,

Maść końska na porost włosów - efekty, przemyślenia, wskazówki

stycznia 16, 2016

Pamiętam kiedy po raz pierwszy usłyszałam o stosowaniu maści końskiej jako wcierki na porost włosów - od samego początku pomysł wydawał mi się dziwny i zarzekałam się że nigdy w życiu tego nie spróbuje. Sama idea wydawała mi się równie ryzykowna co maseczki z cynamonu czy imbiru na twarz, przypominała nieco krążący w formie obrazkowej przepis na wcierkę z gorczycy. Z każdą pojawiającą się pozytywną opinią miałam coraz więcej wątpliwości. Zaskakująco mało było doniesień o podrażnieniach, uczuleniach czy nieprzyjemnych skutkach ubocznych takich kuracji, a przecież negatywne opinie zdarzały się przy każdej, drogeryjnej wcierce do włosów. Kilka miesięcy wystarczyło, żebym zmieniła zdanie i postanowiła sprawdzić w czym niby ten sposób miałby być lepszy od każdej innej wcierki, której używałam.
Pierwszą informacją dotyczącą wcierania maści końskiej w skórę głowy jaką zawsze udzielam jest absolutna konieczność wykonania co najmniej dwóch prób przed użyciem. Sama wykonałam ich kilka, z początku na skórze w zgięciu łokcia, za uchem, a w końcu ostrożnie na skórze głowy. Pierwsze nałożenie maści trwało dosłownie chwilę, w obawie przed reakcjami niepożądanymi nie chciałam jej trzymać zbyt długo. W chwili obecnej jestem już na tyle pewna tego że maść końska nie sprawi mi przykrej niespodzianki, że bez wahania nakładam ją codziennie na całą noc.
Wrażenia po pierwszej, miesięcznej kuracji już Wam opisałam we wcześniejszym wpisie dotyczącym maści końskiej. Ponad dwa razy szybszy porost włosów, gąszcz babyhair i brak jakichkolwiek podrażnień sprawiły że kurację powtórzyłam już kilka razy i chciałam podzielić się z Wami moimi doświadczeniami i przemyśleniami.

Na początek kwestia, która interesuje większość osób najbardziej, czyli przyśpieszenie wzrostu włosów. Prawie każdy miesiąc kuracji dał mi średnio podwojenie przyrostu, jednak efekty były słabsze kiedy używałam maści końskiej dwa miesiące z rzędu. Najkorzystniej jest więc jej używać przez miesiąc i zrobić przerwę.
Wielu osobom zależy nie tyle na przyśpieszeniu wzrostu włosów, co na ich zagęszczeniu - maść końska w moim wypadku wpływa wyraźnie na zagęszczenie. Moje włosy są w okresie odrastania po przebojach z niedoczynnością tarczycy, ale kolejne duże i bardzo zauważalne wysypy świeżych włosów występują pod koniec miesiąca kuracji z maścią końską, przy stosowaniu dwa miesiące z rzędu widać stale masowe pojawianie się nowych włosów, słabnące dopiero pod koniec drugiego miesiąca. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w moim przypadku maść końska wpłynęła bardzo pozytywnie na gęstość włosów.
Moje największe obawy związane z kuracją maścią końską miały związek z kondycją skóry, bardzo obawiałam się podrażnień i uczuleń. Moja skóra głowy jest dość odporna, jednak zdarzało się, że typowe wcierki, które można kupić w drogeriach czy sklepach internetowym wywoływały podrażnienie. Większość wcierek opartych na alkoholu uwrażliwiała moją skórę głowy, kilka z nich wywołało podrażnienie i swędzenie. Podczas jednej z kuracji maścią końską zaobserwowałam rosnące podrażnienie, skóra głowy mocno swędziała i zaczęły się pojawiać małe strupki, ale w tym samym czasie używałam również szamponu Priorin Extra, który okazał się być sprawcą tego całego zamieszania.
Dlaczego maść końska w ogóle działa? Ciężko jest mi wskazać pojedynczy składnik czy ich grupę, która mogłaby być odpowiedzialna za tak całkiem spektakularne efekty. Z pewnością będzie to miało związek z licznymi ziołowymi ekstraktami, znajdziemy tutaj aż 25 ziół, wiele z nich znajduje swoje zastosowanie w typowych wcierkach wmacniających skórę głowy i stymulujących wzrost włosów. Zarówno wersja chłodząca jak i rozgrzewająca działa podobnie, po chłodzącej mam wrażenie że bardziej widoczne jest przybywanie świeżych włosów. Moja teoria jest taka, że będzie to związane z większą ilością olejku eterycznego z mięty pieprzowej, który jak udowodniły badania naukowe całkiem skutecznie stymuluje odrastanie włosów. Nie bez znaczenia będzie również samo chłodzenie i rozgrzewanie, substancje odpowiedzialne za to wrażenie poprawiają ukrwienie skóry, dzięki czemu cebulki są lepiej odżywione. Patrząc na skład dziwię się że nikt jeszcze nie stworzył wcierki do włosów bazującej na zbliżonej, ziołowej kompozycji. 

Najciekawsza dla mnie jest kwestia wpływu maści końskiej na kondycję skóry głowy i pewnie to jest problem, który nurtuje wiele z Was przed zastosowaniem tej nietypowej kuracji. Okazało się że kondycja mojego skalpu jest lepsza w trakcie wcierania maści niż z jakąkolwiek inną wcierką, olejem czy innym sposobem pielęgnacji. Wyraźnie widzę że jest odżywiona, nawilżona i zregenerowana, nic nie swędzi, nie przesusza się, nie piecze. Kondycja skóry głowy jest po prostu idealna, co potwierdziło zresztą badanie trychologiczne wykonane w trakcie jednej z takich właśnie kuracji. 


Jak używać maści końskiej jako wcierki na porost włosów? Czysta maść końska ma mocno galaretowatą konsystencje, co jest sporym problemem przy jej nakładaniu. Najwygodniejszym sposobem aplikacji okazała się butelka od wcierki Joanna Rzepa i maść końska rozcieńczona z wodą, którą ostatnio dodatkowo zaprawiałam kilkoma kroplami olejku eterycznego z mięty pieprzowej. Tak przygotowaną mieszankę nakładam na skórę głowy na kilka godzin lub całą noc.

Czy to wszystko oznacza że powinnaś już teraz rzucić wszystko, polecieć do sklepu i natychmiast zacząć wcierać w skalp maść końską? Absolutnie nie! Przemyśl to na chłodno, zastanów się. Jakby nie było, nie jest to produkt przeznaczony do takiego właśnie użytku, ze względu na bardzo dużą zawartość ziół może wywoływać reakcje alergicznie,więc liczne próby są niezbędne. Pamiętaj że ani producent maści, ani ja nie będziemy odpowiadać za możliwe działania niepożądane.

Po kilku takich kuracjach oceniam maść końską jako skuteczny i względnie bezpieczny sposób na znaczne przyśpieszenie porostu włosów. Ze względu na nieco obniżoną skuteczność podczas drugiego miesiąca z rzędu od teraz będę jej używać zamiennie z innymi kuracjami, chociaż mówiąc szczerze mam bardzo duże wątpliwości czy cokolwiek będzie w stanie dorównać maści końskiej. 

Chciałabym stworzyć małą bazę wpisów dotyczących maści końskiej, zebrać osoby, które stosowały ten sposób w jednym miejscu. Jeśli prowadzisz bloga/jakąkolwiek stronę czy zamieściłaś gdziekolwiek w internecie wpis podziel się tutaj nim z nami. Na dole tego posta znajduje się gadżet służący do dodawania linków, śmiało z niego skorzystaj. Jeśli nie posiadasz bloga, opowiedz w komentarzach jak sprawdziła się u Ciebie taka kuracja - czy wystąpiły jakieś skutki uboczne, jak ją stosowałaś, czy okazała się skuteczna? 



Mogą również Cię zainteresować:

49 komentarze

  1. W biedrze koń jest obecnie za 17 zł :D kocham ten sposób i ABSOLUTNIE NIE ŻAŁUJĘ, że spróbowałam :) mój pierwszy raz rok temu zaowocował przyrostem 4 cm (!), później uspokoił się do 2 cm max. Zobaczymy co będzie po tak długiej przerwie :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że promocja na "koninę" potrwa do wtorku, bo wcześniej nie dam rady pójść do Biedronki. Mam nadzieję że mi pomoże. Póki co wysyp baby hair miałam tylko po świeżym soku z czarnej rzepy. Ten sposób byłby o wiele przyjemniejszy w stosowaniu:)

      Usuń
  2. Ja jednak boje się jej spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Używałam przez jakiś czas saszetki, właśnie by ocenić czy nic nie uczula. Muszę do niej wrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Już jakiś czas temu czytałam o stosowaniu maści końskiej jako przyśpieszacz porostu włosów, ale po Twoim poście chyba się jednak zdecyduję. Zrobię najpierw testy i jak będę systematyczna to dam Ci znać jakie efekty lub ich brak u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam o niej wiele razy, miałam obawy, ale i byłam bardzo ciekawa, gdyż zdecydowana większość osób ją chwali. Teraz już się chyba zdecyduję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Używam od miesiąca wersji rozgrzewającej i jestem bardzo zadowolona w 3tyg włosy urosły mi 2cm. A ciężko mnie z przyrostem :D więc będę ją dlugoooo stosować:)))

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie słyszałam o takiej metodzie, ale to może dlatego że nie muszę pobudzać swoich włosów do szybkiego porostu, robią to same. Bardziej skupiam się na tym, aby ich tyle nie wypadało.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jakos nie widac tego przyrostu u ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co pewnie może mieć niejasny związek z regularnym dużym podcinaniem włosów.

      Usuń
    2. Kochana, tak samo jak Ty mam niedoczynność tarczycy, włosy przerzedziły mi się tak, że w kucyku mam 3 i pół cm. Chcę zastosować maść końską, choć trochę się boję, że podrażni skórę głowy i włosy raz będą rosnąć a raz wypadać. Jak było u Ciebie? Czy znasz jeszcze kogoś z nt kto stosował tą maść?

      Usuń
  9. Słyszałam dużo dobrego o tym sposobie, ale ciągle boję się spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pierwszy raz słyszę o wcieraniu maści końskiej w skórę głowy, ale może spróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba zbyt dziwny sposób żeby stał się bardzo popularny, jak na przykład olejowanie, ale wbrew pozorom na dużo sensu. Pamiętaj o próbie alergicznej!

      Usuń
  11. Ja nie ryzykuję na razie, bo mam dość wrażliwy skalp :P

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja kilka razy stosowałam ale strasznie bolała mnie później głowa. A chłodzącej bym nigdy nawet nie kupiła, ze mnie jest taki zmarzluch, że jak sobie pomyślę, że coś jeszcze miałoby mnie chłodzić od razu biegnę po termofor:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie jest to efekt marznięcia, ale raczej takiej miętowej świeżości ;) Jeśli miałaś jakiekolwiek skutki uboczne to świetnie, że przestałaś jej używać, lepiej dmuchać na zimne.

      Usuń
  13. Hmm, zastanawiam się, jak ma się ten preparat do kwestii kp. Jeśli doszukasz się (lub z pomocą innych ogarniających temat maści końskiej), to proszę o info ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam zieloniutkiego pojęcia, ja bym nie ryzykowała - na niewielu ziołowych preparatach jest informacja o możliwości stosowania w czasie ciąży/kp, wydaję mi się że po prostu nikt tego nie bada.

      Usuń
  14. Muszę wypróbować. Koniec i kropka :D

    OdpowiedzUsuń
  15. Pominęłaś jeden istotny szczegół w tym prawie wyczerpującym artykule. Chodzi o NAZWĘ. Wytłumacz ludziom, że maść końska NIE JEST ZROBIONA Z KONIA!!! Nie raz i nie dwa słyszałam okrzyki przerażenia, nawet teraz mój mąż czyta mi przez ramię: "jak można stosować coś, co jest zrobione z konia!?" To nazwa w większości odstrasza od stosowania jej jako wcierki. Gdyby na opakowaniu było napisane: "najlepsza wcierka na włosy", to nikt by nawet tego nie zakwestionował. Otumanienie reklamożerców
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. SERIO ktoś myśli że to z konia jest zrobione?
      Słyszałam wersję, że maść nazywa się końska, ponieważ ma tak intensywne działanie że kiedyś używano jej dla koni.

      Usuń
    2. Haha, ja kiedyś dawno temu myślałam:)) że to np. z końskiego tłuszczu czy coś - teraz już wiem, że taka ilość ekstraktów ziołowych i substancji aktywnych w jednej maści nie może się nazywać inaczej! Właśnie testuję tą rozgrzewającą, na pewno o niej napiszę za tydzień:) A w ogóle dziękuję, bo pierwszy raz właśnie u Ciebie, Dario, o tym czytałam:)

      Usuń
    3. No to podrzucam link do mojej "minirecenzji" - uwaga, drastyczne zdjęcia:
      maść końska jako wcierka
      i pozdrawiam serdecznie:*

      Usuń
  16. Kiedyś używałam tej maści na obolałe mięśnie, muszę w takim razie wysmarować nią głowę :)

    OdpowiedzUsuń
  17. chyba wypróbuję :)

    jak czytałam ten post - chłopak stał mi nad głową i teraz jego słowa: maść końska? To z konia tak? COś do kwiatów...


    Tak to jest jak facet tylko ogląda obrazki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Pierwszy raz slysze o takim zastosowaniu masci konskiej. U mnie szybko rosna wlosy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Może kogoś zainteresuje..
    Koszulka z miarką umożliwiającą pomiar przyrostu włosów z dokładnością do 1cm!!
    Zapraszam: http://allegro.pl/koszulka-do-pomiaru-porostu-wlosow-wlosomaniaczki-i6105893206.html

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę już o niej słyszałam i z reguły były to pozytywne opinie :)
    Może niedługo się skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Ja niedawno temu wzięłam się za wmasowywanie konia w skórę głowy, choć ja zaczęłam od rozgrzewającego. Zastanawiam się jakie da efekty przy moich wolno rosnących włosach. :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Może w końcu to uratuje moje włosy bo mam taki przedziałek, że będę go musiałą chyba w wakacje smarować kremem z filtrem. U mnie także niedoczynność zrobiła swoje, na szczęście i nieszczęście jedynym objawem było wypadanie włosów. Wyciągam maść z szuflady i działam! Jeśli to nie pomoże, idę na mezoterapię igłową głowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też będę musiała pomyśleć o jakimś kremie z filtrem na przedziałek. Nie znam nikogo więcej z nt kto by stosował maść końską, u mnie przerzedzenie włosów mimo maści końskiej postępuje, ale właśnie mi do kompletu pcos zdiagnozowali. W ciągu ostatnich miesięcy zaobserwowałam szalone przerzedzanie się włosów na czubku, wyglądało mi to właśnie na łysienie typu męskiego i jestem w trakcie badań. Nie wiąże tego z używanymi wcierkami - problemy ze skórą nie występują tylko na głowie, zaczął się u mnie również łojotok, pojawia się trądzik. Kiedy diagnostyka będzie już zakończona, a leki będą miały czas na zadziałanie to napiszę o tym więcej, bo to jak zostały zniweczone efekty mojej pielęgnacji, doprowadzenia cery i włosów do przyzwoitego stanu jest po prostu straszne. Jeśli potwierdzi się diagnoza PCOS to prawdopodobnie zdecyduję się na Loxon.

      Usuń
    2. Mam to samo, na czubku masakra, na poczatku, zanim miałam zdiagnozowane nt, myślałam, że to łysienie androgenowe. Trycholog to wykluczyła, a w grupie na fb dla kobiet z nt panie potwierdziły, że też na czubku najłysiej ;) Loxon dla mnie to zło, najpierw powypadają Ci włosy w telogenie, żeby odrosły nowe, będziesz ich miała jeszcze mniej. Nie lepiej iśc na mezoterapię?
      Co do maści końskiej- spróbowałam. Nie zauważyłam zwiększonego wypadania włosów, a po zmyciu były błyszczące i lepiej się układały. Będę stosowac i obserwować efekty.

      Usuń
  23. A więc tak- jestem po pierwszym zabiegu mezoterapii i zakupiłam Hair Medic, na zabieg i wcierkę wydałam koszmarnie dużo pieniędzy, mezo 270 a wciera 370. Ponoć najlepsza. Dodatkowo wcieram ampułki Radical. Jak po miesiącu? Mam 3 cm młode włosy na całej głowie, wyglądają jak aureola, wstyd chodzić z rozpuszczonymi bo mam koronę na głowie, a związane dalej sterczą w każdą stronę. Ale są!!!! I to mnóstwo. Po mezo przestały wypadać w ciągu tygodnia, a miesiąc urosły aż 3 cm. Nie wiem czego to zasługa, ale włos się sieje. Myślę, że jednak mezoterapia to ostatni ratunek dla telogenu i androgenu.

    OdpowiedzUsuń
  24. przypieka trochę w czerep....

    OdpowiedzUsuń
  25. Ciekawa jestem czy masc końska przyspieszy także porost brwi ?

    OdpowiedzUsuń
  26. Zajrzalam więc do apteki internetowej a tam: maść końska rozgrzewająca, maść końska chłodząca,forte, z konopiami i Bóg wie co jeszcze.... Bardzo was proszę napiszcie jaką kupić.. pliiis

    OdpowiedzUsuń
  27. Czy mógłby ktoś napisac jak dokładnie stosować tą maść? Czy na mokrą skóre głowy, czy po myciu, czy to się spłukuje wodą lub zmywa szamponem? A może w ogóle się nie spłukuje? Nigdzie nie ma dokladnych informacji ani wskazówek wszedzie tylko zachwalanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie dlatego że nie ma jedynego właściwego sposobu - ja nakładam kilka godzin przed myciem.

      Usuń
  28. Zaczęłam dzisiaj stosować czerwoną rossmannową maść.
    Trzymaj kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ma taki skład jak myślę to raczej mie będzie działać.

      Usuń
  29. Hej, mam parę pytań odnośnie maści końskiej. 1.Kupiłam zwykłą rozgrzewającą(przez przypadek) po niej skalp strasznie mnie piekł. Teraz kupiłam szwajcarską z ziołami rozgrzewającą i po niej nie czuję nic, ani pieczenia ani nie mam zaczerwienienia czy to dobrze czy źle? 2.Czy maść końska nadaje się na łysienie dla mężczyzn? 3. Co ile wy stosujecie maść, ja co 3 dni na 30 min przed myciem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszystkie się nadają, zależy od składu, w niektórych praktycznie nie ma składników które mogą działać, pewniakiem jest Herbamedicus. W chwili obecnej też już nie czuję pieczenia, na skórze głowy nie ma zaczerwienienia a i tak efekty są. Myślę że dla mężczyzn również się nadaje, ma między innymi sporo olejku z mięty pieprzowej, a on bardzo skutecznie wspomaga odrost włosów, czytałam badania z których wynikało że ma skuteczność porównywalną z minoxydilem.

      Usuń
  30. Ja sobie nałożyłam maskę bez pośrednio na skórę głowy. Mam maskę konska ale z chili ��... Bardzo mocno mnie piecze. Jestem tydzień po keratynowym prostowniu. Nic sie nie stanie!? To jest normalne że tak mocno piecze??

    OdpowiedzUsuń
  31. Hej ;)
    Trafiłam na Twój wpis czytając o maściach końskich. Mam pytanie, ponieważ widzę ze stosowałas masc rozgrzewająca jak i chłodzącą. Która Twoim zdaniem jest lepsza?
    Chciałam przyspieszyć wzrost włosów, ale od pewnego czasu bardzo wypadają mi włosy( byłam u dermatologa, robiłam badania.. podobno stres, ale nie chciałabym odoatkowo ich dobijać produktami ), czytam wiele opinii ze po tej masci włosy przestają wypadać, jednak boję się ze po rozgrzewającej mogą wypadać w wiekszej ilosci zanim zacznie masc dzialac zapobiegawczo na wypadanie. Czy masc chłodzaca działa na wzrost równie dobrze jak rozgrzewajaca? Masz zdanie, którą masc bardziej bys mi poleciła?

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń