Miesiąc z życia włosów: Grudzień 2016

1/04/2017

Jaki był grudzień dla moich włosów? Całkiem łaskawy, szczególnie że coraz lepiej wychodzi mi powrót do systematyczności. Wizualnie włosy nieco ucierpiały na odstawieniu odżywek wygładzających i działających silnie na połysk, o których pisałam Wam całkiem niedawno. Na początku grudnia podcięłam włosy o około 1 cm, ale zapomniałam zrobić zdjęć, więc przyrost na aktualizacji nie będzie tak widoczny. To nie jest do końca racjonalne, ale boli mnie utrata każdego centymetra, moje włosy rosną tak wolno że wiem że będę musiała czekać długo na powrót do pierwotnej długości włosów. Może to właśnie zmotywowało mnie do częstszego wcierania maści końskiej i poskutkowało powrotem do długości w mniej niż miesiąc? 

Na zdjęciach widać przyrost w okolicach 1 centymetra, dokładając do tego ścięty centymetr mogę śmiało powiedzieć że włosy urosły około 2 centymetrów, co jak na mnie jest świetnym wynikiem. Jestem prawie pewna że podwojony przyrost wiązał się z namiętnym wcieraniem maści końskiej przy każdej okazji. 
Przetłuszczanie się włosów było w normie, od kiedy jestem na pigułkach zniknął problem z nadmiernym przetłuszczaniem. W końcu mogę myć włosy wieczorem, tak by rano pozostały nadal względnie świeże. Moja skóra głowy czuje się świetnie, jest dobrze nawilżona, bez jakichkolwiek podrażnień czy śladów łupieżu, z doświadczenia wynika że to częściowo również zasługa maści końskiej wcieranej w skalp, ale wykonywane regularnie peelingi pewnie też miały w tym swój udział.

Do mycia włosów używałam w zasadzie tego co wpadło mi w rękę pod prysznicem, nigdy nie miałam oporów przed używaniem kosmetyków przeznaczonych w teorii dla mężczyzn. Ciekawą propozycją jest Radical Med - niezbyt łagodny szampon, za to ze sporą zawartością różnych ekstraktów i substancji aktywnych, chętnie zobaczyłabym jakąś neutralną i lekką odżywkę wypełnioną tymi składnikami. Niezbyt chętnie podchodzę do szamponu Eveline Argan Keratin i mam wrażenie że jego działanie jest dość przeciętne, prawdopodobnie z przewagą przeciążenia. Lubicie kosmetyki Biały Jeleń? Składy części z nich są bardzo przyzwoite, a teraz miałam okazję używać męskiej wersji, która okazuje się zaskakująco dobra i łagodna. Do peelingowania skalpu nie używałam żadnego specjalnego kosmetyku, peeling do ciała okazał się zupełnie wystarczający. 


Z odżywkami i maskami również nie było żadnego większego szału, wyszło na to że zużywałam resztki z łazienki. W końcu udało mi się zmęczyć odżywkę Gliss Kur i Nivea Straight&Gloss Care - nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia. Garnier Fructis Color Resist jest całkiem nieźle wygładzającym kosmetykiem, częściowo stosuję go nawet bez spłukiwania - fajnie dociąża piórkowate końce moich włosów. Timotei Jericho Rose jest zbyt delikatny na moje włosy, spokojnie mogę stosować go u nasady bez przeciążenia.
Namiętnie wcierałam maść końską w skalp i jak widać nieźle mi się opłaciło, staram się również wrócić do olejowania, w tym celu używam oleju lnianego. 

A jak wyglądały moje włosy rok temu w porównaniu do aktualnego wyglądu? Myślę że dużo gorzej, na dodatek przyrost, mimo tego że bardzo powolny, jest bardzo widoczny. W zasadzie jestem dumna z uzyskanych rezultatów, aczkolwiek żebyście miały pełen obraz muszę przyznać że aktualne zdjęcie pokazuje włosy wysuszone na szczotce. 

Jak miały się Wasze włosy w grudniu?

Mogą również Cię zainteresować:

8 komentarze

  1. Piękne włosy ;) Wspaniale błyszczą ;) Widać dużą przemianę w stosunku do zeszłego roku ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Wow naprawdę widać różnice! Mam tak samo, szkoda mi każdego centymetra ale lepiej podcinać regularnie włosy i dłużej poczekać na ich urośnięcie niż chodzić z bardzo rozdwojonymi końcówkami :)

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładne, zazdroszcze koloru:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jesteś sama, u mnie podcinanie włosów i porost też boli... No, ale jak to mówią, nie ma problemów, są tylko wyzwania. :p Trzymam za Ciebie kciuki, aby ten roczek był jeszcze lepszy od poprzedniego. :)
    (PS W komentarzu, który dodałam wyżej wkradła się literówka,dlatego go usunęłam :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Gdyby nie były w lepszej kondycji to też by aż takiego efektu na tej szczotce nie było ;) Znam ból utraty każdego centymetra, też usilnie próbuję zapuścić włosy..

    OdpowiedzUsuń
  7. Gratulacje! Piękny efekt starań:-)
    Ja też jestem po podcięciu. Wyciągam maść końską i stawiam sobie przed oczami, żeby nie zapominać!
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  8. Włosy wyglądają na zdrowe i porządnie wypielęgnowane. ;)Maść końska ja zwykle wcieram w bolące stawy , o zastosowaniu w pielęgnacji włosów jeszcze nie słyszałam ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń