Polecany post

Dziewięć miesięcy bez podcinania i wielkie Ciach Ciach

Moje włosy nie rosną. Znaczy rosną, ale bardzo powoli, a końce niszczą się na tyle że nieustannie podcinam wszystko to co urośnie i ostatecznie od bardzo dawna trzymam się tej samej długości włosów. To nie jest tak że nie chcę ich zapuścić, bo marzą mi się włosy co najmniej do połowy pleców, ale to marzenie nie zostanie spełnione zbyt szybko. Jakoś w listopadzie zdecydowałam że na kilka miesięcy daruję sobie to nieustanne podcinanie i niezależnie od stanu końcówek przetrzymam je jak najdłużej, w styczniu okazało się że w wakacje będę brała ślub. Pewnie nie zdziwi Was to że uznałam to za kolejny świetny powód by powstrzymać się z obcinaniem na wiele miesięcy. Jak to w ogóle było?


Przyrost
Na zdjęciu wyżej widzicie porównanie długości po podcięciu w listopadzie i przed podcięciem na początku sierpnia. Dziewięć miesięcy bez podcinania powinno skutkować co najmniej 10 centymetrami przyrostu i mniej więcej o tyle moje włosy były dłuższe na koniec lipca. Bywały miesiące że mój przyrost wynosił więcej niż centymetr, ale zniszczone końce sprawiły że ostateczna długość jest mniejsza niż to co wyrosło.


W grudniu niefortunnie postawiłam na kilka kosmetyków, które niekoniecznie służą moim włosom - zupełnie jakbym zapomniała o tym jak bardzo moje włosy nie lubią się z nawilżaczami. W tym miesiącu intensywnie, ale niekoniecznie regularnie wcierałam wcierkę Joanna Rzepa. 
W styczniu powróciłam nieco do bardziej silikonowych kosmetyków i powoli zużywałam te nawilżające, co wpłynęło na polepszenie ich kondycji, było widać więcej blasku i gładkości. Używałam plastrów Dermastic i maści końskiej - zanotowałam sporo zwiększony przyrost. 

Luty był prawdziwą masakrą dla moich włosów, pojawiły się poważne problemy ze skórą głowy, z przetłuszczaniem się włosów, chwilami pojawiał się na nich nawet łupież, do tego znacznie zwiększyło się wypadanie. Nie wiedziałam wtedy co mam winić, ale ostatecznie okazało się że winne są hormony a nie błędy w pielęgnacji czy ryzykowne kuracje. Widać już lekkie przesuszenie końcówek. 
W marcu straciłam zapał do używania wcierek, ale otrzymałam do testowania kosmetyki Paul Mitchell, które okazały się zbawienne dla kondycji moich włosów, bardzo poprawiały ich elastyczność i stan końcówek - wyglądały i zachowywały się o wiele lepiej. 
W kwietniu wcierałam Andreę i nadal walczyłam z tragiczną kondycją skalpu, przyrost zaczął zatracać się ze względu na podniszczone końce.
W maju włosy stały się dość mocno przesuszone, na końcach pojawiło się wiele rozdwojeń, przyrost również zginął w większości przez te rozdwojenia. W tym miesiącu również odkryłam i zaczęłam leczyć przyczynę moich skórnych i włosowych dolegliwości.
Z przyrostem i kondycją włosów nie zanotowałam żadnej poprawy również w czerwcu i lipcu, za to kondycja skóry głowy zupełnie się zmieniła i to w 100% pozytywnie, znacznie zmniejszyło się również ich przetłuszczanie. No i w końcu, na samym początku sierpnia przyszła pora na długo oczekiwane podcięcie. 

Nie chciało mi się iść do fryzjera, skorzystałam z pomocy męża i świeżo kupionych nożyczek przeznaczonych do obcinania włosów. Tym razem zależy mi na jak najlepszej ochronie końcówek, tak aby przy następnym podcięciu poleciało jak najmniej centymetrów włosów. Generalnie i tak jestem do przodu, poleciały 4 cm włosów.
Pomiar długości przy pomocy centymetra również będzie bardziej wiarygodny kiedy końce będą znacznie równiejsze, moim największym problemem jest to, że każdy pomiar wychodzi zupełnie inaczej. Trzymam się nadziei że kiedyś w końcu wymyślę coś, a tymczasem cieszę się prawie zdrowymi i bardzo gładkimi końcówkami. 
Powyżej macie dwa zdjęcia świeżo po podcięciu - jestem bardzo zadowolona z tego małego eksperymentu, myślę że maksymalny czas między podcięciami w moim przypadku wynosi pół roku - powyżej niego końce są już zbyt zmaltretowane i przyrost się zwyczajnie gubi. Tymczasem wróciłam do intensywnego i regularnego wcierania maści końskiej i liczę na to że za dwa miesiące będę miała długość jak przed podcięciem - tym razem gładką i ostrą. 

Komentarze

  1. Ja też ostatnio podcięłam włosy. Nie wiem dlaczego, ale końce były bardzo wysuszone, mimo, iż stosuję co mogę by je nawilżyć. Może teraz będzie lepiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zima to chyba najtrudniejszy okres, który nasze włosy muszą przetrwać. Ja dosyć długo miałam włosy za łopatki i już się męczyłam na tyle, że miałam ich dość - ciągłe wypadanie po każdym myciu garść włosów, w dodatku plątanie, problemy z rozczesywaniem. Teraz mam krótkie i od razu odżyły. Nawet pomimo tego, że ufarbowałam je szamponetką miesiąc temu to wyglądają znacznie lepiej a kolor prawie nie schodzi. Teraz, co prawda stosuję więcej odżywek i masek nawilżających bo mam więcej czasu. Lepiej się też układają.

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie jest podobnie, przy czym mam problem z grzywką, ponieważ te włosy są o wiele cieńsze. Po podcięciu trzymają się ok. 2 miesiące, ale przetrzymuję je o kolejne dwa, by z przyrostem nie wyjść na zero. Więc mozolnie zapuszczam, a szkoda, bo mogłabym podcinać raz w roku o 2cm, bo pozostałe włosy dobrze się mają...
    Miejmy nadzieję, że kiedyś oby dwie zapuścimy włosy na taką długość, jaką chcemy, przy maksymalnej ich dobrej kondycji ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ładnie podrosły. :) Ja póki co podcinam końcówki co 3 miesiące. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. widać różnicę z miesiąca na miesiąc :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wielkie ciach ?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wielkie ciach to ja zrobiłam. Z włosów do obojczyków ścięłam do krótkiego boba, bo....tak mi masakrycznie wyleciały (głowa się b. poci latem)..Ale chyba znowu zaczynam. Oby tylko zatrzymać wypadanie ;)
    Życzę wytrwałości w zapuszczaniu.
    Natka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wielkie ciach to trochę żartobliwie było ;) Powodzenia!

      Usuń
  8. Powodzenia w zapuszczaniu!:* W ogóle bardzo podziwiam Twoje podsumowania, Dario... Jesteś niesamowicie systematyczna i uporzadkowana, przydałoby mi się trochę tych cech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe, podsumowania włosowe to jedyne czego trzymam się systematycznie ;)

      Usuń
  9. Jak się spisuje u Ciebie masc konska teraz ? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.