(89) Lniana

6/05/2016

Włosomaniactwo ostatnio przypomina nieco religię. Idąc tymi kategoriami to jaki jest najgorszy grzech jaki potraficie sobie wyobrazić? Wysuszenie włosów na szczotkę? Nie związanie ich do snu? Nie oddanie olejowi i szczotce z dzika tradycyjnej niedzielnej czci? A jak ocenicie moje przewinienie? Wczoraj cały dzień spędziłam w piekącym słońcu, maznęłam włosy kremem SPF 50+ z A-Derma, pozwoliłam im się cały dzień kurzyć, a na koniec umyłam używając dużej ilości najtańszego płynu do kąpieli. Stan moich włosów pewnie ratuje to, że delikatnie związałam je na noc i nie pozwoliłam ocierać się im o poduszkę. Dzisiejszy dzień również będzie pełen atrakcji dla nich, zapowiada się mała powtórka z rozrywki (tym razem jednak spakuje ze sobą szampon i odżywkę), więc pomyślałam że muszę nieco wynagrodzić moim włosom szorstkie traktowanie.

Dzisiejszą pielęgnację zaczęłam od obfitego nałożenia gluta z siemienia lnianego i po chwili sporej porcji oleju lnianego. Normalnie niezbyt sprawdzają się nawilżacze na moich włosach, ale tym razem postanowiłam zrobić wyjątek, uznałam że po takim traktowaniu może przydać im się nawilżenie. Po godzince przystąpiłam do mycia skóry głowy, użyłam szamponu 3w1 Oillan Baby, specyfiku opartego na łagodnych detergentach i w zasadzie przeznaczonego dla dzieci. 
Mówiłam już co mnie zawsze szokuje w maskach Pilomax Wax? Mnogość konsystencji. Nigdy nie trafiłam dwa razy na taką samą, teraz w zasadzie jest to usprawiedliwione tym że mam zupełnie inny rodzaj. Maska jest przeznaczona dla włosów farbowanych na blond, moje są naturalne, ale przecież nie wypadną od tego? Nałożyłam ją aż na pół godziny, zarówno na długość jak i na skórę głowy, następnie jedynie spłukałam i przepsikałam włosy mgiełką Argan Hair. 

Nie do końca byłam pewna efektu jaki uzyskam, znalazło się w tej pielęgnacji bardzo dużo nowości i rzeczy za którymi moje włosy nie przepadają. Pielęgnacja mocno eksperymentalna nie zawsze kończy się zbyt dobrze i tak właśnie było w tym przypadku, włosy stały się mocno usztywnione i szorstkie. Zdecydowanie zabrakło im elastyczności i mięsistości, którą tak lubię, podejrzewam że siemię lniane nie służy mi nawet w takiej kombinacji, żaden olej nie pomoże kiedy moje włosy nie lubią niczego o właściwościach nawilżających. 

Pomijając końcówki stanowczo domagające się nożyczek, cała długość jest stale lekko splątana i nieprzyjemna w dotyku. Zwyczajnie mam siano na głowie. 
Dzisiaj jednak nie popełnię wczorajszego błędu i włosy już są zabezpieczone i zwinięte w koczek, mam również przygotowaną chustę, która ma chronić je przed słońcem, moje cienkie włosy bardzo źle reagują na intensywne promienie słoneczne, z którymi mają kontakt przez cały dzień.

A Wy co dzisiaj zrobiłyście dla swoich włosów ? Udało się Wam czy wyszło jak mi? 

Mogą również Cię zainteresować:

3 komentarze

  1. Też ostatnio działałam w ostrym słońcu i kurzu. Właśnie tego spfa mi brakło, spaliłam się jak burak... Na włosach na szczęście miałam turban:)) moje ndw ostatnio są takie same, więc o nich nawet nie piszę... Szału nie ma. Jestem na etapie "nic poza proteinami nie działa", więc króluje jajko. Przymierzam się do kreatyny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja pielęgnacja też ostatnio jest nieco uboższa niż kiedyś. Już nie dbam o włosy tak nałogowo jak kiedyś, ale wiem że warto było nałogowo dbać o włosy! Teraz pomimo farbowania nadal są w świetnej kondycji! :)

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie
    ksiezycowaroza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. ciekawa pielęgnacja ;) ja nie mam do tego głowy i za bardzo mi się nie chce ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.