Miesiąc z życia włosów: Styczeń

2/01/2017

Nowy rok, nowa ja - pewnie macie już serdecznie dość słuchania takich tekstów. Co poradzić na to że początek roku to dla mnie dobry moment na zmiany? Musiałam spokojnie przemyśleć cały poprzedni rok pielęgnacji, wyszło na to że to co teraz robię nie działa. Na samym początku moje włosy miały odpowiednie dociążenie i były bardziej elastyczne, teraz mam wrażenie że nieco się pogubiłam. Jak wyglądał więc styczeń pod względem pielęgnacji włosów? Wracam do sposobów i kosmetyków które sprawdziły się wcześniej i z wielu względów zostały zapomniane. 

Jak wyglądały moje włosy w tym miesiącu? O niebo lepiej! Wychodzi na to że mojej pielęgnacji nie da się uprościć bez używania cholernie drogich profesjonalnych kosmetyków, jeśli chce żeby wyglądały dobrze przy tańszych specyfikach muszę poświęcić na to sporo czasu i po kolei nakładać kolejne mikstury. W dniach kiedy miałam czas naolejować porządnie włosy i umyć jest sposobem OMO ich kondycja była świetna - dociążone, elastycznie i jednocześnie sypkie. Kiedy czasu brakowało na cały długi "rytuał pielęgnacyjny" kondycja była dość przeciętna, bez tragedii, a jednocześnie nie budząca zachwytu.

Kolejny już miesiąc z rzędu do wcierania używam maści końskiej, tym razem o wiele bardziej regularnie niż w poprzednich miesiącach. Kondycja skóry głowy jest idealna, nie ma najmniejszych podrażnień, przesuszeń, przetłuszczanie mieści się w mojej normie. W szafce czekają inne wcierki, ale biorąc pod uwagę  dotychczasową skuteczność maści końskiej jest mi żal ją odstawiać żeby testować cokolwiek innego. A jak było z przyrostem w tym miesiącu? Dziwnie. Przysięgłabym że urosły całkiem sporo, widzę że są dłuższe, ale ani miarka ani zdjęcie z bluzką tego przyrostu nie potwierdza. 
Nie było żadnego podcinania, ale według pomiarów i wskazań koszulki włosy wydają się być wręcz krótsze. Jakim cudem- nie mam pojęcia. Brak czasu spowodował że zdjęcia robiłam jeszcze wilgotnym włosom, ale przecież od tego się do cholery nie skurczyły, a ja czuję że smyrają mnie o wiele niżej niż zwykle. Może inne ustawienie?


Szampony


Pod względem oczyszczania włosów i skóry głowy nadal wyznaję filozofię chwytania tego co mi pod rękę podejdzie - czasami to nawet nie jest szampon do włosów. Pozostałam przy peelingowaniu skóry głowy peelingiem do ciała, całkiem przyjemnie sprawdza się w tej roli i dobrze oczyszcza. Nie waham się używać typowo męskich kosmetyków, także tych przeznaczonych go higieny intymnej ;) Ale spokojnie, klasyczny szampon w postaci arganowego z Eveline również się znalazł, po bdobnie jak Ziajka podobna przeznaczona do mycia dzieci. Szampon wzmacniający Joanna Rzepa jest całkiem niezły, ale trzeba uważać, bo lubi przesuszać włosy na długości. 

Maski i odżywki


Jeśli chodzi o odżywianie włosów to postanowiłam częściowo powrócić do kosmetyków które kiedyś dobrze mi służyły, stąd znajdziecie tutaj "Kallosa" i ekspresową odżywkę Garnier Fructis Goodbye Damage - kiedyś robiła prawdziwe cuda na moich włosach. Całkiem nieźle sprawdził się duet odżywek Timotei, pozostałe dość przeciętnie.

Nieodłączna maść końska towarzyszyła mi wiele razy w tym miesiącu, wydawało mi się że moje włosy urosły sporo, aczkolwiek jak pewnie zauważyłyście przed chwilą pomiary pokazują jakby włosy faktycznie się skurczyły. Może w lutym spróbuję czegoś innego?
Udało mi się również względnie systematycznie olejować włosy - akurat lniany nie jest idealnym wyborem dla mnie, ale postanowiłam najpierw zużyć wszystkie oleje jakie nagromadziłam. Poprawiacz gęstości Fructis to chyba temat na zupełnie osobny, niezbyt pozytywny wpis.
Małą zmianą w porównaniu do poprzednich lat jest włączenie suplementacji - poza standardową garścią prochów jaką codziennie łykam doszła wit. D3, Wit A+E, Omega 3 i probiotyki. Myślę że te kapsułki mogą mieć wpływ na kondycję skóry, włosów i paznokci.

A jak miały się Wasze włosy w styczniu? 

Mogą również Cię zainteresować:

9 komentarze

  1. Moje dramatycznie. Wymyśliłam sobie delikatne schłodzenie rudości które wyskakują zimą.I się nie udało. Obecnie jestem po 3 farbie zakrywającej wściekłą żółć i przy codziennym spa jakoś tam wyglądają. Nie wiem, co mnie podkusiło:-/ chyba zimowa nuda
    Oczywiście 3krotne farbowanie spowodowało, że kolor mam dokładnie taki, jak naturalny:-) przynajmniej tyle!
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A próbowałaś szamponów gaszących żółć? Ja się takim właśnie pozbywałam resztek różu z włosów ;)

      Usuń
  2. Myślałam, że pod względem wykorzystywanych specyfików i suplementów diety oraz witamin nikt nie będzie w stanie mnie doścignąć, ale widzę, że mam godną konkurentkę :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie długo ich brać nie będę ;) Do tych tabletek dochodzą jeszcze brane codziennie leki, Metformina, Grofibrat, Diane, Euthyrox - skoro i tak łykam to równie dobrze mogłam do tego suplementy dorzucić ;)

      Usuń
  3. Lubię twoje włosy i konsekwencję w dążeniu do celu ;) A mlecznego "kallosa" również uwielbiam ;) Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Masz przepiękne włosy :) przynajmniej nie tak szybko będziesz się zmagać z pojawieniem się pierwszej siwizny. Maści końskiej nigdy nie używałam i raczej mnie to mnie przekonuje ale pozostałe kosmetyki - być może coś bym sobie wybrała z tego zacnego zestawiku :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W lutym jeszcze nie mierzyłam styczniowego przyrostu, ale w grudniu na połączeniu Biotemax + krople żołądkowe urosły prawie 2cm. Masz włosy całkiem podobne do moich, za wyjątkiem wypadania (tu się pewnie tarczyca kłania). Codziennie łykam D3 (od tygodnia w wersji w wapniem, bo wylazły mi białe plamki na paznokciach) + B complex.

    Co do zmiany długości - wystarczy nieco inaczej przyłożyć centymetr na czole i już jest różnica pomiaru. Tak samo zadziała zmiana kąta nachylenia głowy na zdjęciu z koszulką.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem - zobaczę jaki będzie pomiar w przyszłym miesiącu, jeśli podejrzanie duży to pewnie się sporo wyjaśni.
      Czytałam o kroplach żołądkowych, ale jakoś nie do końca mam ochotę te stosować, z tego co się orientuje to skuteczność zawdzięczają olejkowi eterycznemu z mięty pieprzowej, a ten znajduje się również w maści końskiej ;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń