Kosmetyczne hity 2016

stycznia 09, 2017

Jakie kosmetyki były hitami w minionym roku? W zasadzie nie było tego aż tak dużo, mam wrażenie że było ich znacznie mniej niż w 2015 roku, na dodatek do każdego z nich mam mniejsze czy większe zastrzeżenia. Przetestowałam już wszystkie najlepsze kosmetyki czy może po prostu moje wymagania wzrosły? 

Iwostin, Capillin Forte - Koncentrat miejscowy

Pierwszy poważny kosmetyk na rozszerzone naczynka i od razu strzał w dziesiątkę - trafiłam na kosmetyk który nie kłóci się z resztą mojej pielęgnacji i jednocześnie jest bardzo skuteczny, mowa o Iwostin Capillin Forte, koncentrat miejscowy. Koncentrat przeciw utrwalonym zmianom sprawia że moje naczynka (które wcale nie są w aż tak poważnym stanie) błyskawicznie stają się mniej widoczne i zaczerwienienie nie pojawia się. Dzięki lekkiej konsystencji nadaje się pod makijaż, wieczorem mogę nakładać kosmetyk pod krem. Nie wiem jak aktualnie z dostępnością, ale koncentrat kosztował około 25 zł i jako dermokosmetyk dostępny jest w aptekach, ma całkiem ciekawy skład, pełen ekstraktów i substancji aktywnych odpowiadających za wzmocnienie naczynek.

Paul Mitchell - seria Strength


Strasznie długo broniłam się przed profesjonalnymi kosmetykami, bardzo chciałam wierzyć że rozsądną pielęgnacją obejmującą oleje, półprodukty i proste, niedrogie odżywki uda mi się uzyskać podobny efekt. Nie ukrywam że jedyne faktycznie profesjonalne kosmetyki jakie używałam nie były przeze mnie zakupione, otrzymałam je od przedstawicieli firm, ale nie wpływa to na moją opinie. W minionym roku otrzymałam kosmetyki Paul Mitchell i z lekkim powątpiewaniem zaczęłam ich używać, w tym czasie moje włosy były w kondycji lepszej niż kiedykolwiek. Idealne dociążenie, wygładzenie i elastyczność, moje piórkowate kłaczki w końcu wyglądały jak normalne, zdrowe włosy. Nigdy nie udało mi się uzyskać takich efektów, odżywka do codziennego stosowania za każdym razem dawała spektakularny efekt, niezależnie od tego czy używałam jej codziennie czy raz na jakiś czas, na dodatek efekt utrzymywał się bez kilka myć.  Profesjonalne kosmetyki jakich używałam dają efekt, który urywa dupę - niestety podobnie jak cena, która jest przyczyną przez którą nie kupiłam kolejnego opakowania - 70 zł za butelkę odżywki to cena która zdecydowanie przerasta moje możliwości.

Lumene - Matt Control Oil-free foundation

Podkład który jest trwały, lekki i kryjący? Niewiele dostępnych na rynku podkładów spełnia te wymagania, szczególnie jeśli dodamy to tego teoretyczne właściwości pielęgnujące skórę. Sporym minusem kosmetyków Lumene jest ich kiepska dostępność, ale  jeśli już uda Wam się je znaleźć to serdecznie polecam przetestowanie. Podkład jest faktycznie bardzo lekki, nie ma skłonności do wysuszania skóry, nie osadza się na suchych skórkach, ale jednocześnie nie zapycha. Wykończenie jest lekko satynowe, widać cudne rozświetlenie bez połyskujących drobinek, nie ma również matu wyglądającego jakbyśmy obsypały się mąką. Uzyskany efekt tak bardzo mi się spodobał że nawet byłam w stanie wybaczyć mu lekkie zbaczanie w róż. Aktualnie stawiam na Revlon, ale Lumene Matt Control Oil Free Foundation jest kosmetykiem bardzo godnym uwagi. 

Ziajka, Kremowy olejek myjący dla dzieci na ciemieniuchę

Gdybym miała teraz wybierać kosmetyki dla niemowlaka to większość byłaby w pełni naturalna, bez najbardziej kontrowersyjnych składników, w większości używałabym czystych olejów lub domowych mieszanek. Specjalny płyn Ziaji dla dzieci ma całkiem ciekawy skład, znajdziemy tam parę paskudztw, sprawiających że nie użyłabym go dla maluszka, ale z chęcią używam go sama i dla starszego już dziecka. Płyn teoretycznie jest przeciw ciemieniuszce, ale po moich przejściach wiem że w tym celu byłby w pełni niewystarczający, jest jednak genialnym kosmetykiem do kąpieli, którego głównym składnikiem jest olej słonecznikowy, dzięki czemu pozostawia skórę gładką, nawilżoną i nie pozbawioną zupełnie warstwy lipidowej. Pieni się słabo, do mycia moich włosów zupełnie się nie nadaje, za to włoski Młodego go kochają. Bardzo przypasował nam ten płyn, na dodatek jest łatwo dostępny i taniutki!

Life, Professional Line Nail Lacquer


Mój romans z lakierami hybrydowymi nie do końca był udany, na moich paznokciach trzymają się wyjątkowo krótko i odchodzą razej z warstwą mojego własnego paznokcia. Właśnie to spowodowało że powróciłam do zwykłych lakierów i sięgnęłam po lakiery marki Life. Znajdziecie je wyłącznie w Super-pharm, ponieważ Life jest ich marką własną, jeśli chodzi o lakiery to znajdziemy na półkach trzy serie lakierów, mnie najbardziej interesuje seria Professional, czyli te w największych, okrągłych opakowaniach. W cenie regularnej butelka kosztuje 14,99 zł, co sprawia że są tańsze niż lakiery na przykład Sally Hansen czy Essie, za to ich jakość jest o wiele wyższa. W zależności od koloru pełne krycie uzyskujemy po jednej, dwóch warstwach i wysychają błyskawicznie. Pędzelek jest idealny, szeroki, płaski i zaokrąglony na końcu. Dla mnie ideał i raczej nie wydaje mi się żebym miała wrócić do jakichkolwiek innych lakierów. 

L`oreal Elnett - lakier do włosów Elastyczne Utrwalenie


Bardzo rzadko używałam jakichkolwiek kosmetyków do stylizacji włosów, żaden do tej pory nie spełniał moich wygórowanych wymagań. Czasami chciałabym móc ułożyć moje niepodatne na stylizację włosy, ale każdy żel czy pianka mocno je obciążała, za to typowe lakiery do włosów pozostawiały mnie ze sztywnymi, matowymi i sklejonymi kosmykami. Inne blogerki często polecają lakiery L`Oreal Elnett i w końcu sama się na niego skusiłam, wybrałam najlżejszą wersję i absolutnie się zakochałam. Lakier nie skleja włosów, delikatnie je usztywnia, ale wystarczy kilka ruchów szczotką żeby odzyskały elastyczność. Utrwalenie jest bardzo słabe, ale wystarczające żeby efekt ułożenia włosów na szczotce utrzymał się kilka ładnych godzin zamiast standardowych minut. Włosy stają się bardzo wygładzone i błyszczące, czyli zupełnie inaczej niż w wypadku innych lakierów. Jeszcze nigdy żaden lakier nie sprawdził się tak dobrze!

Jakie kosmetyki były Waszymi hitami minionego roku?

Mogą również Cię zainteresować:

6 komentarze

  1. Ciekawi mnie ten podkłąd lumene

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam kiedyś ten lakier z Loreal. Bardzo dobrze utrwalał fryzurę. Ale teraz rzadko używam takich produktów ;) A produkty Ziaji, niestety mnie uczulają.

    OdpowiedzUsuń
  3. Krem Ziajki używam do całego ciała dla mnie i mojej córy. Ona jest masakrycznie uczulona na większość składników i najlepiej byłoby ją myć wodą destylowaną:-( a ten jest super. U mnie na ciało działa zamiast najlepszych balsamów nawilżających ale używam tylko zimą, bo latem strasznie się poci skóra. A serię Paul Mitchell chętnie wypróbuję
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  4. Produktów Ziaji używałam gdy moje dzieci były mniejsze choć tego konkretnego nie miałam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń