Polecany post

(62) Na bogato: dwa oleje, proteiny

Moje poprzednie niedziele dla włosów były raczej skromne i nieskomplikowane - zwykle cała pielęgnacja przebiegała w większym lub mniejszym pośpiechu. Dzisiaj miałam w końcu czas aby na spokojnie przeprowadzić wszystkie zabiegi na jakie miałam ochotę i postanowiłam zafundować włosom prawdziwe włosowe spa. Pewnie zauważyłyście moje marudzenie w ostatnich postach - moje włosy się dosłownie wściekły, na razie obwiniam klimatyzację, przekonałam się co to jest puszenie i odstające jak choinka końcówki włosów, nie pomaga również bardzo wysoka wilgotność panująca na zewnątrz (u mnie na zmianę deszcz i mgła). 

Całość zaczęłam od wtarcia w skalp maści końskiej, do której stosowania powróciłam i naolejowania długości włosów olejem sezamowym. Z tym olejem sprawa wygląda tak, że najpierw serdecznie go znienawidziłam za fatalne działanie na moich włosach, następnie pokochałam za świetne działanie - widać jak dużo zależy od kondycji i widzimisię włosów w doborze odpowiedniego oleju. 
Całość potrzymałam na włosach około godzinki, w międzyczasie maseczkując się, relaksując i odpoczywając. 

Włosy umyłam wygrzebanym z szafki i dawno zapomnianym łagodnym szamponem (zawierającym SLES...) marki Ducray, długość zemulgowałam nieco maską Life Complete Repair. Po delikatnym odsączeniu ich z nadmiaru wody nałożyłam mieszankę składającą się z dwóch łyżek maski Life Complete Repair, reszty mocno proteinowej ampułki Matrix Biolage Prokeratin i łyżeczki oleju z pestek winogron. Po chwili pod folią i ciepłym ręcznikiem spłukałam te wszystkie mieszanki, na koniec stosując płukankę z nagietka, o której przypomniałam sobie w ostatniej chwili.
Włosy podeschły naturalnie, a następnie usiłowałam je w jakikolwiek sposób wymodelować, jednak szybciutko się poddałam - chyba będę potrzebować chwili żeby opanować moją suszarko-lokówko-kij-wie-co którą zakupiłam kilka dni temu w Biedronce. Swoją drogą, od jutra wchodzi nowa kosmetyczna gazetka w Biedronce, znajdziemy w niej parę naprawdę ciekawych rzeczy
Włosy na zdjęciu są po całym dniu, dlatego na czubku widać że nie są już najświeższe, ale kondycja długości przez cały czas była zwyczajnie cudowna - włosy stały się znacznie bardziej lejące i elastyczne. Puszenie zmniejszyło się znacznie, nawet odstające zwykle końcówki odstawały mniej. 

Cały skomplikowany zestaw kosmetyków do pielęgnacji okazał się być bardzo skuteczny, efekt który uzyskałam bardzo mi się podoba. Na razie ciężko mi określić czy pomogła dodatkowa porcja protein czy może powrót do starych i sprawdzonych olejów, które wcześniej sprawdzały się przeciętnie na moich włosach? Na razie pozostanę przy podobnej, chociaż dość uproszczonej pielęgnacji, a tymczasem pewna jestem jednego - koniecznie muszę unikać nawilżaczy!

A jak Wasze włosy miały się tej niedzieli? 

Komentarze

  1. Wow, widać że używasz maść końską - mocno Ci włosy podrosły w tym miesiącu :) Gratuluję przyrostu i dobrej kondycji włosów :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kurcze, czas się wziąć za moje włosy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba będę musiała w końcu wypróbować tę maść końską, w szczególności, że można ją dostać w Biedronce ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Efekt super, wyglądają cudownie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurcze, ale jesteś śliczna, jak się uśmiechasz! Zaraźliwy ten uśmiech:-D No i ta długość...wracam do maści!!!

    OdpowiedzUsuń
  6. No teraz szczerze przyznam że faktycznie włosy już wyglądają cudownie. Bez porównania do poprzednich zdjęć, niedziel itp. Mam nadzieje że nie masz mi za złe za te słowa, ale sama mam problematyczne włosy i wiem jak ciężko uzyskać dobry efekt.
    Oby tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten szeroki uśmiech na filmiku mnie rozbroił ;) A włosy faktycznie prezentują się świetnie. Zastanawiam się nad tą maścią końską, nie zapycha skóry, łatwo się zmywa? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Maść końska jest w zasadzie żelem, więc nie ma najmniejszego problemu. Pisałam o niej więcej tutaj: http://www.dzikawozkowa.pl/2015/04/masc-konska-jako-przyspieszacz-porostu.html z tym że teraz używam wersji chłodzącej.

      Usuń
  8. Uśmiech a'la Joker mnie rozbroił :D :D :D

    A włoski mega.

    OdpowiedzUsuń
  9. Czemu mi ten filmik nigdy się nie odtwarza. Coś muszę kliknąć żeby obejrzeć??

    OdpowiedzUsuń
  10. U mnie maść wjeżdza na tapetę w przyszłym miesiącu w ramach zapuszczania u Ewy :) a włoski naprawdę się dobrze spisały tym razem, trzymam kciuki za dalsze takie efekty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Końską muszę kupić, ale tak jednym słowem, którą bardziej polecasz- rozgrzewającą czy chłodzącą? ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.