, ,

Venita Trendy Color Mousse - Urzekająca Purpura i Słodki Róż, czyli jak moje włosy stały się różowe.

7/26/2016

Która z Was chociaż raz w życiu nie marzyła o zupełnie szalonym kolorze włosów? Kiedy jeszcze nie miałam uczulenia na farbę to na głowie nosiłam różne kolory - fiolety, marchewki, czerwienie. Niestety przyszło uczulenie i się skończyło farbowanie, byłam zmuszona wrócić do naturalnego koloru włosów. Nie zrozumcie mnie źle, dobrze mi z tym kolorem, jest wielowymiarowy i jak to zwykle naturalny zwyczajnie mi pasuje. Przez większość czasu czuję się z nim naprawdę dobrze, ale czasami przychodzą takie momenty kiedy bardzo mam ochotę na zmianę tego koloru, najchętniej na jak najbardziej szalony. 

W związku z wyjazdem na woodstock i upierdliwą potrzebą szaleństwa postawiłam na pianki Venita. Na samym początku przeczesałam internet w poszukiwaniu opinii, ale większości osób zależy na tym żeby kolor utrzymał się jak najdłużej, a nie jak najszybciej zniknął. Zależało mi również na tym, aby na włosach nie pozostał żaden, najmniejszy nawet ślad użycia pianki - farbowanie ich nie wchodzi w grę, podobnie jak kąpiele rozjaśniające. Nie chciałam również używać kred czy sprayów - efekt po nich jest bardzo nietrwały i wysuszają włosy. Dlaczego w ogóle postanowiłam zaryzykować? Żyje się raz, czasami potrzeba odrobiny szaleństwa i co najważniejsze - to włosy są dla mnie ;)

Pianka dostępna jest w drogeriach, kosztuje około 10 zł za puszkę. Wygląd opakowania bardzo odstrasza - jest skrajnie kiczowaty i tandetny. Do wyboru mamy 14 szalonych kolorów, wśród których znajdą się róże, błękity, czerwienie, fiolety i co tylko sobie wymyślimy. Kartonik jest równie paskudny, ale oszczędzę Wam tego widoku - w trakcie porządków poleciały do śmietnika.
Na opakowaniu jest informacja o wykonaniu próby alergicznej... ale w składzie nie udało mi się znaleźć tych najbardziej uczulających składników, zresztą próba alergiczna w moim przypadku nie wykazała zupełnie nic, pomijając oczywiście zafarbowaną skórę.

Pianka jest bardzo wygodna i prosta w użytkowaniu, nakładamy ją na suche włosy (z mokrych spłynie) i trzymamy do uzyskania upragnionego koloru. Warto jest dobrze rozmasować i rozczesać włosy, tak aby zabarwiły się równomiernie i nie powstały plamy, oprócz tego możemy spróbować nałożyć wstępnie na wybrane pasemko żeby sprawdzić jaki efekt dokładnie osiągniemy. Opakowanie zawiera instrukcje i rękawiczki, których serdecznie polecam użyć - pianka mocno barwi dłonie i wszystko czego dotknie. Trzymałam ją na włosach ponad godzinę - zależało mi na intensywności koloru. Próba na pasemkach pokazała że kolor wypłukuje się błyskawicznie, po dwóch myciach nie było po nim śladu. Po kilku próbach na pasemkach i nałożeniu na całość włosów dwóch odcieni w puszkach pozostało jeszcze około 2/3 zawartości, pianki będą więc bardzo wydajne. Kolory jakich użyłam to Urzekająca Purpura (to ten cieplejszy i bardziej brzoskwiniowy) oraz Słodki Róż. 

To jaki kolor wyjdzie na naszych włosach zależy od ich początkowego koloru - w pełni czyste kolory uzyskamy jedynie na włosach białych, na moich blond kłaczkach kolor przez pierwsze dni był satysfakcjonujący i bardzo nasycony, świeżo po farbowaniu wręcz świecący. Żałuję że nie mam zdjęć dzień po dniu pokazujących jak się wypłukiwał. Brak czystości koloru pokazał się w trakcie tego wypłukiwania, moje włosy ociepliły się, róż stał się mocno brzoskwiniowy, a następnie rudawy. W miarę wypłukiwania się przeszedł do pięknego truskawkowego blondu (serio, mogłabym taki kolor trzymać stale). Jeśli nasze włosy mają sporo żółtych tonów musimy uważać z niebieskimi piankami - połączenie żółci i niebieskiego da nam zieleń podczas wypłukiwania się. Jeśli nasze włosy są ciemne to kolor będzie również mniej intensywny i będzie raczej poświata - pianka nie zawiera żadnego utleniacza mogącego rozjaśnić nasze włosy.

Jak trwały będzie nasz kolor? Dużo zależy od odcienia pianki oraz od struktury i kondycji naszych włosów. Generalnie im bardziej porowate i zniszczone (a w szczególności rozjaśniane) tym bardziej będą trzymały kolor, jednak jest pewna granica zniszczenia od której kolor będzie wypłukiwał się błyskawicznie. Kiedy decydujemy się na jednorazowa akcję z szalonym kolorem włosów to warto jest zastanowić się dobrze jakie mogą być przejściowe kolory naszych włosów. W większości przypadków możliwe jest zneutralizowanie odcienia który nam pozostał przez farbę, ale to musi być działanie przemyślane i świadome, a w moim przypadku nie wchodziło w grę. Niektóre odcienie są trwalsze niż inne, niebieski i zielony wypłukuje się najdłużej.
Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Dzika Wózkowa (@dzikawozkowa)


Włosy brudziły przez pierwsze dwa mycia, później pigment zatrzymał się na nich i nie wypłukiwał jak szalony, ale jednocześnie została zachowana intensywność koloru, róż zniknął jedynie z włosów u nasady. Przyznam że w tym momencie mocno się zaniepokoiłam - kolor przestał się wypłukiwać i zaczęłam godzić się z perspektywą pozostania z nim na dłużej. Bardzo intensywnych różem cieszyłam się przez 5 dni od farbowania, kiedy wróciłam do domu z Woodstocku zaczęłam działania zmierzające do wypłukania koloru. 


Jak pozbyć się pianki Venita Colour Mousse z włosów?

No cóż, nie jest łatwo. Jeśli zależy nam na  szybkim wypłukaniu to musimy unikać kwaśnych płukanek i kosmetyków do włosó farbowanych, wszystko co będzie domykać nam łuski i uszczelniać włos będzie naszym wrogiem.
szampon
W tym okresie odpuściłam sobie łagodne detergenty i delikatne oczyszczanie włosów, postawiłam raczej na mocno oczyszczające specyfiki. Często używałam szamponów przeciwłupieżowych i myłam całość włosów, a nie jedynie te u nasady.

Soda

Łatwa do znalezienia w każdej kuchni soda oczyszczona ma bardzo wysokie pH, przez co silnie rozchyla łuski włosa i go oczyszcza. Oczywiście, takie działanie będzie miało negatywny wpływ na kondycję włosów, ale jednorazowe zastosowanie nie powinno zrobić im większej krzywdy. Po umyciu włosów z sodą zaleca się stosowanie kwaśnej płukanki, ale ja ją sobie odpuściłam, bo uznałam że to mijałoby się z celem.

Maska drożdżowa

Domowa maska z drożdży kuchennych działa fajnie na kondycję włosów, pomaga regulować przetłuszczanie się ich, ale przetrzymanie jej na włosach dłużej bardzo szybko wypłukuje kolor. Stosowałam ją dwa razy, za każdym razem trzymając około godziny i po spłukaniu włosów kolor był widocznie jaśniejszy.

Szampon ochładzający kolor

Oczywiście, ten sposób zadziała jedynie kiedy chcemy pozbyć się odcienia ciepłego - mój truskawkowy i brzoskwiniowy blond błyskawicznie poddał się się takiemu właśnie szamponowi, po trzecim użyciu z początkowego koloru pozostał może 1%.

Ostatecznie myślę że wszystkie te sposoby razem podziałały i w chwili obecnej, równo dwa tygodnie od farbowania na moich włosach pozostała jedynie wyjątkowo subtelna poświata. Kondycja została minimalnie pogorszona, ale to raczej przez te wszystkie działania mające na celu spłukanie różu. Końce oczywiście zaczynają się wykruszać, ale zgadnijcie co? Mój bardzo długi okres bez podcinania włosów właśnie dobiega końca i za chwilę czeka mnie spore cięcie.
Po lewej stronie 5 dni po koloryzacji, po prawej tydzień później. Tak, chwalę się ślubnymi zdjęciami.

Dla porównania pianka o odcieniu Szmaragdowa zieleń świeżo po użyciu wygląda tak:

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Adrian Krzewina (@stalker691)

W chwili obecnej, po równo dwóch tygodniach od użycia pianki Venita zieleń jest mocno wypłowiała, ale nadal widoczna. Pianka była nakładana na naturalne i krótkie włosy, nie są one więc zniszczone czy mocno porowate a i tak jej trwałość jest znacznie większa niż mojego różu. 
Równo dwa tygodnie po użyciu pianki Venita Colour Mousse

Jestem bardzo zadowolona z efektu jaki udało mi się uzyskać - przez kilka dni cieszyłam się pięknym, wyrazistym i szalonym kolorem a ostatecznie pigment wypłukał się pozostawiając mój naturalny kolor włosów w zasadzie nienaruszony i to jest właśnie takie działanie na jakim mi bardzo zależało. Pogorszenie się kondycji było minimalne i w zasadzie spowodowane bardziej szorowaniem włosów niż samą pianką, ale jestem w stanie się z tym pogodzić. Oczywiście, jeśli zależy nam na jak najdłuższym utrzymaniu koloru to powinnyśmy pielęgnować włosy przez ten czas zupełnie odwrotnie niż ja - łagodne detergenty, kwaśne płukanki, chłodna woda i odżywki do włosów farbowanych.

Lubicie szaleć z kolorami włosów? A może używałyście już tych pianek?

Mogą również Cię zainteresować:

21 komentarze

  1. ja kupiłam turkusową ale boję się jej użyć :)
    ale podziwiam, że przed ślubem zdecydowałaś się na takie szaleństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby został widoczny róż przed ślubem to bym nałożyła jeszcze raz ;)

      Usuń
  2. jakiś czas temu kupiłam kredę, którą zaaplikowałam na końcówki, ale efekt był bardzo nietrwały.. chciałabym wypróbować tą piankę, ale trochę się cykam;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli miałabyś żałować to nie próbuj, ja wiedziałam że tak czy inaczej żałować nie będę ;)

      Usuń
  3. Na moich ciemnych włosach pewnie efektu by nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam ciemne włosy, ciekawe czy by coś było widać.

      Usuń
  4. Szalona fryzura :) Ale co tam :) Są wakacje, można szaleć :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Farbuje rozowa koncowki non stop, ale widze ze zmienili nazwe bo na moim zeszlorocznym opakowaniu jest nie ''słodki'', a ''intrygujący'' róż. Wlosy mam baaardzo zdrowe, niskoporowate na końcach a i tak obrzydliwa rudosc zostaje na nich juz na zawsze i zostaje mi rojasnianie tego, scinanie lub ochladzanie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie ochładzanie dało taki efekt że szybciutko wróciły do blondu, ale coś czuję że ten szampon zostanie ze mną na nieco dłużej ;)

      Usuń
    2. Słodki i Intrygujący róż to dwie różne pianki, a nie zmieniona nazwa. ;)

      Usuń
  6. Do odważnych świat należy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Niesamowicie pasują takie kolory do Twojej urody !

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem w szoku jak dobrze można wyglądać w tym kolorku:D super Ci pasuje:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam kolorowe pianki, szczególnie lubię te niebieskie :D Super wpis!

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajnie wyglądałaś w tych różowych ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. tylko mi nie mów, że twój mąż poszedł do ślubu w tej uroczej i subtelnej zieleni =D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na zdjęciach z zielonymi włosami to brat a nie mąż ;)

      Usuń
  12. Fajny artykuł, miło się czyta gratuluje.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń