzić z kolorowymi włosami i nawet nie potrzebuję czekać na specjalną okazję ;)

Vianek, Odżywcze mleczko do demakijażu

Lubicie kosmetyki naturalne? Polskie, nieszczególnie drogie, nietestowane na zwierzętach, oparte na naturalnych, dobrych dla skóry olejach, miodzie i innych cudownych dobrociach? Mleczko do demakijażu Vianek jest przeznaczone dla każdego rodzaju skóry i jest absolutnie najgorszym mleczkiem jakie miałam okazję używać. Zapach nie jest szczególnie przyjemny, ale ok - natura nie zawsze pachnie pięknie. Mleczko ma dość dziwną konsystencję, tłustą (co jej oczywiste jeśli chodzi o mleczko) i kleistą, na dodatek koszmarnie migruje do oczu gdzie wywołuje łzawienie, pieczenie i zaczerwienienie - nawet jeśli nie używam go bezpośrednio do demakijażu oczu. Nie lubię i już!

Miałyście szczęście do kosmetyków w marcu czy Wam też trafiły się jakieś buble? 

Mogą również Cię zainteresować:

17 komentarze

  1. Odżywcze mleczko do demakijażu, Vianek jest u mnie najlepszym zakupem od dawna! Przy demakijażu okolic oczu nic nie szczypie, nie piecze, szybko pozbywam się makijażu, a moja skóra jest czysta i odświeżona! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ciekawi mnie ta seria z glinką L'oreal :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fakt, że to mleczko podrażnia oczy, ale za to dla mojej skóry jest wybawieniem. Po nim mam bardzo gładką nawilżoną cerę, która normalnie jest bardzo sucha i ciężko ją nawilżyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak obstawiam że dla typowo suchej może sprawdzic się lepiej.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Bardzo mało znana seria, zresztą jak cała marka - Cece of sweden.

      Usuń
  5. Mleczka do demakijażu nie miałam, ale Vianek ostatnio miło mnie zaskoczył swoimi maskami w saszetkach. Całkiem fajnie się sprawdziły ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masek w saszetkach nie testowałam, mam za to kupę próbek kremów do twarzy i pod oczy i są świetnie!

      Usuń
  6. Hej,
    Widzę, że przydałoby Ci się profesjonalne logo na bloga. Wykonam takie za niewielką cenę, zapraszam do kontaktu i do obejrzenia mojego portfolio http://www.dsgrafika.portfoliobox.net/
    Pozdrawiam!

    dsdesign010@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie odczuwam potrzeby posiadania profesjonalnego logo, to nie jest profesjonalny blog ;)

      Usuń
  7. Spotkałam Coloristę na insta i byłam niezmiernie ciekawa efektów :D Doskonale znam to uczucie radości z fabowania więc dobrze widzieć, że efekty Cię cieszą! :D
    Ja bawiłam się z Chromasilk Vivids (Silver) i bardzo polecam chłodne odcienie z ich serii bo fajnie i dość długo trzymają pigmenty, nawet te z natury problematyczne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyglądają ciekawie te o których piszesz! Chyba jednak zostanę przy Coloristach, lepsza dostępność i nie zależy mi na trwałości, wręcz przeciwnie ;)

      Usuń
  8. chyba jesteś fanką miętowych kolorów :p u mnie na szczęście więcej hitów bo pyłek z semilaca i nowe perfumy stały się moimi absolutnymi faworytami :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń