Miesiąc z życia włosów: Styczeń

2/09/2016

Luty rozpoczął się już kilka ładnych dni temu, a ja na śmierć zapomniałam o włosowym podsumowaniu minionego miesiąca. Styczeń był dość przeciętny, niewiele się działo. Stosowałam kurację maścią końską, dzięki której zanotowałam podwojony przyrost włosów, zamiast tradycyjnego 1cm urosły ponad dwa centymetry. Wypadanie było wręcz poniżej normy, skalp również był w wyśmienitej kondycji, niepodrażniony i dobrze nawilżony.  Kondycja końcówek nieco się pogorszyła, ale nie dramatycznie, więc podcięcie może jeszcze poczekać, zwłaszcza że zależy mi na tym by do wakacji mieć możliwie jak najdłuższe włosy.

Nadal nie używam szamponu do codziennego oczyszczenia włosów, wolę myć włosy odżywką Life Volume Plus, o czym pisałam Wam całkiem niedawno. Swoją drogą, nadal możecie kupić je za połowę ceny, wystarczy że zajrzycie tutaj. Sporadycznie używałam szamponu Pilomax Wax Daily. 

Moja odżywkowa pielęgnacja była średnio zróżnicowana, dominowały odżywki i maski Life.  Popełniłam kilka zakupowych błędów, w chwili obecnej na mojej łazienkowej półce pojawiło się kilka mocno nawilżających odżywek, a moje włosy niekoniecznie się z takimi lubią. Oczywiście mówię o balsamie aloesowym Mrs. Potters, masce do włosów kręconych i niezdyscyplinowanych O`Herbal, maska Argan Hair jest nieco bardziej emolientowa niż te dwie pierwsze. Całkiem fajnie sprawdza się proteinowo silikonowa odżywka Dove Intensive Repair, często nakładam ją na chwilę na końcówki, świetnie wygładza je i dociąża. Dobrze sprawowały się odżywki i maski Life.

Nadal eksperymentuje z olejami, w tym miesiącu głównie używałam migdałowego i sezamowego, szczególnie ich połączenie sprawuje się bardzo fajnie. Wszelkie inne oleje, które testowałam nie pomagały mi lub pogarszały stan włosów, na razie ograniczam więc nieco kombinację, ewentualnie poeksperymentuje z olejem rycynowym.

Przez cały miesiąc sumiennie wcierałam maść końską, początkowo starałam się robić to codziennie, ale pobyt Młodego w szpitalu i ogólne przeboje w moim życiu sprawiły że wcierałam średnio co drugi dzień, na co najmniej kilka godzin. Ostatnie dni stycznia to początek testu plastrów na wypadanie włosów, które otrzymałam od sklepu Diagnosis, ale z opinią się wstrzymam. 

Niedziele dla włosów:

A jak Wasze włosy miały się w styczniu?

Mogą również Cię zainteresować:

7 komentarze

  1. Ciekawa jestem tych plastrów. Nie spotkałam ich wcześniej, a u mnie by się przydały :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha zastanawialam sie dlaczego ma wiekszosci zdj masz te sama bluzke i dopiero dzis zczailam ze sluzy do sprawdzania porostu��☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam wrażenie, że końcówki się poprawiły a nie pogorszyły;)
    Włosy wyglądają na miękkie, nawilżone i zdyscyplinowane. I jaki przyrost! Myślę, że w marcu spróbuję maści końskiej takiej nierozcieńczonej, na kilka godzin - może wcześniej używałam zbyt małego stężenia...

    OdpowiedzUsuń
  4. myślę nad maścią żeby wcierać tak jak ty :) ale na razie mam jeszcze olejek

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń