, ,

Hit sprzed kilku lat - Garnier Goodbye Damage ekspresowa maska

2/24/2017

W mojej już całkiem długiej karierze włosomaniaczej przewinęło się kilka kosmetyków, które darzyłam wyjątkowym sentymentem. Jednym z nich była ekspresowa maseczka Goodbye Damage, która dosłownie robiła cuda z moimi podsuszonymi i zniszczonymi końcówkami włosów. Ten kosmetyk jak żaden inny robił za praktycznie każdym użyciem good hair day, splątane kłaczki zmieniały się jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki w coś przypominającego gładką i lejącą taflę, a przynajmniej tak mi się wydawało.
Oczywiście, skład jest bardzo daleki od idealnego, ale nie przeszkadzało mi to ani odrobinę. Dlaczego w zasadzie przestałam używać tej maseczki skoro była taka dobra? Zwyczajnie, nie byłam w stanie znaleźć jej nigdzie w sklepach, pozostała część serii dostępna jest bez problemu, ale sama ekspresowa maseczka jest od dłuższego czasu niezdobywalna.
Podczas zakupów w Biedronce udało mi się wypatrzyć jedno, samotne opakowanie ukochanej niegdyś maseczki i oczywiście od razu je kupiłam. Czy mój zachwyt się powtórzył? Zapraszam na recenzję!

Sam wstęp pewnie już zasugerował Wam że skład nie ma zbyt wiele wspólnego z naturalnością i tak faktycznie jest.

Aqua- woda, rozpuszczalnik
Hydroxypropyl Starch Phosphate - zagęstnik
Quanternium-87 - substancja wygładzająca
Stearyl Alcohol - emolient, emulgator
Behentrimonium Chloride - emolient, emulgator
Amodimethicone - silikon, zmywalny łagodnymi detergentami
Cetyl Esters - emolient
CI 19140/Yellow 5, CI 14700/Red 4 - barwniki
Niacinamide - kondycjoner
Saccharum Officinarium Extract/Sugar Cane extract - działanie oczyszczające i nabłyszczające
Sodium Hydroxide - regulator pH
Hydrolyzed Vegetable Protein PG-Propyl Silanetriol - kondycjoner
Tricedeth-6 - emulgator
Chlorhexidine Digluconate - antyseptyk, właściwości konserwujące
Limonene - składnik kompozycji zapachowej
Camellia Sinensis Leaf Extract - ekstrakt z zielonej herbaty
Candelilla Cera/Candelilla Wax - emolient
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Benzyl Alcohol - składnik kompozycji zapachowej
Propylene Glycol - rozpuszczalnik
Isopropyl Alcohol - alkohol, rozpuszczalnik, może mieć działanie wysuszające
2-Oleamido-1,3-Octadecanediol - kondycjoner
Caprylyl Glycol - emolient
Pyrus Malus Extract/Apple Fruit Extrakt - ekstrakt z jabłka
Pyridoxine HCl - kondycjoner
Cetrimonium Chloride - emolient, może mieć właściwości konserwujące
Citric Acid- kwas cytrynowy, regulator pH
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Citrus Medica Limonium Peel Extract - ekstrakt ze skórki cytrynowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Phyllanthus Emblica Fruit Extract - ekstrakt z amli, działa kondycjonująco
Parfum- składnik kompozycji zapachowej.

Sporo w składzie substancji typowo kondycjonujących, mocno wygładzających, ale w zasadzie bardzo niewiele typowych silikonów. Faktycznie zgodnie z obietnicami producenta znajdziemy tutaj ekstrakty roślinne, aczkolwiek nad ich ilością czy faktycznym działaniem na włosy możemy się zastanawiać. 

Ekspresowa kuracja zamknięta jest w całkiem przyjemnej do używania miękkiej plastikowej tubie i kosztuje około 17 złotych, a dostępność jest jak już wspomniałam tragiczna. Zapach maseczki jest bardzo charakterystyczny, świeży i słodki, zbliżony do pozostałych kosmetyków Garnier Fructis i całkiem nieźle utrzymuje się na włosach. Jeśli chodzi o konsystencję to nic wartego wspomnienia, jest oczywiście typowa dla względnie lekkich odżywek i szybko znika we włosach. 

I jak z tym moim zachwytem po poprzednim opakowaniu? Niestety, zniknęło. Stale zachodzę w głowę czy zmienił się skład odżywki czy to po prostu moje włosy? Moje kłaczki nie są w idealnej kondycji, ale bez większego wysiłku jestem w stanie sprawić że stają się gładkie i lśniące i nie potrzebuję do tego już tego typu kosmetyków. Efekt wygładzenia i lekkiego dociążenia jest faktycznie nieco widoczny, włosy są nieco bardziej ujarzmione, ale to nie jest efekt który urywa tyłek. "Wyleczyłam" się już z chęci kupienia kolejnego opakowania, podobny efekt jestem w stanie uzyskać wieloma różnymi kosmetykami, aczkolwiek po ekspresową kurację będę chętnie sięgać kiedy będę miała niewiele czasu na odpowiednią pielęgnację. Być może moje włosy są w na tyle dobrej kondycji że zwyczajnie nie widzę już różnicy, aczkolwiek efekt zsuwania się gumki do włosów z warkocza, mimo że irytujący, jest całkiem przyjemny. 
Jeśli masz zniszczone włosy, w szczególności rozjaśniane i jakimś cudem uda Ci się znaleźć w sklepie tą ekspresową kurację to serdecznie polecam spróbować, na zniszczonych włosach spisywała się genialnie, na włosach we względnie przyzwoitymi stanie spisuje się mocno przeciętnie. Nic nie zmienia jednak faktu że w porównaniu z poprzednim zachwytem tym razem jestem zwyczajnie rozczarowana.

Zdarzają się Wam kosmetyki które po latach rozczarowały mimo tego że wspominałyście ich działanie z sentymentem?

Mogą również Cię zainteresować:

13 komentarze

  1. Facelle - niegdyś genialny i mogłabym nim myć codziennie. Teraz swędzi mnie po nim głowa (z niedomycia).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mi uświadomiłaś jak dawno nie używałam Facelle!

      Usuń
  2. Sama na poczatku swojej wlosomaniaczej drogi uzywalam tej maseczki i rowniez bardzo ja lubilam :) Co do kosmetykow , ktore darze sentymentem to jest to zestaw szampon i odzywka garnier awokado i karite:) Cos co kiedys kochalam miloscia abosolutna za dzialanie i za slodki zapach, niestety po kilku latach okazalo sie bublem:) Szampon wyladowal w koszu, a naprawde rzadko wyrzucam kosmetyk do kosza :) Odzywka to wiadomo, taki wlosomaniaczy klasyk i nie mam jej nic do zarzucenia, ale szampon to niestety porazka na calej linii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to po prostu nasze włosy się zmieniły? ;)

      Usuń
    2. U mnie Garnier AiK odżywka się nie sprawdziła. Miałam wrażenie, że nic nie robi. Za to w dużych ilościach przenawilżała.

      Usuń
  3. Nie miałam jej nigdy, ale kiedyś na pewno wypróbuję, bo jestem ciekawa, jak sprawdziłaby się na moich włosach. ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie miałam Ale ogólnie Garnier zawsze się u mnie dobrze sprawdza :) szkoda że cię rozczarowal

    OdpowiedzUsuń
  5. Uwielbiam produkty z tej serii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie myślę o którymś Garnierze pod kompres, ten albo ten turkusowy. Daaawno nie używałam takich typowych, drogeryjnych odżywek i kroci mnie, żeby zobaczyć jakie będą teraz efekty, bo jak wyżej napisałaś, włosy się zmieniają :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam ją jakiś czas temu i lubiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. https://zycietm.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajny produkt przetestowałam i polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wydaje mi się,że miałam ją kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń