Hity i kity czerwca

Wspominałam może o opóźnieniu w pisaniu postów jakie ostatnio złapałam? No cóż, zapraszam Was na kosmetyczne hity i kity czerwca ;) 


Auriga, Flavo-C


Jest lista kosmetyków na które od dawna poluje i czekam na okazję żeby je kupić, między innymi od bardzo dawna znajdowało się tam słynne serum z witaminą C marki Auriga. Całe szczęście trafiła się okazja do wypróbowania miniaturki Flavo-C i niezwłocznie z niej skorzystałam. Serum ma obrzydliwy zapach, dziwną lepko-tłustą konsystencję i podejrzany wygląd. Użyte na chociażby minimalnie podrażnioną skórę powoduje koszmarne pieczenie i zaczerwienienie. Czy jestem zawiedziona? Absolutnie nie, serum nie zatyka mojej wrażliwej skóry i powoduje że jest ona bardzo rozświetlona i promienna. Początkowe zaczerwienienie znika w ciągu kilku minut i skóra jest napięta i rozjaśniona. Kondycja mojej skóry od kilku miesięcy całkowicie zmienia się, staje się gładka i przyjemna w dotyku, a Flavo C dało jej całkiem niezłego kopa. Czuję że na zimę kupię sobie pełnowymiarowe opakowanie.


Bielenda, Body Perfector

Nigdy jakoś nie kusiły mnie popularne ostatnio rajstopy w sprayu, bardziej kręcą mnie lekkie balsamy koloryzujące. Kosmetyk Bielendy to żadna nowość, ale od dłuższego czasu leżało zapomniane w kącie, dopiero teraz zaczęłam używać go znacznie częściej. Balsam jest początkowo biały, a kiedy zaczynamy go rozcierać pękają kapsułki z pigmentem  balsam zaczyna działać jak lekki podkład. Po zastygnięciu na skórze nie ściera się, nie schodzi w plamach i bardzo fajnie wyrównuje koloryt skóry, a na dodatek ładnie kryje przebarwienia i blizny. Letni hit!

Cztery Pory Roku, Skoncentrowane masło do skórek i paznokci

Moje dłonie są w stanie tragicznym - mam problemy z rogowaceniem i wściekle narastające, twarde i suche skórki. Wycinanie tylko wszystko pogarsza, odsuwanie pomaga na chwilkę i zwykły krem do dłoni nie jest w stanie ich zmiękczyć. Cztery Pory Roku mają bardzo bogaty asortyment produktów do dłoni i paznokci, kiedy w moje ręce wpadło specjalne masełko do skórek nie mogłam się powstrzymać przed natychmiastowym jego przetestowaniem. Masełko ma bardzo gęstą konsystencję, dzięki czemu nie spływa ze skórek i bardzo skutecznie je zmiękcza. Stosowane regularnie, codziennie wieczorem znacznie polepsza stan skórek (chociaż do ideału brakuje im nadal bardzo wiele). Mimo gęstej konsystencji świetnie się wchłania po chwili masażu i nie pozostawia uciążliwej warstwy. Nie jest to ideał, ale zdecydowanie jeden z najlepszych takich kosmetyków, jakich używałam.

Dermika, HydraLOGIQ Krem Hydra-matujący

Mam niewielki kontakt z kosmetykami Dermika, nieszczególnie mnie kręcą. Miałam okazję przetestować krem hydra matujący z ich nowej serii Hydralogiq i uznałam że to wspaniała okazja - moja cera wymaga matowienia, ale jednocześnie potrzebuje sporej nawilżenia, więc ten kosmetyk powinien być strzałem w dziesiątkę. Jak jednak było? Nawilżenie jakieś jest widoczne, ale nie spektakularne, znam dużo o wiele lepszych kosmetyków. Matowienie? Yyy... jakie matowienie? Kosmetyk jest dla mnie niewypałem, nie robi krzywdy mojej cerze, ale jednocześnie przynosi jej bardzo niewiele korzyści.

Essence, Tusz do rzęs Forbbiden Volume

Jestem wielką fanką kosmetyków Essence, szczególnie ciepłe uczucia żywię do produkowanych przez nich tuszy - są taniutkie i do tego bardzo dobre. Kiedy pojawiła się nowa seria Forbidden Volume nie byłabym sobą gdybym jej nie przetestowała. W serii znajduje się również wersja Chaotic, która daje efekt potarganych rzęs (czy serio komuś ten efekt się podoba?). Ja postawiłam na klasyczną wersję i już pierwsze użycie pokazało mi jaki błąd popełniłam. Objętość rzęs jest faktycznie bardzo duża - warstwa pozostająca na rzęsach jest gigantyczna, próby rozczesania sprawiają że uzyskujemy efekt pajęczych nóg. Wiem że są fanki takiego efektu, ale mi się nie podoba, uważam że wygląda to paskudnie.

Indigo, Migoczący olejek do ciała 

Mam mieszane uczucia co do kosmetyków marki Indigo, mimo całej otoczki profesjonalizmu jakoś mnie nie przekonują. Olejek do ciała Indigo wbrew swojej nazwie nie jest oparty na oleju arganowym i migdałowym, oleje te pałętają się gdzieś przed składnikami kompozycji zapachowej. Podstawą olejku są lekkie emolienty, pozostawiają one na skórze gładką i lekko śliską warstwę, ale nie mam wrażenia żeby na dłuższą metę w jakikolwiek sposób poprawiały kondycję mojej skóry. Olejek posiada drobinki, w dość wyraźnej, ale na szczęście nie przegiętej ilości, bardziej nadaje się na wieczorne wyjście niż na używanie na co dzień. Charakterystyczne w kosmetykach Indigo są zapachy, ale zupełnie mi nie odpowiadają - wszystkie są bardzo przesłodzone i duszne, zupełnie nie w moim guście. 

Seche Vite, Top Coat

Ostatni kosmetyk z hitów czerwca nie jest wcale nowym odkryciem, ale to mój absolutny hit wszechczasów. Utwardzacz Seche Vite jest jednym z tym niezbędnym kosmetyków, bez których nie wyobrażam sobie dbania o urodę. Nienawidzę kiedy lakier schnie koszmarnie długo, a po dwóch godzinach bez dotykania niczego okazuje się że pierwsze dotknięcie paznokcia zostawia paskudny ślad. Seche Vite zmienia absolutnie wszystko - lakier wysycha błyskawicznie i pięknie się błyszczy przez kilka kolejnych dni. Poza połyskiem, lakier trzyma się o wiele dłużej niż normalnie, ale najważniejsze jest dla mnie to szybsze wysychanie, pierwsze użycie tego utwardzacza było prawdziwą rewolucją.

Jakie kosmetyki sprawdziły się u Was najlepiej? Co Was ostatnio zawiodło?

Komentarze

  1. po pierwszym użyciu seche vite też byłam zachwycona, póki nie zauważyłam, że ściąga lakier z boków;[ niemniej, efekt wysuszający jest świetny;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tak samo, do tego ściągał mi lakier z końcówek i skracał jego trwałośc, dlatego zdecydowanie wolę Poshe

      Usuń
    2. Nie ściąga jeśli się odpowiednio pomaluje. Ja korzystam od ładnyc paru lat i jestem absolutnie zachwycona! :)

      Usuń
    3. U mnie ściąga niezależnie od techniki malowania, ale w internecie pół na pół są zwolennicy SV oraz Poshe ; u mnie właśnie ten drugi sprawdza się dużo lepiej

      Usuń
  2. Seche Vite podobno rewelacja. Tyle słyszałam pozytywnych opinii na jego temat, że widocznie faktycznie warto go mieć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja uwielbiam kosmetyki Indigo! Właśnie z powodu tych zapachów :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ja ostatnio pokochałam olej kokosowy, który działa cuda na mojej twarzy, włosach i ciele :) dodatkowo pokochałam maseczki, te tradycyjne zwłaszcza! A maska dziegciowa od Bani Agafii pozostanie już ze mną na zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. znam jedynie Sache Vite i bardzo go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. mam jeden olejek indigo, ale inny niż Twój, bo pomarańczowy i on tak pięknie pachnie, że od samego jego wąchania można się uzależnić:D

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam w klubie wielbicielek seche vite :)

    OdpowiedzUsuń
  8. nie miałam żadnego z tych kosmetyków ;) i naprawdę nie wiem, jak można lubić efekt pajęczych odnóżek ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jestem maniaczką tuszów do rzęs, a najbardziej lubię sprawdzać te tańsze właśnie ;) Niestety o wiele więcej jest takich, które są do kitu, i właśnie jednym z nich jest ten o którym Ty piszesz. Jednemu się podoba to, a drugiemu co innego, tak jest :) Dziękuję za opinie produktów, wezmę je pod uwagę przy zakupach ;) POzdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.