, ,

Bionigree, Serum oczyszczające do skóry głowy

kwietnia 01, 2017


Peelingi skóry głowy są od dawna moim przyjacielem, z lenistwa i skąpstwa używałam po prostu tych mechanicznych przeznaczonych do ciała. Od kilka miesięcy rozglądałam się za peelingiem bez drobinek przeznaczonym specjalnie do skóry głowy, w końcu jest ona bardzo specyficzna, miałam nawet już kilka upatrzonych produktów, ale nie potrafiłam się na cokolwiek zdecydować.  Cały mój problem związany z eksfoliacją skóry głowy rozwiązała marka Bionigree proponując mi przetestowanie ich profesjonalnego serum oczyszczającego do skóry głowy. Oczywiście, ochoczo przystąpiłam do testów, z początku nieco ostrożnie, potem coraz odważniej. 
Na początek mała, uproszczona analiza składu:

Aqua - woda
Potassium Oleate - składnik oczyszczający, emulgujący
Potassium Cocoate - składnik oczyszczający, emulgujący
Glycerin - gliceryna, właściwości nawilżające
Potassium Citrate - składnik oczyszczający, emulgujący
Citric Acid - kwas cytrynowy
Ethyl Linolenate - emolient, kondycjoner
Ethyl Oleate - emolient, kondycjoner
Ethyl Palmitate - emolient, kondycjoner
Ethyl Stearate - emolient, kondycjoner
Ethyl Alcohol - alkohol, może mieć działanie wysuszające i drażniące
Menthol - mentol, daje uczucie chłodzenia, pobudza krążenie
Bilberry Fruit Extract - ekstrakt z borówki (jagody? porzeczki? - pod tą nazwą kryje się kilka roślin, producent deklaruje ekstrakt z czarnej porzeczki)
Sugar Cane Extract - ekstrakt z trzciny cukrowej, źródło kwasu glikolowego
Orange Fruit Extract - ekstrakt z pomarańczy, działanie energetyzujące
Lemon Fruit Extract - ekstrakt z cytryny, działanie energetyzujące
Sugar Maple Extract - ekstrakt z klonu, działanie keratolityczne
Rosmarinus Officinalis Oil - olejek eteryczny z rozmarynu
Parfum - kompozycja zapachowa

Bardzo podoba mi się ten skład, baza jest dosłownie mydlana, zawiera również alkohol, ale jego niewielkie ilości są w pełni zrozumiałe. Mimo dość długiego składu faktycznie jest tu dość prosto i nie widzę żadnych zbędnych składników: baza mydlana, zmiękczające i kondycjonujące skórę emolienty, ekstrakty z owoców (w zasadzie to ekstrakty zawierające kwasy AHA działające keratolitycznie i oczyszczająco). Olejek eteryczny z rozmarynu będzie działał przeciwłupieżowo, przeciwzapalnie i kojąco na skórę głowy, rzadko kiedy zdarza się żeby skład odpowiadał mi tak bardzo - wydaje się taki bardzo uczciwy, zupełnie bez ściemy. Trzeba zwrócić uwagę również na to że serum nadaje się do użytku przez jedynie 4 miesiące od otwarcia. 

Serum zamknięte jest w szklanej buteleczce z pipetą, opakowanie zawiera 100 ml kosmetyku i kosztuje około 96 zł - cena przyznam że jest dość spora, nie każdy będzie mógł sobie na to pozwolić. Pipeta, mimo że dość długa to nabiera irytująco mało produktu - producent zaleca nakładanie maksymalnie dwóch pipiet za jednym użyciem, ja myślę że to nieco za mało. Konsystencja przypomina nieco lekki olejek, o subtelnie ziołowym zapachu. Po nałożeniu na skórę głowy bardzo delikatnie czuć efekt mrożenia, który zawdzięczamy mentolowi. 

Jak z działaniem? Początkowo nakładałam na pół godziny, stopniowo zaczęłam używać serum po prostu na całą noc. Już  po pierwszym użyciu zauważyłam że włosy są znacznie lepiej oczyszczone u nasady i faktycznie nieco wolniej się przetłuszczają. Moment rozpoczęcia stosowania serum niestety zgrał się w czasie z powrotem moich problemów z łojotokiem (nie wiąże tego z serum, zmieniłam leki i problemy hormonalne powodujące łojotok błyskawicznie powróciły), mam wrażenie że w normalnym okresie efekt byłby o wiele większy.

Kiedy stosuje serum oczyszczające nie widzę potrzeby stosowania peelingów mechanicznych skóry głowy, nie odczuwam już nawarstwiania się zrogowaciałego naskórka, mimo pojawiającego się czasami łojotoku. Serum jest bardzo komfortowe w stosowaniu, znacznie wygodniejsze niż typowy peeling mechaniczny, a jego wydajność jest fenomenalna - używałam regularnie od ponad miesiąca, a w buteleczce ubyło jedynie to co widzicie, nie zauważyłam również jakiegokolwiek łuszczenia, podrażnienia uwrażliwienia.

Wspomniałam już wcześniej że serum jest stosunkowo drogie, nie ma za to w składzie zbędnych syfów, działanie sprawia że jestem w pełni usatysfakcjonowana, na dodatek wydajność jest fenomenalna - myślę że te czynniki w pełni uzasadniają cenę. Mam porównanie również z Cerkogelem 30 i myślę że to serum sprawuje się jednak lepiej, nie zmieniło mojego życia, nie jest to kosmetyk bez którego nie dałabym rady funkcjonować, ale z pewnością jest wart uwagi, interesują mnie również pozostałe kosmetyki tej marki - nie ukrywają składów, na taką jakość są względnie tanie - mogę powiedzieć że całość mnie z pewnością urzekła.

Używacie peelingów skóry głowy? Miałyście kiedyś do czynienia z takim serum oczyszczającym?

Mogą również Cię zainteresować:

6 komentarze

  1. Nigdy nie miałam tego serum, ale chciałabym go wypróowac :) Hmm może spróbuję użyc Cerkogelu 30 - też nigdy nie próbowałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cerkogel 30 to chyba pierwszy peeling do skóry głowy który stosowałam, ale po wykorzystaniu opakowania jakoś nie wróciłam, za to fajnie sprawdzał się na ciemieniuchę u Młodego.

      Usuń
  2. Ja miałam tylko cerkogel 30;) i czaję się na peeling rokitnikowy marki natura siberica (moje wlosy kochają rokitnik;)) Twoj peeling wygląda bardzo obiecujaco jednakze dla mnie ma on zaporowa cene; )

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mam problemów z oczyszczaniem skóry głowy ani z przetłuszczaniem ale obiecujący produkt.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń