, ,

Astor, Lash Beautifier, Volume&24h Curl

października 10, 2016

Udało się Wam znaleźć tusz idealny? Nadal prowadzę swoje poszukiwania, jeszcze żaden z dotychczas przeze mnie używanych nie okazał się być tym jedynym - chyba łatwiej znaleźć odpowiadającego nam faceta niż tusz ;) W szafce z kolorówką zawsze jest conajmniej 5 otwartych opakowań tuszu, kilka kolejnych w zapasie. Chciałam pisać Wam o każdym tuszu który przeszedł przez moje ręcę, ale ostatnio pisanie idzie mi słabo, a robienie zdjęć pomalowanych rzęs jest dla mnie koszmarem.

Mam bardzo neutralne odczucia do marki Astor, uważam je za bardzo przeciętne i raczej nie warte mojej uwagi i kiedy wybierałam kosmetyki które chce kupić to te konkretne nie były brane pod uwagę - tak przynajmniej sądziłam do tej pory. Tusz do rzęs Volume & 24h Curl otrzymałam w ramach konkursu.

Nieco zaskoczył mnie długi termin przydatności do użycia po otwarciu - 12 miesięcy to na tusz bardzo długo i miałam spore wątpliwości co do tego czy ten tusz faktycznie tyle wytrzyma. Opakowanie jest dość tandetne, błyskawicznie się niszczy, za to cena względnie przystępna - około 30 złotych, dostępność również całkiem niezła, markę Astor znajdziemy w większości drogerii. 

Mimo długich poszukiwań tuszu idealnego nie mam nawet zdefiniowanego typu szczoteczki jakiego poszukuję, Astor Lash Beautifier ma szczoteczkę klasyczną, lekko ściętą i wygiętą w typowy kształt dla maskar podkręcających. 

Na początku aplikacja była cudna, po dwóch warstwach efekt bardzo wyrazisty i całkiem trwały. Wygięty kształt szczoteczki pozwala pomalować nawet najkrótszą rzęsę od samej nasady, producent obiecuje teatralny efekt - nie wierzcie w to. Efekt podkreślenia rzęs jest dość przeciętny, większość osób powinna być z niego zadowolona. Bardzo podobało mi się to podkreślenie, uniesienie rzęs daje efekt otwartego oka. Jedynym czego mogłabym się przyczepić jest to że szczoteczka ma skłonności do brudzenia powiek - nie mam może szczególnego talentu do makijażu, ale żadną szczoteczką do tej pory nie mazałam się po powiekach tak bardzo jak tą konkretną - nie wiem czy to wina nieco zbyt długiego włosia czy może zbyt dużej nabieranej ilości tuszu. 

Moje zadowolenie niestety nie trwało zbyt długo - już po zaledwie niespełna miesiącu zauważyłam że po użyciu tej konkretnej maskary mam pod oczami obłoczek pokruszonego i osypanego tuszu. Na dodatek efekt stał się mniej widoczny, a tusz zaczął lekko sklejać rzęsy. W pierwszych tygodniach używania tusz Astor był jednym z moich ulubionych, zachwyt jednak minął szybciutko. Szkoda, bo zapowiadało się faktycznie obiecująco, ale szybki koniec mnie bardzo rozczarował. Z litości pominę obietnicę efektu utrzymującego się przez 24 godziny. 

Na początku napisałam że nie kupuje kosmetyków marki Astor, ale zajrzałam do szafki z kolorówką i okazało się że kilka z moich ulubionych kosmetyków jest tej marki, między innymi jedną z najlepszych pomadek w modnym teraz kolorze ciemnego fioletu. 

Miałyście już tusze marki Astor? Jak sprawdziły się u Was?

Mogą również Cię zainteresować:

11 komentarze

  1. Nie wiem czy mam jakikolwiek kosmetyk z Astor'a. Po drugiej warstwie wygląda naprawdę zadowalająco, ale miesiąc odpowiedniej konsystencji to zdecydowanie za krótko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku wyglądał dużo lepiej niż na zdjęciach, gdyby efekt był dłuższy to bym uznała go za jeden z najlepszych.

      Usuń
  2. U mnie z Astora, to głównie lakiery bywają, choć też nie jakoś często. Maskary nie znam, ale u mnie jest bardzo ciężko znaleźć tę jedną jedyną. Mało która się u mnie sprawdza :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja nigdy nie używałam produktów z Astora. Obecnie też jestem w poszukiwaniu tego "naj" tuszu :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie szczoteczki, ale jeszcze nigdy nie miałam tuszu Astor ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znoszę osypującego oraz odbijającego się tuszu. Od lat moimi faworytami są tusze z Loreal volume million lashes. Próbowałam już wiele innych w międzyczasie ale nic im nie dorównuje. No może jeden z Maybelline - Lash Sensational :)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Boję się Maybelline, tusze tej marki które miałam okazję używać mocno mnie uczuliły. Nad L`oreal stale się zastanawiam, tyle osób je chwali, ale ciężko jest mi tyle kasy na tusz wydać ;)

      Usuń
  6. Nie miałam jeszcze żadnego kosmetyku Astor, jakoś po prostu żaden ich produkt nie zwracał mojej uwagi w drogerii.. Dzięki za recenzję, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń