Polecany post

Dabur, Vatika - Night Repair Hair Cream - kremowanie włosów

Kiedyś olejowanie włosów dawało u mnie całkiem spektakularne efekty, mało który olej się nie sprawdzał. Kokosowy, migdałowy, sezamowy, nawet kujawski - żadnej różnicy i zawsze świetny efekt, od kiedy moje włosy są w pełni naturalne zmieniło się wszystko - ciężko mi znaleźć olej po którego użyciu byłabym wystarczająco zadowolona. Ostatecznie wyszło tak że przestałam używać regularnie olejów w pielęgnacji włosów, aplikacja jest upierdliwa i nie widziałam efektów. Teraz próbuję wrócić do właściwych nawyków, ale idzie mi to bardzo różnie.  

Sklep Magicznie Indie zaproponował mi paczuszkę całkiem ciekawych kosmetyków do wypróbowania i z chęcią się zgodziłam, w ten sposób w moje ręce trafił między innymi krem do włosów na noc. Uznałam to za całkiem ciekawą alternatywę dla zwykłych olejów, szczególnie że już wcześniej próbowałam kremowania włosów. Na sam początek - jak wygląda skład tego cudaka?

Aqua - woda, rozpuszczalnik
Paraffinum Liquidum - parafina, emolient
Cocos Nucifera oil - olej kokosowy
Glyceryl Stearate - emolient
Caprylic capric triglyceride - emolient
PEG 400 - odpowiada za konsystencję
Cetyl Alcohol - emolient
Ceteareth-20 - emulgator
Bis (C13-15 Alkoxy) PG-Amodimethicone - kondycjoner
Parfum - kompozycja zapachowa
Triethanolamine - regulator pH
Olea Europea (Olive) Fruit Oil - oliwa z oliwek
Carbomer - zagęstnik
Ricinus Communis (Castor) seed oil - olej rycynowy
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Prunus Amygdalus Dulcis (sweet almond) oil - olej ze słodkich migdałów
Methylparaben - substancja konserwująca
Panthenol - substancja nawilżająca
Hydroxypropyl Guar - zagęstnik
Panthenyl ethyl ether - kondycjoner
Glycine - właściwości nawilżające
Disodium EDTA - substancja chelatująca
Mel (honey) - miód, właściwości nawilżające
Propylparaben - substancja konserwująca
Egg Powder - sproszkowane jaja kurze
Cucurbita pepo (Pumpkin) extract - ekstrakt z dyni
Amyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Cinnamyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowej
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej

Jak można podejrzewać, skład oparty jest na parafinie, nie będzie to oczywiście odpowiadać wszystkim włosom, niektóre mogą mieć problemy ze zmywaniem tak ciężkich emolientów i w gruncie rzeczy parafina poza funkcją okluzyjną nie robi zbyt wiele dobrego dla naszych włosów. Poza tym w składzie znajdziemy bardzo wysoko olej kokosowy, a także olej ze słodkich migdałów, oliwę z oliwek, olej rycynowy i ekstrakt z miodu, dyni, sproszkowane jaja (kosmetyk nie będzie więc wegański). 

Konsystencja bardzo przypomina gęsty, biały krem, nie ma nic wspólnego z maskami jak się początkowo spodziewałam. Zapach jest przepiękny, absolutnie mnie urzekł i sprawił że używanie kremu jest niezwykle przyjemne i relaksujące. Nie ma tutaj ciężkich, kadzidlanych nut często spotykanych w indyjskich kosmetykach, zapach jest lekki i świeży, absolutnie nie drażniący. Dałabym wiele żeby wszystkie kosmetyki do włosów tak pachniały. Opakowanie jest wielkie, ale faktycznie zawiera zaledwie 140 ml kosmetyku, ale za to krem jest taniutki - w sklepie Magiczne Indie kosztuje zaledwie 12 zł

Jak już wspomniałam, używanie kremu do włosów jest czystą przyjemnością, zapach to jedno, ale formuła kremu sprawia że nakładanie jest znacznie szybsze i czystsze niż normalnego oleju. Wkurza mnie to kiedy olej ścieka mi po palcach, zwłaszcza że w chwili obecnej większość takich dodatkowych zabiegów pielęgnacyjnych odbywa się w okolicach łóżka, nie w łazience (lenistwo, zmęczenie po pracy). Krem wystarczy rozsmarować między dłońmi i wmasować we włosy, związać i umyć rano.
Całą noc towarzyszy mi przepiękny zapach, a mimo zawartości parafiny wystarczy nawet delikatny szampon aby bez większego problemu zmyć krem. Efekt który uzyskuję jest o wiele lepszy niż po jakimkolwiek oleju jaki ostatnio stosowałam, włosy stają się bardziej dociążone i nie tracą tak nawilżenia, aczkolwiek do ideału jeszcze nieco brakuje, używany dzień po dniu minimalnie przeciąża moje włosy, ale nie przeszkadza mi to ani odrobinę. Postaram dorwać się jeszcze do miodu i wmieszać go do kremu, czuję że efekt będzie wtedy dosłownie powalający, w chwili obecnej oceniam go jako bardzo, bardzo, bardzo dobry. Patrząc na skład nie spodziewałam się że będę aż tak bardzo zadowolona, zniechęcała mnie nieco ta parafina, ale wyszło na to że formuła kremu do włosów bardzo służy moim włosom. a używanie olejów w tej formie jest o wiele przyjemniejsze niż samych, czystych olejów. No cóż... przepadłam!

Próbowałyście już kremowania włosów? Używałyście do tego specjalnych kosmetyków czy tych przeznaczonych do innych części ciała? 

Komentarze

  1. O kurczę! Ja próbowałam kremowania włosów, ale bez szczególnych efektów, tam samo jak trzymanie maski po dwie czy trzy godziny nie robi różnicy. Natomiast co innego, jeśli te wszystkie mazidła idą pod kompres termiczny, gdzie jest stale wyższa temperatura (ja to robię suszarką). Wtedy włosy są zmiękczone, wygładzone i praktycznie się nie puszą.
    I właśnie dzięki Twojemu postowi przyszło mi na myśl, żeby takie kremowanie włosów urządzić w kompresie termicznym!
    Ten kosmetyk mnie zaciekawił, bo jeszcze nie było chyba na ryku preparatu do kremowania włosów... Pewnie można ten krem wykorzystać jako maskę przed myciem, a może dobrze by się spisał na same końcówki po myciu? Moje włosy lubią bardzo parafinę :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chciałabym wypróbować ten krem, wydaje się całkiem fajny :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo lubie ten kosmetyk :) Uzywalam go nawet wczoraj ;) Moje włosy bardzo lubią parafinę i z tym kremikiem także się polubiły :) Dla mnie wadą jest mała pojemność i mała wydajność. Dobrze, ze cena jest dość niska ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nigdy nie stosowałam tego kremu, ale uwielbiam olej do włosów z amli tej marki. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam jeden z kremów do włosów tej marki - bardzo go lubiłam, więc nie dziwi mnie Twoja opinia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Używałam tego kremu jakieś 8 lat temu, ale nie pamiętam jakichś spektakularnych efektów.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kiedyś stosowałam, ale wolę takie oleje "z kuchni". Nie trzeba specjalnych zamówień. A włosy dociąża mi Jantar. Kiedyś sobie psiknęłam zamiast na skórę i od tamtej chwili używam tylko tak, po wysuszeniu. Włosy są miękkie i takie....soczyste;-)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam bardzo polubiłam, lekka, pachnąca, fajnie odżywia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. niestety, w tygodniu nie mam kiedy rano umyć włosów ;) ZOstaje tylko weekend ;) może wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.