Miesiąc z życia włosów: Luty 2017

marca 04, 2017

Szło mi całkiem nieźle z systematycznością... do czasu. W lutym postanowiłam odpocząć od ukochanej maści końskiej i sięgnąć po wcierkę Delia, zużyłam dosłownie jedną ampułkę i o sprawie zapomniałam, więc w praktyce wyszła przerwa od jakichkolwiek wcierek. Kondycja skóry głowy odrobinę się pogorszyła, pod koniec miesiąca zaczął pojawiać się nawet lekki łojotok, jestem jednak w trakcie zmiany leków i to prawdopodobnie jest winą, szczególnie że równocześnie pogorszył się stan skóry. Wypadanie utrzymuje się na niskim poziomie, a kondycja włosów jest całkiem fajna. Nie wcierałam niczego w skórę głowy, za to dzięki kosmetykom od sklepu Magiczne Indie bardzo często, prawie przed każdym myciem nakładałam olej. W chwili obecnej wizualnie włosy nie prezentują się zachwycająco, za to w dotyku są cudne, mięsiste, bardzo gładkie i śliskie - gumka sama się z nich zsuwa. 
Końce powoli proszą się o przycięcie, ale przeciągnę to do końca miesiąca. Ostatecznie zrezygnowałam ze zdjęć z miarką, robiłam kilka zdjęć na próbę i faktycznie układa się nieco inaczej przekłamując wynik. Na zdjęciu z koszulką widać bardzo, bardzo duży przyrost, ale w minionym miesiącu włosy nie pokazały tego przyrostu, więc obstawiam po prostu błąd (znowu!). Włosy faktycznie nie urosły aż tak dużo, obstawiam około 1 cm, czyli zupełnie standardowo. 

Szampony

Zużyłam do końca szampon Eveline Argan Keratin Silk - jego działanie było zupełnie przeciętne, odrobinę lepiej spisał się szampon Cece Hello Nature w wersji kawiorowej. Do łagodnego oczyszczania używałam żelu Ziajki, jako zdzieraka Joanny Rzepy - po nim włosy aż piszczą.

Odżywki i maski

Kilka z nich już znacie, o Garnierach nie będę pisać więcej, o ekspresowej kuracji Goodbye Damage pojawił się wpis kilka dni temu. Na dużą uwagę zasługuje najbardziej śmierdząca maska jakiej w życiu używałam - Vatika Egg Protein - to właśnie głównie jej zawdzięczam mięsistość włosów. Crema al Latte sprawdza się genialnie przed myciem, cudnie zmiękcza i nawilża włosy, zauważyłam bardzo dużą różnicę kiedy zaczęłam używać jej w ten sposób. 

Oleje

Większość moich podejść do naturalnych olejów od dłuższego czasu kończy się słabo, albo nie zauważam żadnych efektów, albo włosy po ich użyciu wyglądają nawet gorzej. Zupełną rewolucją w olejowaniu okazał się krem do włosów marki Vatika - pięknie pachnie, nie spływa, zresztą przeczytajcie recenzję. Fajnie sprawdzał się również olejek z kokosem, również oparty na parafinie i kilku naturalnych olejach - sam kokos lekko puszy mi włosy, ale takie połączenie nadaje im dociążenia.

Suplementacja nie zmieniła się, nadal jest na bogato, podobnie jak przyjmowane na stałe leki - musiałam jednak zmienić Diane na Lesinelle i to właśnie może być przyczyną nawracania problemu nadmiernego przetłuszczania włosów, pewnie niedługo przekonam się czy wpłynie również na wypadanie.

A jak Waszym włosom upłynął luty? 

Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. ja z Vatiki miałam dżem darbur, ciekawy sposób wzmocnienia odporności i włosów :) co zaś do Twoich wyglądają dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Są coraz dłuższe i wyglądają na mięciutkie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakie już długie. ;) Bardzo ładnie się prezentują. ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Ile bym dała, żeby moje blond włosy tak błyszczały:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ładnie wyglądają Twoje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie luty nie był dobrym czasem jeśli chodzi o włosy :( Okropnie się elektryzowały (i nadal to robią).. Może polecisz jakąś odżywkę/maskę nawilżającą? Nigdy nie miałam styczności z olejami do włosów, ale chętnie zacznę stosować, może ten krem z Vatiki, który polecasz :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Masz moje włosy. A na początku nie wyglądałaś jak włosowa siostra :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ojej ale urosły :) Pamiętam Cię z grupy Włosomania, wtedy były do ramion :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń