,

Box od Paese - dużo dobrych rzeczy!

listopada 18, 2016

Myślę że szał na kosmetyczne pudełka powoli przemija, mi przeszło po tym jak po raz kolejny dopasowanie i wartość produktów które otrzymałam nijak miała się do tego co zapłaciłam za pudełko (Shinybox maj 2013 to była jakaś zupełna kpina). Od dawna byłam bardzo twarda i nie dałam się skusić na żadne niespodziankowe pudełko, jakiś czas temu skontaktowała się ze mną marka Paese i zaproponowała mi ich pudełko. Pomyślałam sobie - czemu nie? Dostanę, zobaczę, napiszę co myślę, w końcu nie ryzykuję rozczarowania i straconych pieniędzy. Niestety zagapiłam się i w tym momencie pudełek już nie można zamawiać, chciałam chociaż opowiedzieć Wam o całkiem niezłych kosmetykach które tam znalazłam. 

Nie używam podkładów rozświetlających - dzięki nadmiernemu wydzielaniu sebum moja cera ma aż za dużo blasku. Nie do końca byłam pewna czy chce w ogóle otwierać ten podkład, mam już kilka tych które używam i mam paskudny nawyk nie zużywania ich do końca. Podjęłam jednak decyzję o przetestowania i jestem zachwycona! Powodem dla którego unikam podkładów w wersji rozświetlającej jest również to że mam problemy z trwałością makijażu, szczególnie w okolicy nosa, każdy podkład po kilku godzinach zwyczajnie z niego znika, obawiałam się że w takiej wersji efekt będzie bardziej nasilony, ale w praktyce okazało się że trzyma się prawie tak dobrze jak Revlon Colorstay. Efekt rozświetlenia jest bardzo subtelny i nadaje się na co dzień, nie ma nic wspólnego z mocno błyszczącymi drobinkami czy brokatem jak w przypadku Rimmel Wake me up.
Jedyne co mi nie pasuje to odcień, okazał się nie do końca trafiony, porcelanowy ma niestety dość mocno widoczne różowe tony, prawdopodobnie dla mnie znacznie odpowiedni byłby odcień 31 - ciepły beż. Szklana buteleczka z dozownikiem wydawała mi się nadzwyczaj duża, ale producenci stosują różne sztuczki sprawiające że klientom wydaje się że podkładu jest więcej, ale sprawdziłam pojemność i okazało się że mamy go tutaj aż 50 ml - czyli prawie dwa razy więcej niż zazwyczaj. Zastanawiam się nawet nad kupnem bardziej pasującego odcienia, podkład bardzo mi odpowiada.

W boxie znalazły się również dwa kosmetyki do ust - pierwszy z nich to lekki blyszczyk w bardzo nudziakowym odcieniu z delikatnymi drobinkami. Trwałość jak na błyszczyk jest całkiem niezła, po nałożeniu czuć lekkie mrowienie, mimo że producent nic o tym nie wspomina. Błyszczyk ma pełnić rolę również pielęgnacyjną i przekonałam się że świetnie się sprawdza w tej właśnie roli, usta po użyciu są mięciutkie i zregenerowane.

Zupełnym przeciwieństwem jest matowa pomadka w płynie w kolorze soczystej maliny, tego typu pomadki oczywiście nie mają żadnych właściwości pielęgnacyjnych, mają wręcz tendencje do strasznego przesuszania ust. Mam porównanie z tego typu zasychającymi pomadkami Bourjois i te z Paese znacznie łagodniej obchodzą się z ustami, dodatkowo znikają bardziej równomiernie. Kolor jest bardzo nasycony i pozostaje na ustach przez wiele godzin mimo jedzenia i picia na koniec zostawiając względnie równomierną mgiełkę koloru.

Długi czas nie mogłam przekonać się do korektorów pod oczy, większość z nich mocno wchodzi w załamania skóry i daje bardzo nieestetyczny efekt, zwykle radziłam sobie po prostu nakładając podkład nieco wyżej i ucząc się żyć z cieniami. Korektor rozświetlający Paese jest zamknięty w formie błyszczyka z pędzelkiem, nie jest to moja ulubiona forma, nie do końca się sprawdza przy nakładaniu. Trwałość jest całkiem niezła, nie dorównuje co prawda mojemu ulubionemu, ale powiedziałabym że po takim czasie używania powiedziałabym że zajmuje drugie miejsce. Nie jest zbyt ciężki, nie zbiera się w załamaniach skóry, ładnie przykrywa cienie i rozświetla - ogólnie jestem z niego zadowolona. 

Kolejnym produktem jaki znalazłam jest sypki puder kryjący, zaimponował mi delikatnością. Używałam bardzo wielu sypkich pudrów, to mój ulubiony rodzaj, nie każdy jednak sprawdza się tak samo dobrze. Ten jest bardzo drobno zmielony, dzięki temu efekt jest bardzo naturalny. Puder daje efekt bardzo subtelnego rozświetlenia, ale nie zawdzięcza go połyskującym drobinkom, bardziej pigmentom które sprawiają że cera wydaje się wygładzona - zmienia odbijanie światła.  Odcień niestety podobnie jak podkładu ma delikatne różowe tony.

Z całego pudełka najmniej zadowolona jestem z lakieru do paznokci - trafił mi się w odcieniu klasycznej czerwieni, który w zasadzie lubię, mam wiele lakierów w zbliżonym odcieniu z różnych marek. Lakier z Paese wymaga trzech warstw do pełnego krycia, schnięcie i trwałość jest dość przeciętna, raczej nie sięgnę po inne odcienie z tej serii. 

W pudełku znalazłam również Linea Automatic Eyeliner - wysuwaną kredkę do oczu. Miałam już coś podobnego, również marki Paese i to była jedna z najlepszych kredek jakie kiedykolwiek używałam - podobnie jest z tą. Kredka jest doskonale napigmentowana, na świeżo rozciera się bez problemów, po zaschnięciu jest nie do zdarcia. Druga strona mieści gąbeczkę do rozcierania, pod którą skrywa się temperówka, całość przykryta zatyczką którą oczywiście zgubiłam po pierwszym użyciu. Absolutnie uwielbiam! 

W paczce znalazłam również puder ryżowy, ale ze względu na to że mam takie otwarte już dwa to darowałam sobie otwieranie kolejnego, jednak szybkie zerknięcie na skład i samą strukturę pudru wydaje mi się że będzie niezły, szczególnie biorąc pod uwagę zawarte w nim dodatki.

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Dzika Wózkowa (@dzikawozkowa)
Żałuję że nie znalazłam czasu napisać Wam o pudełeczku pełnym cudowności od Paese kiedy można było je jeszcze zamawiać, ale chciałam przetestować kosmetyki, aby napisać o nich jak najwięcej. Jeśli liczyliście to zauważyliście że dostałam aż 8 pełnowymiarowych produktów, ile więc może kosztować takie pudełko? Ano 49 zł! 2 z produktów są wysyłane losowo, z wszystkich które używałam byłam bardzo zadowolona. Akcja niestety się zakończyła, ale trzymam się nadziei że będzie ich więcej, już dawno znudziły mi się różne pudełeczka, ale to jest super, wiele pełnowymiarowych produktów za bardzo przyzwoitą cenę. Szkoda jedynie że kolory podkładów dobierane są losowo, szansa na to że dostaniemy coś co skrajnie nam nie odpowiada jest spora, ale podkład zawsze można oddać/sprzedać.

Lubicie pudełka? Dałyście się ponieść czy nie udało się Was skusić? 

Mogą również Cię zainteresować:

4 komentarze

  1. Chętnie wypróbowałabym korektor pod oczy jako że cienie to moja zmora.. Może dałby radę :) Ogólnie bardzo fajny boxik ;) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękny makijaż:) bardzo mi się podoba

    OdpowiedzUsuń
  3. Blondynka, kiedy napiszesz coś o włosach? Strasznie długo każesz na siebie czekać!:-)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń