(83) Matrix Total Results

4/17/2016

Zużywania saszetek ciąg dalszy, tym razem padło na kolejną profesjonalną markę. O kosmetykach Matrix słyszałam już wiele, jednak pierwszy nawłosowy kontakt odbył się dopiero dziś. W mojej łazience znalazły się próbki szamponu i odżywki Matrix Total Results High Amplify - zestawu, który ma wspomagać objętość włosów.

Cała pielęgnacja rozpoczęła się już tradycyjnie dzień wcześniej, kiedy na skalp nałożyłam ekstrakt Andrea wymieszany z olejem kukurydzianym (nie, nie połączyły się), a na długość sam olej kukurydziany i pozostawiłam przez noc. Rano rozplątałam włosy z warkocza i umyłam je szamponem Matrix - wygląda na bardzo wydajny, ponieważ dosłownie dwie kropelki wystarczyły mi do jednego mycia. Zupełnie inaczej zachowała się za to odżywka, całe 10 ml, które było w saszetce natychmiast zniknęło w moich włosach zupełnie bez śladu. Po przeciągnięciu ręką przez włosy miałam dosłownie wrażenie jakby była na nich sama woda, jednak przy spłukiwaniu okazało się że stały się ekstremalnie śliskie i było bardzo wyraźnie widać że odżywka jednak pokryła je równomiernie.

Bardzo wyraźnie wydłużył się czas schnięcia włosów, a ja śpieszyłam się do pracy więc w ruch poszła suszarka. Niedziela dla włosów tak faktycznie została przeprowadzona w sobotę, więc mogę Wam powiedzieć jak sprawowały się włosy przez cały dzień.

Na początek, po wysuszeniu i rozczesaniu zauważyłam ekstremalną gładkość i dociążenie włosów, miejscami graniczące nawet z lekkim przeciążeniem. Po dłuższej chwili zorientowałam się że moje włosy pokrywa delikatna warstewka, czegoś co działa wygładzająco i dociążająco, ale jednocześnie zwiększa tarcie między włosami i tego dnia były nadzwyczaj podatne na plątanie się, po kilku godzinach w klimatyzowanym pomieszczeniu miałam ogromny problem żeby je rozczesać nawet po użyciu TT. 





Włosy dzięki takiemu dziwnemu efektowi stały się ekstremalnie podatne na stylizację, wysuszenie ich suszarką dało efekt jakbym prostowała je prostownicą, stały się prawie idealnie proste. Spięte natychmiast łapały odgniecenia, czuję że gdybym chciała je natapirować to nie sprawiłoby mi to najmniejszych problemów. Efekt jaki uzyskałam wcale mnie nie satysfakcjonuje, spodziewałam się znacznie lepszego, szczególnie że ze względu na niby dużą dawkę protein ta wersja powinna być strzałem w dziesiątkę. A objętość? Mizerna! No cóż... ten zestaw pielęgnacyjny nie najlepiej sprawdził się na moich włosach, a ja po ostatnich dzikich zachwytach profesjonalnymi kosmetykami widzę że nie wszystkie muszą mnie zachwycać.  I mimo tego, że na zdjęciach wyglądają przyzwoicie to ja mówię im zdecydowane NIE! 

Co planujecie dzisiaj dobrego dla swoich włosów? 

Mogą również Cię zainteresować:

5 komentarze

  1. Bardzo ładnie wyglądają.
    Zapraszam do mnie na rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A gdzie koszulka z mychami???? Ja siem pytam!!!:-)
    I oprócz tej miotły na koncówkach wyglądają cudnie. Zazdroszczę, ech....
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koszulka z mychami jest na podsumowanie miesiąca ;) teraz jeszcze z miarką będzie bo coraz mniej mychom wierzę ;)

      Miotła jeszcze trochę za mną pozostanie a potem ciacham.

      Usuń
  3. Bardzo ładnie wyglądaję Twoje włosy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest dobrze, ja za to od kilku dni męczę się z puszącymi włosami :/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.