Polecany post

Podsumowanie roku 2016

Czasami trzeba spojrzeć na swoje życie  z innej perspektywy, jaki moment jest lepszy niź początek nowego roku? Teraz panuje silny trend przeciwko podsumowaniom  i postanowieniem noworocznym. Tak, doskonale wiem że większość osób zapomni o swoich postanowieniach najdalej za tydzień, a bilans minionego roku doprowadzi jedynie do depresji.
Rok temu pisałam że miniony rok był ciężki, niestety w rzeczywistości okazało się że miał mnie jedynie przygotować na ciąg tragedii w 2016. Zaczęło się źle, potem był szpital z Młodym i jedynie coraz gorzej. Cały ten okres przekonał mnie do tego by zmienić swoje życie, plany zostały poczynione już pół roku temu, do ich startu pozostało nadal kilka miesięcy, ale muszę konsekwentnie dążyć do celu.
Nawet w tak fatalnym roku zdarzają się jasne momenty, takim niewątpliwie był Woodstock i mój własny ślub. Najbardziej dumna jestem ze ślubu, był idealny i zupełnie po mojej myśli. Suknie kupiłam trzy dni przed ślubem, a weselny obiad odbył się w zwykłej restauracji, potem był po prostu grill i masa zabawy. Nikt nie robił nic bo wypadało, byli wyłącznie ludzie których chcieliśmy widzieć z nami w tym szczególnym dniu. No i co najważniejsze - nie mamy kredytu do spłacania zaciągniętego na wystawne weselisko.
To może zabrzmieć nieco szalenie, ale cieszę się z kolejnych zdiagnozowanych schorzeń. Każda diagnoza oznacza leczenie, które przybliża mnie do osiągnięcia względnej równowagi. Cieszę się że pewne rzeczy wychwyciłam wystarczająco szybko. Oczywiście, nie schudłam. Potrzebuję do tego harmonii w wielu obszarach mojego życia, a tymczasem wychodziło na to że najlepszą metodą na odstresowanie było nawpierdalanie się żarcia, wariujące hormony również nie pomagały.
Nie mogę jednak powiedzieć że nie próbowałam - zeszłoroczne postanowienie dotyczące biegania jest jednym z niewielu, które udało mi się osiągnąć. W kwietniu podczas Orlen Warsaw Maraton wystartowałam i ukończyłam bieg na 10 km, co niestety skończyło się kontuzją.
 Nie zawsze biegałem regularnie, ale udało mi się do tego wrócić i robić postępy.
Nie dotrzymałam również postanowień dotyczących blogowania, jednak jeśli mam być szczera to brak czasu był jedynie niewielką częścią problemu. Ja po prostu, zwyczajnie mam dość blogosfery. Od wielu miesięcy nie czytam blogów, wszystkie są takie same. Nie mam już ochoty na wyścig o czytelnika, nabijanie sobie statystyk za wszelką cenę. Sporo propozycji współpracy jakie ostatnio dostaje jest płatnych, a ja nie mam pojęcia jak z nich skorzystać nie przestając być szczera wobec Was. Nie zostanę popularną blogerką, zupełnie przestało mi zależeć na tym by czytało mnie jak najwięcej osób. Pisząc każdy wpis zastanawiałam się czy to kogoś w ogóle zainteresuje, jaka będzie oglądalność, ale po co ja w ogóle tym się przejmuję? Wypisuję się z tego wyścigu, wcale już nie chce być jak inne blogi, małe żebrzące o jak najwyższe statystyki i te wielkie, wypchane po brzegi ukrytymi reklamami. Najwidoczniej nigdy nie zostanę influencerką ;) To tak na wszelki wypadek, jeśli nie chcecie więcej prywaty, niekoniecznie idealnych zdjęć i jeszcze mniej idealnej prowadzącej to lepiej odlajkujcie tego bloga, bo od teraz będzie tego sporo. To jak, zostaniecie ze mną w rozpoczynającym się właśnie roku? 

Komentarze

  1. Hej!
    Jeśli o mnie chodzi to oczywiście zostaję ;) Bardzo fajne jest to, że chcesz być z nami szczera, ja bardzo to cenię. Mam nadzieję, że wytrwasz w swoich postanowieniach i tego Ci życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również tutaj zostaję i z wielką przyjemnością będę czytać twoje posty:) Gratuluję sukcesów i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku:) Mam nadzieję, że blogowy kryzys szybko odejdzie w dal;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja zostaję, dla mnie w blogach najważniejsza jest szczerość :) Bo jeśli ktoś poleca produkty, które do niczego się nie nadają, tylko dlatego że ktoś im zapłacił to po co marnować na to czas

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie 2 ostatnie lata też były ciężkie, ale szykują się zmiany. Mam nadzieję, że w 2017 wszystko wróci na dobry tor.

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko! A jak czekałam i czekałam na każdy kolejny twój wpis, że czułam się jak żebraczka, chlip.... A jak jechałam prze Włocławek, to mówiłam całej rodzinie że tu mieszka moja ulubiona (jedna z niewielu którą trawię) blogerka!!!
    Koleżanko, czy możesz w ogóle się nie zmieniać? nie robić super wpisów, zdjęć, nie rozdawać nagród, nie walczyć o widownię? Bo ta, którą masz, jest wierna tobie. Bądź po prostu taka, jaką jesteś
    Mocne buziaki i wszystkiego naj naj naj w 2017 dziewczynki!
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  6. Chcemy więcej prywaty, nieidealnych zdjęć i więcej postów! :) Mam dokładnie takie samo zdanie odnośnie blogosfery - wszystkie blogi stają się identyczne, prowadzone przez znudzone prowadzące które albo zmieniają temat bloga albo idą na współpracę opisując kosmetyki, których nikt lubiący swój portfel nie kupi.

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielki Szacun dla Ciebie. Bądź taka jaka Jesteś. Jesteś autentyczna, realna i za to Cie cenię. I myślę że nie jestem jedyna.
    Mam w du*** te wychudzone jak patyk plastikowe laski z blogosfery wydające kupę hajsu na h** wie co, recenzujące otrzymane markowe cuda h** wie po co. Pozdrawiam. Trzymak kciuki za to co robisz:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.