, , ,

Gliss Kur, Oil Nutritive, Maska przeciw rozdwajaniu

1/29/2016

Nie lubię kosmetyków marki Gliss Kur, mało tego, bez cienia wstydu przyznam że jestem do nich zwyczajnie uprzedzona, firma kojarzy mi się z bardzo kiepskimi składami, za które na dodatek trzeba mocno przepłacać.  Nic więc dziwnego, że ta marka raczej nie miała okazji zagościć wcześniej w mojej łazience. Maskę, o której chciałam Wam dzisiaj napisać otrzymałam na jednym z blogowych spotkań  - gdyby nie to, to nie wyobrażam sobie sytuacji w której dobrowolnie sięgnęłabym po tą akurat maskę stojąc przed tym wyborem w drogerii.
Niestety, jakieś łazienkowe trolle wciągnęły mi naklejkę ze składem maski - od początku jej nie sprawdzałam, przy robieniu zdjęć nie mogłam znaleźć składu, przeglądając zdjęcia w internecie zorientowałam się że naklejka ze składem powinna być. No cóż, u mnie nie ma. Skład spisałam więc ze zdjęć znalezionych w internecie:
Aqua - woda
Cetearyl Alcohol - emolient
Butyrospermum Parkii Butter - masło Shea, emolient
Dicaprylyl Carbonate - emulgator
Distearoylethyl Hydroxyethylmonium Methosulfate - działa antystatycznie, posiada właściwości nawilżające
Glycol Distearate - emolient, emulgator, posiada łagodne właściwości myjące
Dimethicone - silikon 
Argania Spinosa Kernel Oil - olej arganowy
Carthamus Tinctorius Seed Oil - olej z krokosza barwierskiego
Macadamia Ternifolia Seed Oil - olej Macadamia
Olea Europea Fruit Oil - oliwa z oliwek
Prunus Armeniaca Kernel Oil - olej z moreli
Prunus Amygdalus Dulcis Oil - olej migdałowy
Rosa Canina Fruit Oil - olej z dzikiej róży
Sesamum Indicum Seed Oil - olej sezamowy
Panthenol - substancja nawilżająca i łagodząca podrażnienia
Cocodimonium Hydroxypropyl Hydrolyzed Keratin - właściwości kondycjonujące, antystatyczne
Hydrolyzed Keratin - hydrolizowana keratyna, proteina
Behentrimonium Chloride - substancja kondycjonująca, emulgator, posiada również właściwości konserwujące
Polyquanternium-37 - kondycjoner
Phenoxyethanol - substancja konserwująca
Hydroxyethylcelullose - zagęstnik
Methylparaben - substancja konserwująca
Parfum - kompozycja zapachowa 
Propylene Glycol - substancja o właściwościach nawilżających
Isopropyl Alcohol - alkohol, może mieć właściwości wysuszające
Citric Acid - kwas cytrynowy, regulator pH
Lauryl Glucoside - emulgator, łagodna substancja myjąca
Butylphenyl Methylpropional - składnik kompozycji zapachowej
CI 15985, CI 19140, CI 47005 - barwinki

Producent twierdzi, że maska jest przeznaczona dla włosów długich, o rozdwajających się końcach. Z bólem serca muszę przyznać że moje powoli zaczynają do takich należeć. Dla włosomaniaczki długość moich włosów to co najwyżej średnie, jednak przeciętnie rzecz ujmując można powoli je uznać za długie. Problem rozdwajających się końców, który do tej pory nie istniał, stał się od kilku miesięcy niestety również moim problemem. Do tej pory nie wymyśliłam zupełnie nic sprytnego co mogłoby mi pomóc na rozdwajającego się i łamiące końcówki, miałam cichą nadzieję, że ta maska pomoże.

Producent zaleca stosowanie jej dwa-trzy razy w tygodniu, przetrzymując na włosach około minuty. W tym miejscu należałoby zapytać  czy mówimy o masce czy odżywce? Z zasady maska to coś, co przetrzymujemy na włosach nieco dłużej niż w wypadku tej konkretnej.

Zapach maski jest intensywny, kwiatowy i nieco duszący, kojarzy mi się z mocno perfumowanymi balsamami do ciała. Konsystencja jest mało typowa, bardzo zwarta i maślana - odpowiada za to zapewne duża ilość masła shea w składzie. Kosmetyk otrzymujemy w plastikowym słoiczku, otwieranie jej pod prysznicem jest koszmarem, ale biorąc pod uwagę jej konsystencje to jest jedyne rozsądne wyjście. 
Po zużyciu praktycznie całej maski czuję się rozczarowana... tym, że nie miałam racji co do tej marki. Z ręką na sercu muszę przyznać że jest całkiem niezła. Skład prezentuje się wyjątkowo ciekawie jak na typowe drogeryjne  kosmetyki, znajdziemy w nim prawdziwe bogactwo olejków, między innymi arganowy, macadamia, z krokosza, morelowy, migdałowy czy różany. Oczywiście, wyżej jest miejsce na silikony i inne kondycjonery, ale nie jest ich przesadnie dużo. Niekoniecznie moim włosom odpowiada taka ilość masła shea, które zawsze nieco dziwnie na nie działało. Maska nie spełnia w 100% moich oczekiwań, włosy po jej zastosowaniu tak jak producent zaleca są jakby przesadnie usztywnione, ale nie matowe. Nie zauważyłam żadnego wpływu na rozdwajanie się włosów. Bardzo liczyłam na to, że dzięki wyjątkowo treściwej konsystencji znalazłam właśnie coś, co w końcu dociąży moje piórkowate końce, pod tym względem się zawiodłam. Rzadko kiedy używam tak silnie emolientowych kosmetyków i nie zawsze mi służą, moje włosy preferują proteiny, nienawidzą nawilżaczy, a emolienty w maskach ledwo tolerują. Znacznie lepiej sprawuje się, kiedy przetrzymam ją znacznie dłużej niż producent zaleca, wtedy bardzo fajnie wygładza włosy i nadaje im niesamowitego połysku! Włosy stają się mięciutkie i nabierają elastyczności, całościowy efekt po zostosowaniu jako faktyczna maska bardzo mi odpowiada. Niedawno, kiedy została mi jej tylko odrobinka znalazłam również inne zastosowanie - nadaje się do ujarzmienia końcówek i nadaje im blasku i dociążenia.

Znacie kosmetyki Gliss Kur? Jakie są wasze doświadczenia z nimi?

Mogą również Cię zainteresować:

18 komentarze

  1. Mam tę maskę, też ją dostałam, ale jeszcze jej nie używałam. Czeka sobie grzecznie na półce na swoją kolej :). Jestem ciekawa jak sprawdzi się u mnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie cierpię tej maski XDD Miałam po niej taki puch, że... MASAKRA ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też by był puch niesamowity :)

      Usuń
  3. Mam tą maskę i u mnie jest genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja rzadko kupuję produkty z Gliss Kura :) Tej maski nie miałam, ale planuję jej kupno :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja właśnie też testuje jedna z masek Gliss Kur :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubię szampony z Gliss Kur, maski stosuję sporadycznie, ale teraz jestem w trakcie testowania maski właśnie z tej firmy:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej firmy lubię odżywki w spray'u ;) Co do maski to chętnie bym ją przetestowała na swoich włosach, jednak jak na razie mam spory zapas produktów do włosów.

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam Ją , ale czeka na wypróbowanie ;)
    Pozdrawiam MARCELKA Fashion♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie znam jej, ale jakoś szczególnie mnie nie kusi.

    OdpowiedzUsuń
  10. ja z Gliss Kura lubie tylko odżywki w spreju, są okej ale też szału nie robią więc po wykorzystaniu jednej czy dwóch nadal szukam czegoś innego :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Miałam ją kiedyś, ale nie spełniła moich oczekiwań

    OdpowiedzUsuń
  12. tej maski nie miałam, ale bardzo lubię produkty Gliss Kur, które nie zawierają oleju jojoba (moje włosy nie tolerują go nawet w najmniejszych ilościach). od początku włosomaniactwa (3 lata) odstawiłam takie kosmetyki, ostatnio jednak postanowiłam wypróbować tę markę na nowo, bo moje włosy są już całkowicie zdrowe. REWELACJA :) wyglądają chyba najlepiej jak potrafią :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń