Polecany post

Jak wybrać odcień podkładu i nie zwariować?

Większość kobiet na duży problem z dobraniem odpowiedniego odcienia podkładu i przyznam że mi również się to zdarza. Sporo kobiet popełnia podstawowy błąd pośpiechu, a podkład, podobnie jak perfumy wymaga czasu, w przeciwnym razie skończymy z kolejną butelką kosmetyku w odcieniu zupełnie nam nie pasującym. Chciałam Wam dzisiaj napisać kilka podstawowych wskazówek dotyczących wyboru odcienia podkładu, wpis jest kierowany głównie dla dziewczyn, które nie mają zbyt dużego doświadczenia w makijażu, będę tutaj omawiać same podstawy ;)

Zacznę może od czegoś co mnie nieco zszokowało, czyli wysyłania po podkład koleżanki, chłopaka czy kogokolwiek innego, oczywiście problem nie istnieje kiedy ta osoba zna dokładną nazwę i odcień pożądanego podkładu. Prawdziwy problem jest kiedy podkład ma być na przykład na prezent i ta osoba szuka jakiegoś uniwersalnego odcienia. Rozumiecie dlaczego to niewykonalne, prawda?

Idealnym sposobem wybierania podkładu są próbki, można przeprowadzić wtedy całodniowy test, sprawdzić jego trwałość i kompatybilność z naszą skórą, sprawdzić dopasowanie tonacji i odcienia w różnym świetle. Niestety, niewielu producentów udostępnia próbki wszystkich podkładów we wszystkich odcieniach, może się zdarzyć że w okolicy nie ma drogerii która pozwalałaby robić odlewki i zmuszone jesteśmy do korzystania ze sklepowych testerów.

Jaki rodzaj podkładu w ogóle wybrać? No cóż, marki zasypują nas nowymi rodzajami, w ostatnim czasie prawdziwym bestsellerem są podkłady rozświetlające. Warto jednak pamiętać, że to co popularne, nie sprawdzi się u każdego, cera mieszana i tłusta raczej dodatkowego błysku nie potrzebuje. Sama się o tyn przekonałam testując odlewkę Rimmel Wake me up - bardzo dużo osób go zachwala, a ja wyglądałam jakbym obsypała się grubym brokatem. Kobiety mają również tendencję do wybierania zbyt mocno kryjących podkładów, nawet jeśli nie mają nic do ukrycia.

Jak przygotować się do takich testów? Na początek z pewnością pomoże przyjście bez pełnego makijażu ;) Odcień najlepiej jest testować na linii żuchwy i policzku, najlepiej wtedy widać jego krycie i to czy będzie pasował do naszej kolorystyki. Wstępnie odcień możemy poznać na dłoni, szczególnie jeśli chcemy porównać go z innymi, natomiast wybór na podstawie tego co widać przez opakowanie przypomina nieco wróżenie ze szklanej kuli.
Bardzo ważne jest oświetlenie w sklepie, w którym będziemy dokonywać wyboru, sztuczne światło jest chłodne i nieprzyjemne i zupełnie zmienia odbiór kolorów. Rozproszone i miękkie światło dzienne jest naszym sprzymierzeńcem w wyborze idealnego podkładu.
Z lewej w świetle naturalnym, z prawej przy lampie pierścieniowej.

A jaki ten odcień właściwie powinien być? Spotkałam się z różnymi teoriami, generalnie większość kobiet woli ciemniejsze podkłady, teoretycznie po to żeby nadać twarzy zdrowej opalenizny... No cóż, nie wydaje mi się żeby to był dobry wybór, szczególnie jeśli nasza szyja i dekolt są blade. Niewiele jest zwolenniczek jaśniejszych podkładów. Jeśli chodzi o tonację to generalnie jest podział na te z odcieniami różu i te z żółte, znajdziemy również na drogeryjnych półkach sporo podkładów, które są neutralne, ale  jeśli nasza cera ma inną temperaturę to wyglądamy w nich na przemęczone, cera staje się szara i ziemista. 
Prawda jest taka że idealny podkład stapia się z odcieniem naszej skóry i staje się praktycznie niewidoczny. Z tego powodu nie istnieją odcienie uniwersalne, które pasowałyby każdemu.
Na kobiety szukające w drogerii idealnego odcienia czeka jeszcze jedna pułapka, często myślimy że odcień pasuje nam idealnie, a w ciągu dnia okazuję się że wyglądamy nieco dziwnie. Winne jest utlenianie się podkładu, w efekcie którego często ciemnieje i wychodzą z niego dziwne tony. U mnie podkłady mają koszmarną tendencję do różowienia. Czasami wystarczy dosłownie kilka minut, żeby było widać ciemniejący podkład, czasami jednak zajmuje to sporo dłużej.
Musimy również uważać na numerację podkładów, szczególnie jeśli widzimy nasz podkład w zmienionym opakowaniu i szacie graficznej, z takimi zmianami najczęściej idzie również zmiana formuły i co najgorsze odcienia. Kiedy chcemy wybrać inny rodzaj podkładu tej samej marki nie możemy po prostu wziąć tego samego "numerku". Najwyraźniejszy przykład to Revlon Colorstay, istnieje wersja dla skóry suchej i wersja dla mieszanej - numeracja jest taka sama, natomiast odcienie faktyczne różnią się znacznie.
Rzadko kiedy zdarza się że te same odcienie pasują nam latem i zimą, więc podkład który był idealny w wakacje może być pomarańczowym koszmarem w zimę.

Co jest Waszą największą zmorą w wybieraniu podkładu? Odcień, konsystencja? A może trafiłyście już na swój ideał? Miałyście jakąś koszmarną wpadkę? 

Komentarze

  1. Fakt ciężko na stówę dobrać podkład, tym bardziej że niektóre mają tendencje do ciemnienia. Ja preferuję próbki /odlewki celem dobrania. Obecnie używałam podkłady mineralne i wcześniej kupuję próbniki.

    Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jasną cerę i mam problem z doborem podkładu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam ten sam problem i nabiegałam się za względnie dobrym podkładem bardzo długo. HD z Inglota byłby niemal strzałem w dziesiątkę, pół tonu ciemniejszy odcień by uszedł, jednak na co dzień zdecydowanie za ciężki, a cena odstraszała.
      Może spróbuj, jeśli masz dość żółte tony, podkładu Maybelline Affinimat 02? Pięknie się wtapia i matuje, krycie takie 3,5/5. Lekko ciemnieje na twarzy, ale jeśli nie jesteś skrajnie biała, nie powinno ci to robić problemu.
      Jak nie chcesz super maski, tylko wyrównania kolorytu, spróbuj BB Under Twenty. ;) To taki dla zwyczajnych bladolicych, dla mnie lekko za ciemny.

      ~K

      Usuń
    2. Ja też. Od zawsze. Nawet używałam podkładów mineralnych w najjaśniejszych, prawie białych kolorach. Ale znalazłam podkład prawie idealny kolorystycznie. Prawie idealny, czyli taki, że każdy myśli, że jest idealny, na zdjęciach jest idealny i generalnie jak się patrzy to wygląda idealnie, ale z bliska ja wiem (ja sama) że mógłby być idealniejszy. Tak czy siak, mam ten i jest świetny dla mojej cery, a mam Lancome Teint Miracle 005.

      Usuń
  3. u mnie najważniejszą rolę, oprócz oczywiście koloru dobranego do mojej karnacji ma konsystencja. Rzadkie od razu odpadają, mam zbyt tłustą skórę żeby stosować dodatkowo coś co zaraz mi spłynie.

    OdpowiedzUsuń
  4. ja już na szczęście znalazłam idealny podkład <3 ale jak chciałam kupić w GR ten rozsławiony krem BB to babeczka nawet nie na mojej dłoni, a na swojej go pokazywała! no szok, tak mnie tym zaskoczyła, że podziękowałam i odeszłam od stoiska bez kremu :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam dość dobrze dobrany kolor, ale słabo kryje. A recenzje ma bardzo dobre w necie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. nie znoszę kupować podkładów, zawsze mam problem z dobraniem odpowiedniego odcienia:/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja używam podkładu mineralnego, więc udało mi się dobrać dobry odcień. Największym problemem u mnie było to, że dekolt i szyję mam w tonach żółtych, a cerę w tonach różowych, co już na wyjściu powoduje tzw. odcinanie się. Kiedy używałam gamy Beige Light z AM (różowe tony), to ta różnica robiła się bardziej wyraźna. Dlatego wykonałam odwazży ruch i przerzuciłam się na bardziej żółtą gamę Golden, żeby wyrównać odcień między tymi strefami, i powiem Ci, że wyszło to ogólnie na dobre, tzn efekt jest bardzo, bardzo fajny. Zastanawiałam się, skąd wynika taka różnica w tonach i może to dlatego, że mam płytko unaczynioną cerę czy coś takiego, bo naczynkowej to chyba nie mam (o ile to nie jest to samo - bo nie znam się na tym :))
    I przyznaję, że światło w drogeriach jest bardzo zwodnicze, to dotyczy całej kolorówki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja rozwiązałam ten problem zabierając ze sobą do sklepu pojemniczki. Panie z Rossmana (przynajmniej u mnie) zgadzają się na odlanie odrobinki z testera. Krycie sprawdzam poprzez wcześniejsze zrobienie kropki długopisem na ręku a następnie pokrycie jej warstewką podkładu. Temperaturę naszej skóry ponoć można sprawdzić po kolorze żył

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja ostatnio dokonałam wyboru w ciemno - no, może nie tak całkiem w ciemno, bo tylko na podstawie blogowych recenzji i zdjęć zamówiłam sobie w Sephorze podkład Provoke dr Eris i muszę przyznać, że jestem zadowolona! To był pierwszy raz, kiedy kupiłam podkład bez wizyty w drogerii :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Moim największym problemem jest różowa tonacja, bardzo ciężko znaleźć coś żółtego a o oliwkowym można pomarzyć ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja mój podkład zamówiłam w Oriflame i o dziwo idealnie trafiłam z odcieniem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam sprawdzony odcień Rose Sand, którego używam od dobrych paru lat. Przetestowane rozwiązania są najlepsze.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.