, , ,

Moje kosmetyki na słońce cz. II

8/06/2015

Wczoraj był bardzo długi wpis o preparatach chroniących przed słońcem, dzisiaj za to będzie coś dla fanek podkreślania opalenizny i złotego blasku skóry. Nawet używając kremów z wysokim filtrem jeśli spędzamy dużo czasu na świeżym powietrzu to jest bardzo prawdopodobne że lekka opalenizna pojawi się na naszej skórze i być może będziemy chciały zatrzymać ten efekt na dłużej. 
Na co dzień zajmuje się "ogródkiem", więc górna część mojego ciała jest zupełnie opalona, mimo stosowania kremów z wysokim filtrem. Problem powstaje dopiero wtedy, kiedy chce pokazać nogi - one zwykle są koszmarnie blade, ponieważ rzadko kiedy widzą słońce, na dodatek od zawsze opalały się dużo wolniej niż inne części mojego ciała. Na te partie ciała używam często kremów z bardzo niskimi filtrami, najchętniej przyśpieszającymi opalanie i utrwalającymi mozolnie zdobytą opaleniznę. 

Bielenda, Dwufazowy przyśpieszacz opalania

 Pierwszy preparat tego typu, jaki kupiłam, produkt Bielendy dostępny jest w bardzo wygodnym opakowaniu z niezawodnym do tej pory spryskiwaczem. Kosmetyk jest dwufazowy i wymaga wstrząśnięcia przed użyciem, rozpylacz tworzy mniej więcej równą mgiełkę, chociaż zdarza mu się również pryskać irytującym, ciągłym strumykiem. 
 Skład: Aqua, Cyclopentasiloxane, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Acetyl Tyrosine, Riboflavin, Octocrylene, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Tocopheryl Acetate, Sodium Chloride, Citric Acid, Disodium EDTA, Methylparaben, DMDM Hydantoin, Parfum, Butylphenyl Methylpropional, Coumarin, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Benzyl Salicylate
Niestety, ten przyśpieszacz oparty jest na parafinie, która na mojej skórze daje uczucie którego bardzo nie lubię. Nie rozumiem, dlaczego producenci nie mogą stosować olejów naturalnych, chociaż tych najtańszych. Skład jest średniej długości, występuje kilka rzeczy które bym zmieniła, ale nie jest aż tak tragicznie. Dużym plusem jest filtr SPF 6, dzięki którego nie trzeba używać żadnych dodatkowych kosmetyków. 
Po aplikacji pozostaje na skórze tłusta, parafinowa powłoka, której szczerze nie cierpię, ale zapewne dzięki silikonom w składzie widać również wyraźne wygładzenie i wrażenie nawilżenia. 

Nie byłoby tak źle, gdyby nie to że preparat zwyczajnie nie działa - opalenizna nie pojawia się szybciej, nie staje się trwalsza czy ładniejsza. Zrezygnowałam ze stosowania tego kosmetyku - nie widzę najmniejszego sensu, skoro nie przynosi zupełnie żadnych efektów. Moja ocena - 2/5.


Soraya, After Sun Rozświetlający balsam utrwalający opaleniznę

Skoro już opaliłam się (czy chciałam tego czy nie) to o opaleniznę można dbać. Słońce niestety niszczy skórę i mocno ją odwadnia, więc o nią dbać szczególnie wtedy. Balsam, którego używam ma działanie utrwalające opaleniznę, do tego nawilża skórę i zawiera masę rozświetlających drobinek, które idealnie wyglądałyby na muśniętej słońcem skórze gdyby tylko...

 Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, Paraffinum Liquidum, Propylene Glycol, Glyceryl Stearate, Ceteareth-20, Ceteareth-12, Panthenol, Stearyl Caprylate, Stearyl Heptanoate, Tocopherol, Juglans Regia Shell Extract, Allantoin, Hydrolyzed Algin, Maris Aqua, Chlorella Vulgarix Extract, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine, Dimethicone, Polyethylene Terephtalate, Carbomer, Polyurethane 11, Aluminium , DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Alpha Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Linalool, Geraniol, CI 15850, CI 19140

Kolejny kosmetyk, który niestety jest oparty na parafinie, czyli składniku za którym moja skóra nie przepada. Reszta składu nie wygląda aż tak źle, ale według mnie jest on stanowczo zbyt długi, taki preparat mógłby mieć o wiele mniej składników, chociażby zapachowych. Stosunkowo wysoko znajdziemy również składniki odpowiedzialne za nawilżanie naszej skóry. 
Nie do końca udało mi się uchwycić ten efekt na zdjęciu, ale drobinki są o wiele za duże, większość z nich to niestety zwykły brokat, który w nadmiarze wygląda bardzo tandetnie. Z tego powodu balsam nadaje się raczej na wieczorne imprezy i wyjścia niż do pracy do biura. 


W połączeniu z kosmetykiem, który znajdziecie poniżej trwałość mojej opalenizny na opornych partiach mojego ciała jest znacznie przedłużona, może to być zasługa wyciągu z łupin orzecha włoskiego, który ma takie brązujące działanie. Szkoda tylko że drobinki zawarte w tym kosmetyku są stanowczo zbyt duże! Moja ocena - 4/5.  


Soraya, Express Bronze 3w1

Kosmetyk trzy w jednym - starter opalania, przyśpieszacz i balsam utrwalający. Czy to faktycznie takie trzy różne zastosowania? Preparat jest stosunkowo podobny do tego powyżej, działanie jest oparte na prawie jednakowych składnikach, w tej wersji nie znajdziemy jednak drobinek i parafiny. 

Skład: Aqua, Ethylhexyl Stearate, C12-15 Alkyl Benzoate, Dibutyl Adipate, Polyglyceryl-2 Dicitrate/Stearate, Glycerin, Cocoglycerides, Cetearyl Alcohol, Glyceryl Stearate, Dimethicone, Panthenol, Palmitoyl Dihydroxymethylchromone, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Juglans Rega Shell. Laminaria Ochroleuca Extract, Citric Acid, Propylene Glycol, Cetyl Dimethicone, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate, Copolymer, Xanthan Gum, Caprylic/Capric Triglyceride, Tetrabutyl Ethylidenebisphenol, Polysorbate 60, Sorbitan Isostearate, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional, Hydroxyisohexyl 3-Cyclohexane Carboxaldehyde, Alpha Isomethyl Ionone, Limonene, Citronellol, Linalool, Geraniol. 

Preparat zawiera kilka ciekawych składników, jednak jak na moje oko skład jest stanowczo zbyt długi. Jestem w stanie wiele pod tym względem wybaczyć kremom mającym chronić przed słońcem, ale taki preparat mógłby mieć o wiele bardziej przyjazny skład. W składzie znajdziemy kilka ciekawych ekstraktów, między innymi ten z orzecha włoskiego, który ma odpowiadać za subtelne przyciemnienie naszej skóry. 
Sporym minusem jest również to, że preparat nie zawiera żadnego filtra - żeby bezpiecznie opalać się musimy dosmarować się kremem chroniących przed promieniowaniem, czułabym się o wiele bardziej komfortowo, gdyby jednak jakiś niski filtr był. 
Na plus mogę zaliczyć to, że opalenizna faktycznie pojawia się sporo szybciej, skóra nabiera szybko ładnego odcienia i jest widocznie bardziej trwała niż normalnie, dlatego mimo nie do końca odpowiadającego mi składu cały kosmetyk mogę ocenić na 3,5/5.

A Wy macie ulubione kosmetyki tego typu czy nie używacie w ogóle? 

Mogą również Cię zainteresować:

6 komentarze

  1. Z soraya miałam balsam łagodzący po opalaniu i jest świetny, utrwalających opaleniznę jeszcze nie miałam, myślę, że kiedyś wypróbuję ;) Świetny blog, obserwuje i i zapraszam do mnie na http://angelicious-stuff.blogspot.com/ ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja lubię balsam Nivea brązujący do jasnej karnacji - bardzo dobry produkt, polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie nie używam takich kosmetyków ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam tych kosmetyków ;) ja smaruję się masłem kakaowym :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja nie stosuję przyspieszaczy opalania :( to zło :( ale za to z Sorayi lubię te kremy z filtrem :) a z Bielendy mam jeden świetny do twarzy SPF 50 :D godny polecenia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Takiego typu kosmetyków nie używam :p

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń