, , , ,

Vatika, Egg Protein, maska do włosów z proteinami jajecznymi.

marca 08, 2017


Jeśli miałabym wymienić jedną grupę składników która działa super na moje włosy to z pewnością będą to proteiny, jak do tej pory wybierałam kosmetyki zawierające ich jak najwięcej. Kiedy sklep Magiczne Indie zaproponował mi paczuszkę zadbałam aby wśród kosmetyków znalazła się proteinowa maska do włosów Vatika. Czy jestem zadowolona? No cóż, było kilka rozczarowań.

 Aqua - woda
Cetrimonium chloride - emulgator
Cetearyl alcohol - emolient
Myristyl alcohol - emolient
Propylene glycol - substancja o właściwościach nawilżających
Parfum - kompozycja zapachowa
Hydrogenated castor oil - emulgator
Marrow extract - ekstrakt ze szpiku?!
Egg powder - sproszkowane jaja
Olea europea fruit oil - oliwa z oliwek
Magnesium nitrate - właściwości konserwujące
Magnesium chloride - właściwości konserwujące
Methylisochlorothiazolinone, methylisothiazolinone - substancje konserwujące
Citric acid - regulator pH
Benzyl benzoate, Coumarin, geraniol, linalool - składniki kompozycji zapachowej
CI 42080, CI 28440, CI 73015, CI 16255, CI 14720 - barwniki


Skład jest mniej proteinowy niż bym sobie tego faktycznie życzyła, znajdziemy tutaj całkiem sporo emolientów, ciekawostką jest to że według składu zawiera sproszkowane jaja i najwidoczniej szpik, kosmetyk nie będzie więc przeznaczony dla wegetarian. 

Nie znalazłam tam za to miodu, aczkolwiek na stronie sklepu widnieje skład w którym miód występuje. Szkoda że najciekawsze składniki znajdują się po kompozycji zapachowej, przed nią jest tylko baza maski.


Opakowanie na zewnątrz jest dość estetyczne, wygodne w użytkowaniu. Problem zaczyna się kiedy otwieramy słoik - pierwsze co widzimy to coś przypominającego żółty smar, zapach kosmetyku przypomina nieco pastę bhp z mocno kadzidlanymi nutami, tak czy inaczej nie kojarzy się z kosmetykami. Odpychający zapach na szczęście nie utrzymuje się zbyt długo na włosach bo przysięgam że dawno tak śmierdzącego kosmetyku nie miałam okazji używać.

Plusem za to będzie to że dzięki bardzo zwartej i gęstej konsystencji maska jest bardzo wydajna, a cena całkiem przyzwoita - słoik zawiera 500 ml i w sklepie Magiczne Indie kosztuje 26,80 zł, chętnie przetestowałabym też inne wersje z nadzieją na podobne działanie i lepszy zapach. 


Oczywiście, względy wizualno-zapachowe nie są najważniejsze, bardziej zależy mi na faktycznym działaniu. Maska faktycznie jest maską, trzymana zaledwie kilka minut nie daje żadnego wspaniałego efektu, żeby w pełni skorzystać z jej właściwości najlepiej jest nakładać na oczyszczone włosy i potrzymać kilkanaście minut w cieple. Na początku miałam pewne obawy, ale okazało się że nakładana przy skórze głowy nie powoduje efektu przyklapnięcia włosów czy przyśpieszonego przetłuszczania się, długość włosów jest za to wygładzona, bardzo miękka i sypka. Również stosowana dzień po dniu nie powodowała przeciążenia, niestety nie nadaje się do wzbogacania, dodatek na przykład miodu zmieniał konsystencję z lekko woskowej na płynną. Z samego działania jestem całkiem zadowolona, nie jest to kosmetyk zmieniający życie, ale efekt miękkości i sypkości jaki uzyskuje po jej użyciu jest wart nawet zapachu. 



Miałyście kiedyś maskę o podobnym składzie? 

Mogą również Cię zainteresować:

10 komentarze

  1. nie miałam jeszcze z nimi do czynienia, ale jako włosomaniaczka pewnie po nie sięgnę

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam produkty z tej firmy. Krem i olejek do włosów W składzie mają czarnuszkę. Rewelacyjnie pachną!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te z czarnuszką też mi się podobały.

      Usuń
  3. Miałam vatikę, ale tę obok :D - night repair. Nie umiałam jej nawet dobrze nałożyć, stawała się nagle tępa i sklejała włosy :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może coś nie tak było z nią? Moja zachowuje się jak olej, wiadomo są tłuste i sklejone, ale przecież później i tak się myje ;)

      Usuń
  4. Też sobie chwalę ten kosmetyk :) posiadam i używam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam teraz maskę o podobnym kolorze, ale z pewnością ładniej pachnie (Dr. Sante Argan Hair). Co do pasty BPH - ulubionym kosmetykiem o jej zapachu jest czarne mydło z oliwek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tą maskę i byłam średnio zadowolona, za to spray moje włosy uwielbiają!

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń