(77) Cała noc

2/28/2016

Nakładanie odżywek i masek na noc nie jest zalecane ze względu na zwiększone ryzyko uszkodzeń wilgotnych włosów i długotrwałe rozchylenie łusek. Nie stosuję tej metody często, na noc nakładam jedynie olej, ale tym razem postanowiłam zaryzykować. W moich zbiorach pojawiła się nowa odżywka do włosów, Syoss Oleo Rich - do samej marki Syoss nie jestem przekonana, ale kilka ostatnich odkryć sprawiło, że postanowiłam dać jej szansę.

Odżywka ma całkiem ciekawy i dość nietypowy skład - olej z migdałów znajduję się już na trzecim miejscu, za nim kilka kondycjonerów, keratyna, kilka nawilżaczy i w zasadzie niewiele więcej. Niewiele widziałam takich typowo drogeryjnych kosmetyków, o tak przyjemnym składzie, najczęściej tytułowe oleje pojawiają się w składzie gdzieś po konserwantach, ale w tym wypadku jest zupełnie inaczej, co właśnie skłoniło mnie do takiego użycia.

Wieczorem delikatnie rozczesałam włosy i względnie równomiernie nałożyłam na nie niewielką ilość odżywki Oleo Rich, włosy na noc zaplotłam w delikatnego, dobieranego warkocza. Rano włosy u nasady umyłam szamponem Pharmaceris przeznaczonym do wspomagania wzrostu włosów, mającego powstrzymywać ich wypadanie i wpływać na zagęszczenie, po 3 minutach masażu spłukałam go tak, aby piana z szamponu nie spłynęła po końcówkach. Na włosy u nasady nałożyłam odżywkę Pharmaceris z tej samej serii, natomiast na długości wylądowała odżywka Dove Intensive Repair, całość potrzymałam około pięciu minut, spłukałam chłodną wodą, a na koniec przepłukałam zimną, kwaśną płukanką. 

Mam pewne podejrzenia co do dziwnego wyglądu końcówek moich włosów, więc inaczej niż zazwyczaj rozczesałam włosy na mokro używając TT, starałam się to zrobić delikatnie żeby nie uszkodzić wilgotnych włosów, ale chciałam uniknąć rozczesywania ich na sucho. 
Pierwsze co rzuciło mi się w oczy to nadzwyczaj długie wysychanie włosów, zwykle po około godzinie są mniej lub bardziej suche, tym razem one pozostawały mocno wilgotne - na moich włosach zwiastuje to albo bardzo dobry efekt, albo zupełną porażkę. 
Niestety, zdjęcia robiłam w pośpiechu, więc widoczny efekt jest kiepski, na dodatek tym razem nie miał kto nakręcić Vine, a zapewniam Was że szkoda - włosy są sypkie, puchate, ale nie spuszone, czyli zupełnie inaczej niż wyglądają na zdjęciach. Nieco lepszy efekt wyszedł na zdjęciu z przodu, więc wyjątkowo postanowiłam dodać Wam i takie.  Włosy na żywo są śliskie i bardzo mocno wygładzone. 

 Końcówki tradycyjnie już buntują się, wymagają już podcięcia, ale na razie się tego nie doczekają - do lipca bardzo zależy mi na jak najdłuższych włosach, nawet kosztem ich jakości, później będę mogła sporo je skrócić. Efekt bardzo przypadł mi do gustu, gdyby były jeszcze troszeczkę bardziej dociążone to byłabym w pełni zachwycona.

Próbowałyście kiedyś przetrzymywać odżywki czy maski na całą noc? 

Mogą również Cię zainteresować:

18 komentarze

  1. No to ja z innej beczki. Masz mega oczy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża zasługa lampy pierścieniowej, ale dzięki :)

      Usuń
  2. najdłużej trzymałam około godzinę odżywki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Śliczne włosy, mnie również zdarza się przetrzymać całą noc włosy w odżywce. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Usta kradną całą uwagę, piękny kolor :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To Rimmel Lasting Finish 22 - jeden z moich ulubionych odcieni :)

      Usuń
  5. mam pytanie odnośnie maści końskiej, chciałabym zacząć używać, ale natknęłam się na coś takiego - chyba wygodniejsze w użcyiu, co sądzisz? https://www.doz.pl/apteka/p55494-Herbamedicus_ma_koska_rozgrzewajca_spirytusowy_wycig_z_zil_400_ml

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda ciekawie, mi samej forma maści całkiem odpowiada, obawiałabym się jedynie przesuszenia i uwrażliwienia skalpu. U mnie maść końska działa wręcz kojąco na skórę, nie wiem jak będzie ze spirytusową wersją.

      Usuń
    2. no właśnie zastanawiam się nad tym ponieważ, do tej pory stsowałam wcierki ( a stosuje już chyba z 8 lat)i zazwyczaj nie licząc jantaru mają w składzie alcohol denat - niby dzięki temu składniki mocniej penetrują w głąb skóry, druga sprawa to to , że ja myję głowę max 2 razy w tygdniu choć najczęsciej 1 raz - a stsowanie maści pewnie powodowałby konieczności częstszego mycia mimo, że nie mam takiej potrzeby , dlatego kusi mnie ta wersja płynna - myślę , że ja równiez można rocieńczyć, jedyny minus to jej poejmnośc i cena, szkoda tyle pieniędzy ryzykowac bez możliwośi wcześniejszego sprawdzenia produktu

      Usuń
    3. No właśnie średnio cenowo wychodzi, a może znalazłaby się w saszetkach, tak jak maść końska?

      Usuń
    4. narazie zamówiłam jedną saszetkę żelu i zobaczymy jak będę reagować, jak dobrze, to zamówię całość w płynie, jestem ciekawa czy u mnie również da taki efekt jak w opisywanych przyapdkach, a jak Pani ocenia, która wersja lepsza na porost chłodząca czy rozgrzewająca. kalkulowałam też , że nawet jak bym orcieńczała ten wyciąg alkogolowy 2:1 to za 34 zł 800 ml wcierki - ja zużywam ok 5ml na raz - to daje 160 razy czyli prawie pół roku używania czyli cenowo wychodzi jak saszetka około 5,6 zł na miesiąc kuracji

      Usuń
  6. Bardzo ładne włosy ;) Żeby moje chciały takie być ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Coraz dłuższe ;) Czyżbyś je zapuszczała na własne wesele? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń