Polecany post

Hity, kity sierpnia i września.

Pachnąca Szafa, Dekoracyjne odświeżacze powietrza

 Zacznę nie do końca kosmetycznie, ale nieco konkurencyjnie do uwielbianych przez blogosferę wosków Yankee Candle. Polska firma, Pachnąca Szafa ma w swojej ofercie dekoracyjne odświeżacze powietrza. Z początku nie byłam do końca przekonana do nich ze względów wizualnych, nie lubię w domu takich kurzołapów, ale na jednym ze spotkań dostałam taki odświeżacz i absolutnie przepadłam, zapach jest bardzo intensywny i utrzymuje się przez kilka tygodni. Kiedy tylko jest promocja to dokupuję kolejne sztuki, w Super-pharm dostępne są również w bardzo niskich cenach zapasy do takich odświeżaczy - a wybór zapachów jest bardzo duży. Miałyście okazję już wypróbować te cuda?

Life, Pędzle Professional

 O pędzlach Life pisałam już Wam wcześniej, ale teraz moja kolekcja się powiększyła, na dodatek mam spore doświadczenie z kilkumiesięcznym intensywnych użytkowaniem tych pędzli. Moje obawy co do ich wytrzymałości są częściowo uzasadnione, po bardzo intensywnym kilkumiesięcznym używaniu zaczyna wychodzić z nich włosie, nie mogę polecić ich więc do użytku faktycznie profesjonalnego, ale do domowego użytku są genialne, fajnie wykonane i świetnie się sprawdzają. Szczególnie polubiłam się z wersją opisaną przez producenta jako przeznaczona do pudru brązującego (taaa, jasne) czyli numerem 05. Genialnie nadaje się zarówno do rozcierania płynnych podkładów jak i do sypkich czy prasowanych pudrów, używając go uzyskujemy bardzo naturalnie wyglądający efekt. Drugim hitem jest szczoteczka do brwi i rzęs - metalowy grzebyk rozczesze nawet najbardziej posklejane rzęsy. Wielką zaletą jest również ich cena, szczególnie że wchodzą one w aktualną promocję -50% na produkty do makijażu.

Astor, Tusz do rzęs  Volume&24H Curl

 Nadal nie znalazłam perfekcyjnego tuszu, który w pełni by mnie zadowolił, ten z Astora przez chwilę był bardzo bliski perfekcji. Tusz ma mieć właściwości pogrubiające i podkręcające i świetnie rozdzielał rzęsy, dawał piękny i naturalny efekt. Niestety sielanka nie trwała długo - im dłużej go używam tym gorzej wygląda na rzęsach - idealnym efektem cieszyłam się zaledwie jakieś dwa tygodnie. 

L`Biotica, Biovax Gold Argan & Złoto

 Kilka miesięcy temu przez blogosferę z hukiem przetoczyły się nowe maseczki Biovax Gold - miniaturowe kosmetyki miały być absolutnym hitem, chwalone i polecane przez większość blogerek. Względnie wysoka cena w połączeniu z bardzo niską pojemnością odstraszała mnie przez dłuższy czas, w końcu maseczka wpadła w moje ciekawskie łapki w inny sposób i bardzo się cieszę że jej nie kupiłam. Poza pięknym zapachem nie robi absolutnie nic niesamowitego, już lepiej sprawdzają się maski typu dużo-tanio. Za taką cenę wolałabym kupić dużego Kallosa.

Elizabeth Arden, Green Tea

 Jestem gorącą przeciwniczką podróbek perfum, dlatego konsekwentnie odmawiam wszelkim ofertom współpracy związnym z promowaniem takich "odpowiedników". Uważam że zamiast podróbek znacznie lepiej postawić na tańsze ale oryginalne perfumy - jedną z takich opcji są perfumy Elizabeth Arden - mają bardzo niskie ceny i bardzo przyjemne, czyste zapachy. Moim niezmiennym letnim ulubieńcem jest wersja Green Tea - cudnie lekki i odświeżający, nawet w najgorsze upały nie robi się zbyt męczący, przypomina orzeźwiającą Ice Tea. Nie jest mistrzem trwałości i długiego utrzymywania się na skórze, ale rok w rok będzie pojawiał się na mojej wakacyjnej liście zakupów. 

Eveline, Tusz do rzęs Mega Size

 Uwielbiam kosmetyki Eveline, szczególnie ich tusze są taniutkie i świetnej jakości, nie inaczej jest z tym tuszem Mega Size. Założenia i szczoteczka nieco przypominają tusz Astor który pokazywałam kilka zdjęć wyżej, jednak szczoteczka jest silikonowa i znacznie lepiej radzi sobie z rozczesywaniem rzęs. Dzięki kształtowi przypominającymi żagiel fajnie łapie wszystkie rzęsy od nasady i ładnie je wydłuża i pogrubia - tusz Eveline jest bardzo blisko ideału!

Iwostin, Capillin Forte, koncentrat miejscowy

 Dzięki ogarnięciu nieco bałaganu z moimi szalejącymi hormonami udało mi się również okiełznać problemy z trądzikiem, a to wszystko sprawiło że mogę przestać się skupiać na nich w pielęgnacji cery i mogę zająć się innymi problemami. Moja cera to chyba najpopularniejszy ostatnio zestaw problemów, mocno tłusta w partii T, do tego z tendencjami naczynkowymi. Pielęgnacja takiej cery nie jest prosta, ale od kiedy nie muszę aż tak uważać na komedogenność kosmetyków to moge sobie pozwolić na łagodzenie rumienia. Patrząc na apteczną półkę zastanawiałam się co wybrać i doszłam do wniosku że nie chce mi sie bawić z łagodniejszymi kremami, sięgnęłam więc po koncentrat miejscowy Capillin Forte, przeznaczony do utrwalonych zmian. Po bardzo krótkim czasie używania zauważyłam wyraźną różnicę, cera jest rozjaśniona i ma znacznie mniejsze skłonności do rumienia, na dodatek nie pojawiły się żadne wypryski - ten krem to będzie mój hit!

Life, Gąbka Konjac

 Gąbki Konjac chyba powoli przestały być modne i chyba nawet wiem czemu. Skusiłam się na gąbkę marki Life, bardziej z ciekawości niż faktycznej potrzeby. Przed użyciem gąbeczkę trzeba nieco namoczyć, dzięki czemu powiększa ona swój rozmiar. Wilgotna staje się śliska, używając jej na twarzy mam wrażenie gdybym myła twarz rybą. Gąbka jest zbyt delikatna żeby peelingować twarz, a w połączeniu z żelem do mycia zachowuje się jak zwykła gąbka. Po użyciu schnie długo i obawiam się jak to wygląda z zachowaniem jej higieny, nie do końca przekonuje mnie pomysł mycia twarzy jakąkolwiek gąbką, szczególnie taką która tak długo pozostaje wilgotna. Nie polecam.

Life, Lakiery do paznokci Professional Line

 Mój romans ze zwykłymi lakierami jest bardzo burzliwy - na początku malowałam całe palce zamiast tylko paznokci, później dorobiłam się wielkiej kolekcji lakierów, w końcu ją wyrzuciłam i przeszłam na hybrydy, w końcu ze względu na słabą trwałość hybryd na moich paznokciach częściowo powróciłam do zwykłych lakierów. Długo nie byłam przekonana do tych lakierów Life w największej buteleczce, ale okazało się że ich jakość jest genialna - bardzo ładnie kryją i błyskawicznie wysychają, na dodatek trwałość mają większą niż przeciętnie. Boli nieco niewielki wybór odcieni, ale pewnie niedługo i tak powiększę swoją kolekcję.

Ziaja, Ulga Peeling enzymatyczny

Moja cera bardzo lubi częste peelingi, bezkarnie mogę je w łagodniejszych wersjach wykonywać nawet co drugi dzień. Z wiadomych względów wolę używać peelingów enzymatycznych, jednak wersje w saszetkach wychodzą bardzo nieopłacalnie i musiałabym kupować ich całą masę. Alternatywą okazał się peeling w tubce, nie chciałam przepłacać więc wybrałam peeling marki Ziaja. Nie ma komedogennych składników, bardzo fajnie, łagodnie złuszcza. Peeling enzymatyczny Ulga z pewnością pozostanie stałym punktem mojej kosmetycznej listy!

Jakie kosmetyki zachwyciły Was w ostatnich miesiącach? A może coś bardzo Was zawiodło?

Komentarze

  1. Ja zdecydowanie bardziej wolę zwykłe peelingi :) enzymatyczne są dla mnie za słabe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Też miałąm tą maskę z Biovaxa i faktycznie nic nie robiła :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Znam jedynie Green Tea Elizabeth Arden. W przeszłości zużyłam kilka flakonów. Zapach ładny, ale u mnie uciekał po 30 minutach:(

    OdpowiedzUsuń
  4. Złotą maskę Biovax sama bardzo lubię. Stosowałam ją na początku mojej włosomaniaczej przygody ;) Spisała się na tyle, że zachęciła mnie do testowania kolejnych masek z tej firmy :)
    Perfumy Green Tea są ze mną od dawna. Po prostu uwielbiam ten zapach :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja właśnie ostatnio poszukuję fajnego peelingu enzymatycznego :D chyba się skuszę na jakiegoś z Ziaji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam odświeżacz do domu z biedry za 4 zł coś pieknego (gruszka)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobre produkty. W Twojej listy używam przede wszystkim kremu iwostin no i moich ukochanych perfum Elizabeth Arden. Zielona herbata także najbardziej przypadła mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Co do Pachnącej Szafy - uwielbiam ich saszetki zapachowe do szafy! :) Piękne zapachy, które utrzymują się prawie miesiąc (a najbardziej przypadła mi do gustu wiśnia, ponieważ jeszcze dłużej się utrzymuje i ma intensywny przyjemny zapach :)) Te pałeczki również mam i są bardzo fajne, narazie testuję jeden zapach, niedługo pora na inne ;) Muszę wypróbować również tusz Eveline, który polecasz ;) A co do moich kosmetyków, to nie kupowałam nic nowego, ale właśnie sporo produktów mi się kończy i może pora na nowe (?) :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ja akurat używam gąbki ale nie do mycia twarzy a do usuwania masek - szczegolnie tych glinkowych :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten Odświeżacz mam w łazience, na początku strasznie mnie drażnił, bo był bardzo intensywny. Teraz jednak jest miły dla nosa a oprócz tego świetnie wygląda :)
    Ja dopiero zaczynam swoją przygodę z blogowaniem, również mogę się nazwać włosomaniaczką i moje wpisy będą w tym temacie oraz w temacie fryzur alternatywnych. Jeśli chcesz, będzie mi bardzo miło jak zajrzysz :)

    http://kreatywnamadam.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Biovax Naturalne Oleje u mnie sprawdza się bez zarzutów, to była moja pierwsza maska tej marki i zachęciła mnie na tyle, żeby sięgnąć też po odżywkę. Co prawda w składzie nie ma szału i bywa, że za bardzo obciąża mi włosy, ale używam jej chętnie na długość od uszu :) Może po prostu lepiej sprawdza się na włosach suchych, zniszczonych.
    Okazuje się, że odmienne zdanie mam też odnośnie peelingu Ziaji :D Skierowanie go do skóry wrażliwej jest niestety niewypałem. Jako posiadaczka takowej (do tego mam skłonność do alergii) zawiodłam się, choć generalnie Ziajkę lubię. Na dłuższą metę zwiększa złuszczanie, a skóra po niej po prostu mnie piecze. Zapewne ogólnie jest w porządku, ale dla cery normalnej :)
    Zachęcająco brzmi natomiast krem Iwostin, sugerując się Twoim opisem uznałam, że może spełniać i moje potrzeby, może warto po niego sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.