, , , , , , , , , ,

Kosmetyczne hity 2015 roku

grudnia 29, 2015


Koniec roku to tradycyjny czas podsumowań, na innych blogach roi się już od takich wpisów. Nie pozostaje w tyle i dzisiaj chciałam Wam zaprezentować listę 10 największych kosmetycznych odkryć tego roku, wszystkie to produkty lub sposoby, które bardzo sprawdziły się u mnie i były w pewien sposób przełomowe. Zapraszam Was na spis dziesięciu produktów, które z czystym sumieniem mogę Wam polecić, u mnie zdziałały cuda!

1. Odżywka do włosów Life, Volume Plus



Przez cały rok szukałam pielęgnacji, która w końcu zacznie służyć moim włosom, wszystkie szampony okazały się za mocne, a odżywki za słabe. Prawdziwy przełom nastąpił kiedy postanowiłam zacząć używać tylko i wyłącznie odżywki do oczyszczania włosów, wybór padł właśnie na odżywkę Life - głównie dlatego że jest tania, jest jej sporo w butelce i co najważniejsze dość wysoko w składzie znajdziemy łagodny detergent. Miałam okazję używać jej już wcześniej, ale nie zrobiła na mnie spektakularnego wrażenia, zresztą przeczytajcie same pierwszą jej recenzję. Bez żadnego problemu jest w stanie domyć nawet naolejowane włosy i nie powoduje ich przeciążenia czy puszenia. To właśnie tej odżywce zawdzięczam największą poprawę w kondycji moich włosów i będę musiała poszukać czegoś o podobnym składzie, a jak na razie Volume Plus zużywam dosłownie litrami.

2. Mgiełka Argan Hair



Jej recenzja pojawiła się na blogu zaledwie kilka dni temu, sama mgiełka również jest stosunkowo nowym nabytkiem. Wiem, że moje włosy wprost uwielbiają proteiny, keratynę w szczególności, nic więc dziwnego że pokochały ten kosmetyk. Keratyna znajduje się już na drugim miejscu w składzie, poza nią możemy również znaleźć masę roślinnych ekstraktów i olej arganowy. Nic tak cudownie nie wygładza włosów, nie zwiększa ich blasku i nie poprawia elastyczności jak ta mgiełka, na dodatek jest śmiesznie tania. Czuję że pozostanie elementem mojej włosowej pielęgnacji na bardzo długo. 

Sam pomysł nakładania czegoś tak intensywnie działającego na skórę głowy z początku wydawał mi się absurdalny. W końcu nie jest tak że boję się używać dziwnych metod - nie straszna mi żelatyna na włosy, cebulowo-czosnkowe wcierki czy w końcu maść na grzybicę Daktarin - jednak na pierwsze zetknięcie się z maścią końską jako wcierką popukałam się po głowie. Miesiące mijały, a jak w końcu bardzo ostrożnie postanowiłam spróbować i po niezliczonych próbach alergicznych okazało się że mimo początkowych obaw ten sposób jest dla mnie w pełni bezpieczny. Poza bezpieczeństwem przekonałam się również że niezwykle skutecznie przyśpiesza porost moich włosów, a to jest coś na czym bardzo mi zależy - praktycznie każdego miesiąca ten kuracji przyrost był co najmniej dwukrotnie szybszy niż na innych wspomagaczach, a skóra głowy nawilżona i nie podrażniona. 


4. Lakiery hybrydowe



Od zawsze moje włosy i paznokcie były bardzo słabe, łamliwe i nigdy nie mogłam ich zapuścić. Dzięki odżywce Eveline miałam moment w którym paznokcie zaczęły wyglądać przyzwoicie i udało mi się je zapuścić, ale po kilku miesiącach przestała działać, od kiedy dołączyło do tego pogorszenie mojej niedoczynności tarczycy mogłam zapomnieć o pięknych paznokciach. Lakier trzymał przerażająco krótko, a paznokcie nie potrafiły dorosnąć nawet do długości za opuszek. Wybawieniem okazały się lakiery hybrydowe - teraz mam tydzień, półtora spokoju i ładnie wyglądających paznokci, kiedy noszę stale hybrydy zdarza mi się nawet zapuścić dłuższe paznokcie. Prawidłowo zdejmowane i delikatnie zakładane nie mają również aż tak dużego wpływu na kondycję moich naturalnych paznokci, okazały się więc prawdziwym wybawieniem.


5. Kremy Fitomed



Zakup kremu do twarzy zawsze sprawiał mi problem, znalezienie takiego o przyjaznym, naturalnym składzie, fajnym działaniu i przyzwoitej cenie graniczy z cudem. Dzięki jednej z współprac udało mi się znaleźć takie właśnie perełki - kremy z Fitomedu. Testowałam Mój krem nr 11 i Mój krem nr 12 - każdy z nich kosztuje 25 zł, co jest ceną bardzo niską za takie kosmetyki. Oparte na ziołowych naparach i innych, fajnych ekstraktach, naturalnych olejach, pozbawione za to parafiny i innych paskudztw które występują prawie zawsze w kremach w tej cenie - na dodatek okazały się bardzo skuteczne w pielęgnacji mojej tłustej cery. Faktycznie zmniejszyły nieco wysypy, zaskórniki stały się mniej widoczne, a cera uspokojona. Czego jeszcze można oczekiwać? 

6. Effaclar Duo +



Moja cera uwielbia kwasy, wszystkie poza migdałowym działają na nią bardzo pozytywnie. Effaclar Duo marki La Roche-Posay to jeden z tych kosmetyków po które nie sięgnęłabym gdybym najpierw zajrzała w skład, na szczęście najpierw go kupiłam a dopiero później zainteresowałam się składem. W efekcie wyszło tak, że wcale tego nie żałuje, okazał się być jednym z najlepszych kremów do cery tłustej, faktycznie zmniejsza widoczność zaskórników, wygładza cerę i pomaga likwidować czerwone ślady po niedoskonałościach, których zresztą pojawia się coraz mniej. Jestem właśnie w trakcie kolejnego opakowania i nadal jestem równie zachwycona jego działaniem co za pierwszym razem. 

7. Bioderma, Sensibio H20 płyn micelarny



Płyn micelarny, o którym słyszałam naprawdę wiele. Do tej pory nie robiło mi najmniejszej różnicy jakiego płynu używam, na początku butelki Biodermy również nie widziałam żadnych spektakularnych efektów. Pod koniec, kiedy zaczynałam go zdradzać z innymi, dopiero wtedy przekonałam się o jego zaletach - jest absolutnie najłagodniejszym i najskuteczniejszym kosmetykiem tego typu, jaki dane było mi testować. Jestem absurdalną niezdarą, a ten płyn nawet wlany do oka nie szczypie, nie piecze, nie wywołuje zaczerwienienia i do tego radzi sobie nieźle nawet z wodoodpornym makijażem. No i nie można zapomnieć o jego zaskakującej wydajności. Odstraszać może cena, ale od czego są liczne promocje?

8. Lumene, krem CC



Podkład który jest lekki, wielofunkcyjny, fajnie kryje i rozświetla? Do tej pory miałam duży problem ze znalezieniem takiego, szczególnie że nie zależy mi na mocnym kryciu ale na korekcji zaczerwień, wszystko się zmieniło kiedy w moje łapki wpadł krem CC marki Lumene. Nie do końca sprawdza się na mojej tłustej cerze, ale i tak do niedawna był najlepszym tego typu kosmetykiem jakiego używałam i jak żaden inny ukrywał moje zaczerwienienia - a to wszystko przy wyjątkowo lekkiej konsystencji. 

9. Golden Rose Matte Lipstick Crayon



Bardzo świeży hit, nie doczekał się jeszcze pełnej recenzji na blogu. W tym sezonie bardzo modne są matowe pomadki, jesień i zima to również czas głębokich, intensywnych kolorów. Sama uwielbiam czerwienie i bardzo lubię nosić je na ustach, w matowym wydaniu prezentują się przepięknie. Numer, który posiadam to 09 - śliczna, głęboka i nieco przygaszona bordowa czerwień. Jedynym minusem jest forma kredki, ale za taką cenę można wiele wybaczyć.

10. Półprodukty ze sklepu Mazidla.com



Bardzo lubię bawić się różnymi półproduktami, tworzyć własnoręcznie różne mazidła i tuningować gotowe kosmetyki. W sklepie Mazidla.com znalazłam wiele wyjątkowym półproduktów - różne ekstrakty i ich mieszanki. Mgiełka do włosów z Kerarice pokazała mi jak bardzo moje włosy kochają proteiny w każdej postacji, a sam półprodukt jest uniwersalny i dobrze przemyślany. Serum do twarzy z Vitasource pokazało mi zalety ekstraktu z tarczycy bajkalskiej, która ma faktycznie działanie przeciwstarzeniowe.

A jakie są Wasze hity mijającego roku? Coś zachwyciło Was szczególnie? 

Mogą również Cię zainteresować:

24 komentarze

  1. Płyn z Biodermy jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na początku nie rozumiałam jego popularności, teraz już wiem :)

      Usuń
  2. Maść końska mam nadzieje ze u mnie przyśpieszy porost, stosuję od 2 tygodni :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj kremy Fitomed, lakiery hybrydowe i półprodukty z mazideł to również moje odkrycia roku :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Kredkę Golden Rose mam i jest to faktycznie hicior :) No i oczywiście przerzuciłam się na hybrydy jak chyba większość dziewczyn :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam Effaclar i Biodermę, a chętnie bym wypróbowała kremy Fitomed ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też dziś pisałam o ulubieńcach z 2015 roku :) Z Twoich nie miałam ani jednego produktu, ale marzy mi się jakiś kosmetyk do ust z Golden Rose, bo jeszcze nie miałam żadnego :) No i oczywiście Bioderma to legenda, choć mnie nie kusi, bo mam swojego ulubieńca za dużo niższą cenę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Effaclar znam tylko z opowieści, niestety nie miałam okazji testowania go na własne cerze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. mam tę pomadkę, ale prawie najciemniejszą ;) też sprawdza się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Produkty Fitomedu i kredki od GR również i w moich ulubieńcach roku się pojawiły :).

    OdpowiedzUsuń
  10. Znam jedynie płyn Biodermy. Dobry, ale moim zdaniem nie wart swojej ceny. I maści końskiej na porost włosów już słyszałam, muszę koniecznie wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Regularnej ceny nie wart. Dlatego warto polować na promocję, gdzie można go kupić dużo taniej :)

      Usuń
  11. w 2016 roku na pewno masc konska wyprobuje :)

    OdpowiedzUsuń
  12. biodermę chciałabym w końcu wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja boje się masci końskiej, że zrobi coś skórze głowy :)

    Ps. Obserwuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się bałam, dlatego podchodziłam jak pies do jeża. Na szczęście okazało się że moja skóra głowy doskonale toleruje maść końską, mam nawet wrażenie że jest w lepszej kondycji kiedy jej używam.

      Usuń
    2. Może spróbuje, od małego pamiętam, że tata brał maść na bolące kolana i nigdy nie pozwalał jej brać :) I tak mi zostało

      Usuń
    3. Nie zapomnij tylko o próbach alergicznych. Ja zauważyłam że na skalpie powoduje mniejsze zaczerwienienie i grzanie niż na całej reszcie skóry.

      Usuń
  14. Na włosy
    1. szampon BIOLAVEN
    2. henna Cassia
    3. spray do prostowania włosów ECOLAB
    4. ISANA professional Oil care (złota) odżywka
    5. Kapoor Kachli
    6. maść końska HERBAMEDICUS
    7. serum na porost włosów (z papryczką) Babuszki Agafii
    Na twarz:
    8. witamina C firmy AVA
    9. nawilżający krem na dzień Go Cranberry firmy NOVA
    10. krem na noc BIOLAVEN
    Podsumowanie 2015:
    - włosy - łącznie przyrost 28 cm wzdłuż i 1,5 cm w obwodzie
    - twarz - zmarszczek mniej o ileś tam % niż mogło by być;-), redukcja popękanych naczynek o 20% (sukces!)
    Półprodukty z ZSK odkryłam przed 2015 i stosuję cały czas, więc nie ujmuję w statystyce. Nie maluję się w ogóle, więc się nie wypowiadam.
    Za podpowiedź kilku hitów serdecznie dziękuję Tobie, koleżanko!
    A w 2016 życzę ci przyrostu 50 cm wzdłuż i 5 cm wszerz. A poza tym, żebyś się w ogóle nie zmieniała:-)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  15. Kremy Fitomed to również moi ulubieńcy roku 2015 <3

    OdpowiedzUsuń
  16. nr 6 LA ROCHE do niedawna bardzo dobre kosmetyki , niestety coś się zepsuło albo z moją cerą albo z ich składem :(. Od niedawna stosuję Clarena i efekty naprawdę mnie zaskoczyły. Serdecznie polecam wypróbować.

    OdpowiedzUsuń
  17. poz 4 i 6 wypróbowana - dla mnie super :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń