Polecany post

Paul Mitchell, linia do włosów zniszczonych Strength - szampon, odżywka i maska Super Strong

W mojej łazience rzadko goszczą drogie, profesjonalne kosmetyki, szczególnie te do włosów. Zawsze obawiam się silikonów i innych mocno obciążających składników, moje włosy są cienkie jak pajęczynka i o przeciążenie jest bardzo łatwo. Fryzjerskie kosmetyki kojarzą mi się z dużą ilością silikonów, parafiny i substancji, które sprawiają że włosy po jednym użyciu wyglądają przepięknie, natomiast każde kolejne użycie będzie dawać coraz gorszy efekt. 
Już raz się przekonałam że profesjonalne, fryzjerskie kosmetyki nie zawsze oznaczają przepłacanie za średnią jakość czy produkt, którego nie da się używać codziennie. Tym razem kosmetyki Paul Mitchell zmieniły do końca moje zdanie o takich właśnie specyfikach, zapraszam więc na recenzję zestawu Strength, który testowałam przez ostatni miesiąc.

Paul Mitchell, Super Strong Daily Shampoo


Profesjonalny szampon do codziennego stosowania - musiałam podjąć to wyzwanie. Po pierwsze, ostatnio moje włosy nie lubiły się z szamponami, więc przeszłam na mycie odżywką. Po drugie, więcej niż dwa użycia klasycznego szamponu (czyli takiego z dużą ilością substancji kondycjonujących) pod rząd kończyły się zwykle całkiem spektakularnym przyklapem. Z wcześniejszych przykrych doświadczeń wiem już że muszę unikać jakiekogolwiek wysuszania i podrażnienia wrażliwych końcówek moich włosów, więc ten szampon również nie miał z nimi kontaktu.
A co siedzi w jego składzie?
Aqua - woda, rozpuszczalnik
Sodium Laureth Sulfate - SLES, agresywny i mocno oczyszczające detergent
Sodium Lauryl Sulfate - SLS, agresywny i mocno oczyszczający detergent
Cocamide MiPA - emulgator, łagodna substancja myjąca o właściwościach renatłuszczających
Panthenol - substancja o właściwościach łagodzących i kojących
Hydrolyzed Vegetable Protein PG- Propyl Silanetriol - kompleks wzmacniający włosy, pokrywa je ochronną powłoczką i wnika do wnętrza włosa
Wheat Amino Acids - aminokwasy z pszenicy, posiadają właściwości kondycjonujące
Isoceteth-20 - emulgator
Disodium Soyamphodiacetate - emulgator, właściwości kondycjonujące
Polyquanternium - 10 - substancja kondycjonująca
Sodium Xylenesulfonate - regulator lepkości
Glycerin - gliceryna, substancja nawilżająca
Propylene Glycol - substancja nawilżająca
Citric Acid - regulator pH
Panthenyl Ethyl Ether - działanie antystatyczne i nawilżające
Sodium Citrate - regulator pH
Diosidum EDTA - substancja konserwująca
Sodium Sulfate - mocny detergent
Sodium Chloride - sól kuchenne
Sodium Acetate - regulator pH
Isopropyl Alcohol - rozpuszczalnik, może mieć właściwości wysuszające
Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone - substancje konserwująca
Magnesium Chloride - regulator lepkości
Magnesium Nitrate - środek konserwujący
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej
Buthylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Szybkie spojrzenie na skład przyprawi o palpitacje ortodoksyjne włosomaniaczki. SLS, SLES, alkohol izopropenowy - to są składniki, jakich większość osób raczej unika. Mimo tego szampon nie zrobił nawet najmniejszej krzywdy moim włosom, mam nawet wrażenie że był nadzwyczaj łagodny - czyżby to była zasługa sporej ilości substancji łagodzących, nawilżających i protein? 
Szampon jest przejrzysty, pachnie intensywnie kwiatowo. Intensywnie się pieni tworząc bardzo gęstą i kremową pianę, która doskonale oczyszcza włosy. Taka butelka jaką widzicie na zdjęciu zawiera 300 ml kosmetyku, kosztuje około 60 zł. Cena nie jest wcale aż tak wysoka jeśli weźmiemy pod uwagę wyjątkowo wysoką wydajność, przez ponad miesiąc zużyłam nie więcej niż 100 ml, a nie zawsze używałam go sama.

Szampon spełnia swoje podstawowe zadanie. Domywa moje włosy bez większych problemów, radzi sobie nawet ze wszystkim co na nie nałoże - każdy olej którego używałam znikał po użyciu tego cuda. Wystarczyła minimalna ilość żeby moje włosy stały się czyste. Trafiło się nawet tak, że nie miałam czasu na użycie żadnej odzywki czy maski i musiałam wysuszyć suszarką włosy po użyciu samego szamponu. Spodziewałam się suchej i łamliwej szopy, ale wcale nie było tak źle, włosy były całkiem nieźle wygładzone i sypkie co jest spektakularnym efektem jak na użycie wyłącznie szamponu. Oczywiście później wyglądały nieco gorzej, ale po innych szamponach tragedia była większa. Dokładając do tego brak podrażnienia skóry głowy i brak przyśpieszonego przetłuszczania, większą puszystość tam gdzie jest potrzebna to chyba szampon Paul Mitchell pozostanie jednym z moich ulubionych kosmetyków oczyszczających włosy.

Paul Mitchell Super Strong Daily Conditioner

Nie boję się silikonów, myślę że to one są kluczowym składnikiem w pielęgnacji cieniutkich i bardzo podatnych na zniszczenia włosów i to one mają bardzo duży wpływ na ich wygląd. Na początek powinnam zacząć od składu:
Aqua - woda
Cetyl Alcohol - emolient
Stearamidoproyl Dimethylamine - działanie kondycjonujące, antystatyczne, wygładzające
Cetyl Esters - emolient
Silk Amino Acids - aminokwasy jedwabiu, właściwości kondycjonujące
Zea Mays (Corn) Starch - skrobia kukurydziana
Canola Oil (Huile de Colza) - olej canola, emolient, tworzy na włosach warstwę okluzyjną. 
Glycine Soja (Soybean) Germ Extract - ekstrakt z kiełków soi, właściwości nawilżające i natłuszczająca
Hydrolyzed Vegetable Protein PG- Propyl Silanetriol - kompleks wzmacniający włosy, pokrywa je ochronną powłoczką i wnika do wnętrza włosa
Lactic Acid - kwas mlekowy, regulator pH
Glycerin - gliceryna, właścowści nawilżające
Silica - krzemionka, zagęstnik
Cyclopentasiloxane - silikon 
Cyclomethicone - silikon 
Amodimethicone - silikon
Dimethicone - silikon
Phenyl Trimethicone - silikon
PEG-150 - substancja pianotwórcza
Lauryl PEB/PPG-18/18 Methicone - kondycjoner, wygładza i zmiękcza włosy
Hydroxyethylcellulose - zagęstnik
Tetrasodium EDTA - substancja konserwująca
Trideceth-12 - emulgator
Sodium Chloride - sól kuchenna
Isostearyl Alcohol - emolient
EDTA - substancja kondycjonująca
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Potassium Sorbate - substancja konserwująca
Imidazolidinyl Urea - substancja konserwująca
Sodium Benzoate - substancja konserwująca
Cetrimonium Chloride - emulgator, kondycjoner, ułatwia spłukiwanie i wygładza, posiada również właściwości kondycjonujące
Polyquanternium-59 - filtr UV, kondycjoner
Butylene Glycol - kondycjoner, właściwości nawilżające
Methylchloroisohiazolinone, Methylisothiazolinone - substancje konserwujące
Magnesium Chloride - regulator lepkości
Magnesium Nitrate - środek konserwujący
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej

Zagłębiając się w skład tej odżywki szybko zauważymy że dosłownie jest wypchana substancjami kondycjonującymi i wygładzającymi włosy, bardzo podobają mi się kompleksy aminokwasów, które moje włosy uwielbiają. Hydrolizowane proteiny roślinne wzmacniają włosy, soja, skrobia kukurydziana działają zmiękczająco. Im bardziej wasze włosy nie lubią protein tym większa jest szansa na to że nie polubią się z tą odżywką. 

Odżywka, podobnie jak szampon pachnie intensywnie kwiatowo i lekko fryzjersko, czuć w tym zapachu lekką kremowość, zapach utrzymuje się na moich włosach. Konsystencja jest przeciętna, nie znika we włosach, pokrywa je nadającą poślizg warstwą. Łatwo się spłukuje i jest wydajna, butla z wygodnym otwarciem zawiera 300 ml odżywki. 
Działanie? Tak cudne że mogłabym wymienić moje wszystkie odżywki i maski z mojej łazienki na następną butelkę tej odżywki. Nic nie jest w stanie tak doskonale ogarnąć moich biednych kłaczków jak to cudo. Długość włosów jest gładka i doskonale nawilżona nawet na następny dzień,  czuć że końce są chronione przed zniszczeniami i rozkosznie sypkie. Nawet nałożona u nasady nie obciąża włosów, mimo sporej zawartości silikonów. Klimatyzacja przestała mieć tak koszmarnie negatywny wpływ na fryzurę. W kwietniu moja kondycja włosów była lepsza niż w ciągu ostatniego półtora roku - to wszystko zawdzięczam zawartości tej właśnie niepozornej butelki. 

Paul Mitchell Super Strong Treatment - Intensywna odżywka odbudowująca

Odżywka to czy maska? Producent twierdzi że ten kosmetyk jest intensywną odżywką, ja patrząc na skład i działanie nazwałabym go prędzej maską. Tutaj włosomaniaczki mogą już odetchnąć z ulgą, nie znajdziemy w składzie żadnych strasznych i mocno kontrowersyjnych składników, zobaczcie zresztą same:

Aqua - woda
Cetyl Alcohol - emolient
Cetearyl Alcohol - emolient
Polysorbate 60 - emulgator, działa korzystnie na włosy
Glycerin - gliceryna, działanie nawilżające
C12-15 Alkyl Benzoate - emolient
Triisostearin - emolient
Carbenia Benedicta Extract - kondycjoner
Nasturtium Officinale Extract - kondycjoner
Polyisobutene - emolient
Prunus Virginiana Bark Extract - ekstrakt z kory czeremchy 
Bisamino PEG/PPG 41/3 Aminoethyl PG Propyl Dimethicone - substancja kondycjonująca, silnie wygładzająca włosy i ułatwiająca rozczesywanie
PEG-12 Dimethicone - kondycjoner
Urtica Dioica Leaf Extract - ekstrakt z liści pokrzywy, wzmacnia włosy
Cetylpyridinium Chloride - właściwości antystatyczne, konserwujące, myjące
Moringa Pterygosperma Seed Oil - olej z nasion "cudownego drzewa", właściwości kondycjonujące 
Hydrolyzed Vegetable Protein PG- Propyl Silanetriol - kompleks wzmacniający włosy, pokrywa je ochronną powłoczką i wnika do wnętrza włosa
PEG-15 Cocopolyamine - emulgator, kondycjoner
Polyquanternium-11 - kondycjoner
Polyquanternium-10 - kondycjoner
Stearalkonium Chloride - substancja konserwująca i antystatyczna
Alcohol - rozpuszczalnik, właściwości konserwujące
Citric Acid - regulator pH
Chlorphenesin - substancja konserwująca
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Magnesium Chloride - regulator lepkości
Magnesium Nitrate - środek konserwujący
Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone - substancje konserwujące 
Parfum - kompozycja zapachowa
Benzyl Salicylate - składnik kompozycji zapachowej
Linalool - składnik kompozycji zapachowej


Maska zawiera bardzo dużo ekstraktów roślinnych, kilka niezłych kondycjonerów, podobnie jak poprzednie kosmetyki hydrolizowane proteiny roślinne. Całkiem wysoko znajduje się gliceryna, co niestety odbija się na kondycji moich włosów po jej użyciu, ale skład jest niezły, nastawiony na wygładzenie i odżywienie włosów, odżywka/maska wcale nie jest aż tak obciążająca. 
Konsystencja maski jest podobna do poprzednich kosmetyków, bardzo kremowa i dobrze rozprowadza się po włosach. Producent zaleca trzymanie jej na włosach 3-5 minut i faktycznie ten czas wystarczy do zobaczenia efektów. Ten akurat kosmetyk również nie jest aż tak napchany proteinami jak poprzednie, dlatego szansa że podpasuje większości włosów jest znacznie większa niż w wypadku odżywki do codziennego stosowania. Nie pieję z zachwytu nad tym kosmetykiem, znacznie bardziej wolę efekt jaki uzyskuje dzięki mocniej proteinowego odżywce codziennej, ale taka jest po prostu specyfika moich włosów. Po jej użyciu włosy są zbyt niedociążone i mają tendencję do szybszego tracenia nawilżenia. 



Co sądzę o stosowaniu tak drogich kosmetyków wyjaśniłam już Wam bardzo dawno we wpisie Kosmetyki tanie czy drogie?. W tym wypadku widzę że po prostu warto, szczególnie odżywkę co codziennego stosowania, która zdeklasowała wszystkie niskopółkowe kosmetyki jakich używałam. Włosy mimo braku podcięcia są w o wiele lepszej kondycji niż kiedy zaczęłam stosować ten zestaw, a efekt utrzymuje się do kilku myć po ich odstawieniu. Poważnie tęskniłam za tak lśniącymi i sypkimi kłaczkami, przez jakiś czas myślałam że nie zobaczę już ich w tak dobrej kondycji. Po raz drugi mam okazję używać zestawu takich właśnie profesjonalnych, fryzjerskich kosmetyków i po raz drugi pieję z zachwytu - chyba coś jest na rzeczy ;) 
Jedyne zastrzeżenia jakie mieć (ale to już serio czepiam się na siłę) to działanie intensywnej odżywki, nie powala na kolana jak codzienna wersja - nawet opakowania są bardzo ładne, wygodne i przemyślane. Gdyby nie to, że nie wierzę w faktyczną odbudowę i regenerację włosa to bym powiedziała że ta seria dosłownie naprawiła moje włosy - efekt pewnie zniknie kiedy na dobre skończą mi się te kosmetyki, ale to co widzę w lustrze, na zdjęciach i czuję dotykając włosów jest tego warte. 
Do tego wszystkiego, dla osób dla których to ma znaczenie - kosmetyki Paul Mitchell nie są testowane na zwierzętach, surowce roślinne są zbierane bez szkody dla środowiska, cała firma jest bardzo pro eko. W ofercie marki Paul Mitchell znajduje się masa ciekawych linii kosmetyków i myślę że większość z Was spokojnie znajdzie tam coś dla siebie

Używałyście kiedyś kosmetyków tej marki? A może macie doświadczenia z innymi, profesjonalnymi, które Was zachwyciły? 

Komentarze

  1. Nie znam tej marki ale recenzja brzmi zachęcająco :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas te kosmetyki się w ogóle nie sprawdziły niestety : <

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam właśnie. Nic dziwnego że sprawdziły się u mnie - są naładowane proteinami, a moje włosy kochają bez umiaru proteiny.

      Usuń
  3. Znam tę markę, ale jeszcze nie używałam tych kosmetyków.
    Myślę, że gdy będę miała okazję to na pewno kupię ten zestaw -Twoja recenzja brzmi zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest zachęcający, szczególnie jeśli Twoje włosy lubią proteiny, a ja jestem szczególnie wymagająca jeśli chodzi o kosmetyki w takiej cenie.

      Usuń
  4. Najbardziej zainteresowała mnie odżywka :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze ostatnio zrezygnowałam prawie calkowicie z odzywek i używam samych masek po spaleniu włosów. Ale skusilas mnie mega! Jednak moje zapasy są zbyt duze :p slyszalas o kosmetykasz insight hair? Naturalne eko i w ogole duzo osob jest nimi zachwycona ceny mają srednie ale teraz w hurtowni we Wroclawiu wyprzedają je datanjakos do konca pazdziernika wiec warto wyprobowac bo ceny są poprostu zajebiste! W google wpisz sobie newstyler hurtownia wrocław :) buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli Twoje włosy lubią proteiny to nawet sama codzienna odżywka może okazać się strzałem w dziesiątkę. Zajrzałam tam, faktycznie ceny zajebiste i ciekawe produkty, większość jednak pewnie by się nie sprawdziła u mnie - moje włosy kochają silikony i proteiny, a tam nie ma ich aż tak dużo. Wcierka wygląda strasznie ciekawie, patrząc na skład widzę podobieństwo do maści końskiej - https://www.newstyler.pl/insight-fortifying-lotion-wzmacniajaca-kuracja-prz,3,12673,10095

      Usuń
    2. Kurcze chyba ją domówię :) jedna maska ma proteiny ta z serii odbudowującej :) ponoć najlepsza jest anti frizz może warto coś wyprobowac :)) na pewno z czasem napiszę u siebie recenzje :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy kontakt z nią, ale czuję że nie ostatni.

      Usuń
  7. Kompletnie nie znam tej marki, ale recenzja zachęcająca!
    http://mojsalon.eu

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam, ale czuję, że to byłby idealny zestaw dla moich włosów. Ale nie muszę się powstrzymać przed kupnem go :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.