(79) Aloes

Moje włosy nie lubią się z nawilżaczami. Wiem o tym już od dawna, większość kosmetyków posiadających w składzie bardzo dużo substancji o właściwościach nawilżających robi mi prawdziwą włosową masakrę. Po ich użyciu otrzymuje suche, spuszone i szorstkie włosy, wyjątkiem w tym nawilżaczowym gronie jest miód, który raczej wygładza włosy. Mimo tego, że wiem o takim efekcie to niezmiennie eksperymentuję z tą właśnie grupą składników, więc kiedy otrzymałam na spotkaniu blogerek w Brodnicy próbki słynnego szamponu i odżywki Equilibra wiedziałam że koniecznie muszę je przetestować! 

Pielęgnacja tego dnia nie była szczególnie skomplikowana, nie chciałam przekombinować, więc użyłam standardowego schematu - olej - szampon - odżywka - coś do wygładzenia. Na razie zachwycam się olejem kukurydzianym Oleofarm, więc nałożyłam go na włosy i skalp na całą noc. 
O kosmetykach Equilibra słyszałam już naprawdę dużo razy, na blogach szczególnie popularny jest ich szampon aloesowy. Pierwszy rzut oka wystarczy żeby zachwycić się składem, wyjątkowo wysoko znajduje się sok z liści aloesu, dalszy ciąg składu również jest interesujący. Szampon oparty jest na ALS, czyli detergencie, z którym moje włosy bardzo się lubią. 
Szampon pieni się całkiem nieźle, odżywka szybciutko wniknęła w moje włosy, 15 ml wystarczyło mi akurat na jedno użycie. Odżywkę przetrzymałam na włosach 5 minut, następnie spłukałam chłodną wodą. Podsychające włosy spryskałam moją ukochaną, mocno keratynową mgiełką Dr. Sante Argan Hair Spray
Na zdjęciu włosy wyglądają względnie nieźle, świeżo po wyschnięciu nie było z nimi tak źle. Choinka odstających włosków uwidoczniła się bardzo mocno, a im więcej godzin mijało od ich umycia tym gorzej wyglądały. Pierwsze było puszenie się i bardzo mocne niedociążenie - moje cienkie włosy stopniowo zmieniały się w delikatną, szorstką i poplątaną pajęczynkę. Zdjęcie w żaden sposób nie obrazuje tego w jaką tragedię zmieniły się moje włosy pod koniec dnia, nie pomógł nawet keratynowy spray, który zwykle działa świetnie na moje włosy.
Jestem głupia i uparta, więc pewnie nie raz jeszcze spróbuję nawilżających kosmetyków, coś czuję jednak że nie nastąpi to szybko...

A wy co dobrego zrobiłyście dzisiaj dla swoich włosów?

Komentarze

  1. Uwielbiam Twoje wpisy o włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam jeszcze tych kosmetyków Equilibra:< aż wstyd ;dd

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie dzieje się dokładnie to samo :|

    OdpowiedzUsuń
  4. Moje też ostatnio strasznie się puszą :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyglądają ładnie, ale skoro nawilżacze im nie służą to postaw na oleje. Zdecydowanie radzą sobie z puszeniem no i naprawdę działają cuda. Na mnie genialnie działa olej kokosowy i od niedawna polubiłam masło shea. Może to już ten moment na podcięcie końcówek? Moje włosy ostatnio też wyglądały okropnie, wcale się nie ukladaly, poszłam ściąć 6 cm i jak ręką odjął ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na podcięcie poczekają jeszcze 4 miesiące - desperacko zapuszczam włosy na pewną specjalną okazję ;)

      Usuń
  6. Oj skoro tak się stało, że rzeczywiście tych nawilżaczy nie używaj. Na całe szczęscie mnie natura obdarzyła włosami bardzo niewymagającymi. Mogę nakładać na nie cokolwiek i przyjmują to zawsze tak samo, muszę jedynie uważać by nie obciążać skalpu, bo skóra głowy mi się przetłuszcza.

    OdpowiedzUsuń
  7. moje włosy po ostatniej niedzieli są jakieś suche... a używałam tych kosmetyków co zwykle :) a z twoimi następnym razem na pewno będzie lepiej i tak nie prezentują się źle :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.