, ,

MilMil, Placent Activ - ampułki z ekstraktem z łożyska

6/27/2016

O tej wcierce słyszałam już właściwie od początków mojego włosomaniactwa, kilka razy miałam ją już nawet w koszyku. Stale jednak wychodziło tak że zamawiałam co innego, bo w łazienkowych szafkach stale była kolejka tego typu specyfików do wypróbowania. Nie raz podglądałam na innych blogach jak wyglądały efekty kuracji Placentą, zawsze zazdrościłam szalonego buszu baby-hair.  Dzięki Oladi.pl miałam okazję w końcu wypróbować tą jedną z słynniejszych wcierek. 

Na opakowaniu nie ma zbyt dużo informacji (a tak naprawdę to wyrzuciłam karteczkę z polskim opisem), przeklejam Wam więc ze strony: 

Placenta Activ to wyciąg z ekstraktu placenty (2:1 - 5%). Zalecane jest jej stosowanie w przypadku nadmiernego wypadania włosów i po zabiegach chemicznych. Regeneruje strukturę włosów, nadając im objętość i połysk. Ampułki działają wzmacniająco na włókna włosowe i ich cebulki – zapobiegają zbędnej utracie włosów. Wzmacniają i regenerują oraz stymuluje wzrost włókna włosa. Preparat pobudzenie cebulek włosowych do intensywnego działania powodującego naturalny wzrost i zagęszczenie włosów. Włosy stają się wyraźnie gęściejsze, mocniejsze, bardziej elastyczne i odżywione.
Sposób użycia: Włosy należy umyć łagodnym szamponem i dobrze spłukać. Następnie po nałożeniu preparatu na skórę głowy wykonać intensywny 10-cio minutowy masaż skóry głowy. Wmasowywać preparat kolistymi ruchami. Należy aplikować 3 ampułki tygodniowo przez trzy kolejne tygodnie. Po zakończeniu kuracji zaleca się stosować profilaktycznie 1 ampułkę tygodniowo.

No cóż...


Aqua - woda
Glycerin - gliceryna, substancja o działaniu nawilżającym
Alcohol Denat.- alkohol, może mieć działanie wysuszające i drażniące, wspomaga przenikanie substancji aktywnych
Propylene Glycol - substancja o działaniu nawilżającym
PEG-40 Hydrogenated Castor Oil - emulgator
Hydrolyzed Placental Protein - hydrolizowane proteiny z łożyska
Parfum - kompozycja zapachowa
Deceth-7 - składnik kompozycji zapachowej
PPG-26-Buteth-26 - składnik kompozycji zapachowej
Hexyl Cinnamal - składnik kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Hydroxyidohexyl 3-Cyclohexene Carboxyaldehyde - składnik kompozycji zapachowej
Capryl Glycol - emolient
Phenoxyethanol - substancja konserwująca

Skład tego kosmetyku jest wyjątkowo prosty, poza substancjami pomocniczymi znajdziemy tu tylko hydrolizowane proteiny z łożyska i tutaj zaczynają się schody - nie wiadomo jakie to jest łożysko, a opcji jest wiele. Stosowanie w kosmetyce są łożyska ludzkie, łożyska zwierzęce i wynalazki zwane łożyskami roślinnymi. Na opakowaniu można wyczytać że nie zawiera estrogenu i gestagenów, czyżby to faktycznie miało być ludzkie?

Z początku bardzo podobały mi się szklane ampułki, całość wygląda bardzo profesjonalnie. Po pierwszym użyciu zupełnie przestały mi się podobać, ampułki odłamują się bardzo ciężko, zostaje bardzo ostra krawędź którą bardzo łatwo jest się skaleczyć. Otwór nie sprzyja również nabieraniu zawartości strzykawką i jest zupełnym przeciwieństwem wygody. Serio, wolę już nieszczęsną szklaną butelkę Jantaru, która nie należy przecież do najwygodniejszych.



Rzeczywistość używania szklanych ampułek mocno ostudziła mój zapał, z wielkiego optymizmu przeszłam do powątpiewania, ale zaczęłam jej używać regularnie i zupełnie zmieniłam zdanie. Producent zaleca stosowanie ampułki co drugi dzień, następnie jednej czy dwóch ampułek co tydzień. Mam ostatnio spore problemy z regularnością, więc taka częstotliwość jest mi na rękę. 1 opakowanie zawierające 12 ampułek to jedna kompletna kuracja - wolę to niż zapewnienia producenta o efekcie pojawiającym się po kilkunastu tygodniach stosowania. Nie lubię nigdy czekać na efekt, zawsze oczekuję widocznej różnicy już pod koniec pierwszego opakowania. W wypadku tych ampułek błyskawicznie okazało się że efekt jest widoczny niemal natychmiastowo, już od drugiego użycia ilość wypadających włosów spadła do zupełnego minimum, efekt utrzymuje się nawet teraz, ponad dwa tygodnie po zakończeniu kuracji.
Oczekiwałam lekkiego chociaż przyśpieszenia porostu, pod tym względem mocno się zawiodłam, przyrost nie przyśpieszył ani trochę, najwidoczniej ekstrakt z placenty nie wpływa na przyśpieszenie ich porostu.  Nie mogę Wam powiedzieć czy ampułki z placentą przyśpieszają przetłuszczanie się włosów, ze względu na hormony jakie przyjmuje moje włosy ostatnio przetłuszczają się wolniej.
Zupełnie inaczej wygląda sprawa z babyhair, pojawiła się ich masa, zarosły moje łysiejące zakola, a na przerzedzonym czubku głowy pojawił się meszek cieniutkich, króciutkich włosków. Ostatnio nie narzekałam na ich brak, ale teraz różnica w pojawiających się nowych włoskach jest gigantyczna. Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam ich aż taki wysyp, nawet po chłodzącej maści końskiej było ich mniej! Jestem zachwycona i myślę że wrócę jeszcze do niej kiedyś, szczególnie że nie pojawił się nawet ślad podrażnienia czy przesuszenia skóry głowy.

Miałyście okazję używać kosmetyków z ekstraktem z placenty? Jak Wasze wrażenia?

PS. Jeśli macie dzieci to od czwartku znajdziecie bardzo fajną ofertę zabawek ogrodowych i basenów - ciekawa jestem tylko jak będą wyglądać na żywo, szczególnie te z bajerami

Mogą również Cię zainteresować:

11 komentarze

  1. nie miałam okazji wypróbować tego kosmetyku, ale już od jakiegoś czasu szukam produktu, który przyspieszy porost włosów :P więc może się skuszę na niego :)

    OdpowiedzUsuń
  2. już od dawna sie zastanawiam nad tymi ampułkami

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak przeczytałam "łożyska" od razu pomyślałam o ludzkim. Nawet nie wiedziałam, że może być wykorzystywane w kosmetyce. Gdybym trafiła na taki kosmetyk chyba bym się nie odważyła. Mam jakiś wstręt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam na nie ochotę, teraz mam jeszcze większą, bo zależy mi głównie na wyprodukowaniu baby hair :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Planowałam je w przyszłości zakupić i po Twojej recenzji jestem jeszcze bardziej zachęcona. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Mnie też zachęciłaś, chociaż te szklane ampułki na pewno są denerwujące!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ostatnio ktoś mi mówił o tych ampułkach czytając teraz Twoją opinie jestem coraz bardziej chętna na ich zakup.

    OdpowiedzUsuń
  8. Używałam wcierki Placenta Placo podczas akcji zapuszczania włosów u Ewy w zeszłym roku. Wcierka była ok, ale też uważam, że ampułki sa cholernie niewygodne w użyciu. Ciężko złamać, źle się z nich nakłada produkt, a do tego czasami ich odłamki odpryskiwały gdzieś na podłogę i znajdowały się w najmniej oczekiwanych miejscach.
    Bejbików mi po nich nie przybyło, włosy lekko przyspieszyły i z tego co pamiętam przetłuszczały się paradoksalnie wolniej. Nie wiem czy bym do nich wróciła, raczej nie... Chyba, że kiedyś wypróbuję wersję, którą Ty miałaś, a nuż będzie lepsza;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ps. Mam taki basen z siedziskami i jest bardzo fajny (nie wiem czy identyczny). szkoda tylko, że ma 2 otwory na szklanki, a nie 4, ale i tak jest to super sprawa:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kiedyś używałam bardzo podobnych ampułek, tylko niebieskich. Włosy były miękkie, odżywione i nie wypadały. A odłamywały się bardzo łatwo i nie zostawała właśnie ta ostra krawędź.

    OdpowiedzUsuń
  11. Bardzo szczegółowo opisane, praktycznie wszystkiego można się dowiedzieć. Na pewno niejedna skorzysta z Twojego wpisu :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń