Mój makijaż z czasów nastoletnich, a prezent od Miss Sporty (uwaga, żenujące zdjęcia!)

2/10/2017


Szkoła i makijaż? Kiedyś to było zupełnie niedopuszczalne, teraz jest już chyba normą. Z moich wspomnień wychodzi na to że okres szkolny to nauka na błędach i czas makijażowych szaleństw. 
Na początek musimy sobie przypomnieć jak wyglądały trendy w makijażu za moich nastoletnich czasów (a przypominam że jestem rocznik 90), królował brokat, kolorowe cienie, zbyt mocno obrysowane usta i pomarańczowe podkłady. Ciekawie wyglądała sytuacja z brwiami - obecnie mamy mocno zarysowany kształt, brwi o umiarkowanej szerokości i mniej lub bardziej naturalnym wyglądzie. Kiedyś bardziej popularny był trend wyskubywania brwi w cienkie niteczki - serdecznie nienawidziłam pęsety, więc moje brwi były zupełnie dziewicze, każda próba wyskubania brwi skończyła się atakiem wściekłego kichania. 

Biorąc pod uwagę te wszystkie makijażowe wpadki jakie miałam okazję obserwować to w zasadzie chyba cieszę się że ja nie stosowałam makijażu praktycznie w ogóle. Nie przypominam sobie żebym stosowała jakikolwiek podkład (może dzięki temu uniknęłam chodzenia z pomarańczowo-beżową, odznaczającą się maską), aczkolwiek bywało tak że używałam pudru prasowanego - oczywiście zbyt dużo i zbyt jasnego. Zwykle opalałam się na bardzo złocisty kolor, trupi kolor pudru Sensique w ilości dość barokowej był mocno widoczny. 
Z perspektywy czasu cieszę się że nie próbowałam używać różu - uniknęłam kolejnej tragedii.

Ciekawą historią był również makijaż oczu, najczęściej było to coś w stylu: Mhrok, Ghoth, Shraczka. Za nic w świecie nie mogę przypomnieć sobie jakich maskar używałam, pamiętam tylko że używałam bardzo dużo i bardzo długo - w efekcie tusz osypywał się, tworząc piękny efekt zapłakanej pandy. Jeśli efekt węgla pod oczami spowodowany przez tusz był niewystarczający to poprawiałam miękką, czarną kredką - w ilości oczywiście nadmiernej.
Czasami, kiedy mnie naszło robiłam sobie bardziej "artystyczny" makijaż. Do boju ruszała większa ilość czarnej kredki, eyelinera i fioletowej pomadki i zdecydowanie nie wyglądałam wyjściowo. Prawdziwa tragedia zaczynała się kiedy chwytałam za mocno wysłużoną paletkę cieni Ruby Rose i Miss Sporty (o ile dobrze pamiętam) i próbowałam cokolwiek z nimi zdziałać na moich powiekach, efektem był między innymi zielono-żółty makijaż przypominający nieco wiosenny makijaż z Pytanie na śniadanie (widzicie - wyprzedzałam trendy!), aczkolwiek mój miał nieco więcej polotu - kącik oka był żółty. 
Zastanawiam się czy zadowolenie z cery to zasługa młodości (chociaż było wiele niedoskonałości w  tym czasie) czy może kwestia kiepskich aparatów - teraz robiąc zdjęcia z lampą pierścieniową przy użyciu lustrzanki aż chce mi się płakać.  

A gdybym tak mogła cofnąć się w czasie i dać sobie kilka dobrych rad i kosmetyków? Przez sen wyregulowałabym sobie brwi, zabrała jakiekolwiek zielone cienie i wyrzuciła czarną kredkę do oczu, do tego wymieniłabym roczną maskarę na zapas świeżych. 

Co mnie skusiło do tej wycieczki w przeszłość? W poniedziałek kurier dostarczył mi niespodziankową paczkę, okazało się że znajduje się w niej worek nowych kosmetyków Miss Sporty, inspiracją jest szkolny makijaż, a raczej to jaki powinien być.
Oczywiście nie udało mi się wytrzymać, najpierw użyłam, zdjęcia robiłam dopiero później...

Lekki podkład w sztyfcie był pierwszym co odpakowałam, nigdy w zasadzie nie miałam okazji używać podkładu w tej formie i nie mogłam się doczekać przetestowania. Dostałam dwa odcienie, jaśniejszy jest lekko różowy, ciemniejszy jest żółty i aktualnie dla mnie zbyt ciemny. Zawsze obawiałam się że kosmetyki w tej formie będą zbyt ciężkie dla mojej mieszanej cery, ale jak na razie wygląda na to że są w porządku i dają całkiem ładny efekt. 

Lakiery z drobinkami mają ich niewiele, dostałam wersję różową i błękitną, w dorosłym wydaniu bardziej nadają się na lakier, ale stosowane samodzielnie są wyjątkowo subtelne. 

Komplet czterech lekkich balsamów do ust - w opakowaniu kolory wyglądają na bardzo wyraźne, ale na ustach zostawiają delikatną mgiełkę, za to bardzo przyjemnie odżywiają i zmiękczają usta. 

Tusz ma bardzo klasyczną szczoteczkę i malowanie się nim nie sprawia najmniejszej trudności, mam zastrzeżenia do jego trwałości, chociaż na razie nasz romans był zaledwie przelotny. Producent deklaruje również że maskara będzie stopniowo barwić rzęsy. 

Wosk i cień do brwi byłby genialny, gdyby nie rudawy odcień. 

Trzy dwustronne kredki do brwi wydawały mi się najwyraźniejszym i najbardziej rzucającym się w oczy kosmetykiem, jednak w praktyce są bardzo delikatne i dają subtelny efekt. 

Wszystkie kosmetyki dają bardzo naturalny i faktycznie nadający się do szkoły efekt, ten etap jest już dawno za mną, ale chciałabym dostać paczkę tych kosmetyków na etapie nastoletnim. Ceny kosmetyków Miss Sporty również są bardzo przystępne, zdecydowanie na kieszeń uczennicy. 
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Dzika Wózkowa (@dzikawozkowa)
Jakie są Wasze makijażowe błędy i wpadki za czasów nastoletnich? Jakie rady byście przekazały nastoletniej sobie?

Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. Nastoletniej sobie powiedziałabym, żebym nie wybierała zbyt ciemnych podkładów :P na twarzy pomarańcz a szyja biała- okropieństwo :P Kupiłam ostatnio dwa odcienie tych błyszczyków i jestem nimi zachwycona, są delikatne i fajnie nawilżają :)

    OdpowiedzUsuń
  2. ja na szczęście nie miałam żadnego problemu z makijażem w liceum, na studiach chyba też nie, przynajmniej nic takiego sobie nie przypominam:P ciekawa jestem tego podkładu w sticku

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w gimnazjum i liceum nie uzywalam na co dzien podkladu ani rozu, wiec problem pomaranczowej twarzy mnie ominął :p Używałam jedynie pudru z essence, który nie byl najgorszy:) Za to codziennie uzywalam maskary z essence i czarnej kredki na linię wodną i właśnie ową kredkę wyrzuciłabym przez okno :p

    OdpowiedzUsuń
  4. Z czasów młodości (też jestem rocznik 90'), pamiętam nadmierne używanie kredki do oczu na linii dolnej co 'idealnie' zmniejszało oko. Stosowałam wiele różnych kolorowych cieni do powiek, które zdecydowanie dobrze nie wyglądały. Dobrze, że człowiek sobie to uświadomił z czasem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. te kosmetyki są cudowne :)
    A mieszkam stosunkowo niedaleko, bo w Płocku, a widzę, że jesteś z Włocławka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ślicznie wyglądasz w takim lekkim makijażu.

    OdpowiedzUsuń
  7. Super są te balsamy do ust, jest połysk i nawilżenie. Polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.