Moje kosmetyki na słońce cz. I

Mamy już za sobą połowę wakacji, a ja dopiero obudziłam się z wpisem o letnich kosmetykach jakich używam by chronić się przed słońcem lub podkreślać nabytą już opaleniznę. Pewnie złapiecie się za głowę jak dużo się tego nazbierało i jak jestem mimo używania ich opalona, ale musicie wiedzieć że przy tym co robię na co dzień zwyczajnie nie da się uniknąć opalenizny. Te wszystkie specyfiki uratowały mnie przed ostrymi poparzeniami słonecznymi nie raz! 

Cien Sun, Sport Transparentny spray do opalania SPF 30

Nie używałam wcześniej kosmetyków przeciwsłonecznych w tej formie, skusiłam się ze względu na wygodę i szybkość nakładania. Puszka zawiera 200 ml i była dostępna do kupienia w Lidlu, kosztowała 15,99 zł. 
Wybierając ten konkretny preparat nie sugerowałam się w chociaż najmniejszym stopniu składem i trzeba przyznać że faktycznie nie jest on najlepszy.
Butane, Alcohol, Octocrylene (potencjalnie uczulający filtr UV, stabilizuje inne filtry) , Octydodecanol, C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane (potencjalnie niestabilny filtr UV), Ethylhexyl Salicylate (wodoodporny filtr UV), Dibutyl Adipate, Diethyl Butamido Triazone (fotostabilny filtr chemiczny), Cyclopentasiloxane, Acrylates/Octylacrylamide Copolymer, Panthenol, Bis-Ethylhexyloxyphenol Methoxyphenyl Triazine (fotostabilny filtr chemiczny), Aqua, Tocopheryl Acetate, Parfum, Pgg-12 Dimethicone. 
Pomijając skład, od kosmetyku tego typu wymagam niezawodności i faktycznej wodoodporności, świetnej ochrony przeciwsłonecznej i wygody użytkowania. Filtr Cien Sport spełnia większość z tych warunków, nakłada się go błyskawicznie, oczywiście nie nadaje się do używania na twarz, ale jest genialny w polowych warunkach. Dobrze znosi pot i kurz, nawet w  dość ekstremalnych warunkach zapewnia ochronę przez co najmniej kilka pierwszych godzin. 
Na skórze pozostawia tłustawą warstwę która wchłania się słabo, ale nie jest lepka i w niczym nie przeszkadza. Moja ocena - 4/5, ale do używania tylko w sytuacji kiedy potrzebujemy konkretnej i wygodnej ochrony. 

La Roche-Posay, Anthelios Dermo-pediatrics Mleczko ochronne SPF 50+

Mleczko do opalania przeznaczone teoretycznie dla dzieci, ale często podkradam je Młodemu, nadaje się do stosowania na twarz i jakimś cudem mimo ciężkiej konsystencji nie jest komedogenny. 
Aqua / water, Glycerin, C12-15 alkyl benzoate, Caprylic/capric triglyceride, Ethylhexyl salicylate (wodoodporny filtr), Bis-ethylhexyloxyphenol methoxyphenyl triazine (fotostabilny filtr chemiczny), Alcohol denat., Titanium dioxide (filtr mineralny), Butyl methoxydibenzoylmethane (potencjalnie niestabilny filtr), Drometrizole trisiloxane (fotostabilny filtr chemiczny), Styrene/acrylates copolymer, Dimethicone, Zea mays starch / corn starch, Propylene glycol, Synthetic wax, Diethyl Butamido Triazone (fotostabilny filtr chemiczny), Potassium cetyl phosphate, Aluminum hydroxide, Ammonium polyacryldimethyltauramide / ammonium polyacryloyldimethyl taurate, Butyrospermum parkii butter / shea butter, Caprylyl glycol, Disodium edta, Glyceryl stearate, Hydroxypropyl methylcellulose, Palmitic acid, Peg-100 stearate, Peg-8 laurate, Stearic acid, Tocopherol, Triethanolamine

Skład jest bardzo przyzwoity, kosmetyk zawiera tylko jeden potencjalnie niestabilny filtr, ale w tak dobrze dobranym otoczeniu innych ten raczej nie powinien stanowić problemu. Nie wywołuje podrażnień ani uczuleń nawet na atopowej skórze mojego syna, ochrona zapewniana przez ten krem jest "pancerna" - oczywiście nie polecam testowania na własnej skórze, ale po kilku godzinach na ostrym słońcu na mojej skórze nadal nie było widoczne żadne zaczerwienienie. Minus jest taki, że zawiera alkohol, ale nawet na wrażliwej i atopowej skórze mojego synka nie zrobił żadnych szkód. 
Mleczko zamknięte jest w wygodnej i poręcznej tubce z pompką, która aplikuje odpowiednią ilość. Oczywiście, przez to że przeznaczony jest dla dzieci i zawiera filtry mineralne to intensywnie bieli, co czasami może być również zaletą. Mieszałam go z barwiącym filtrem, kiedy jeszcze był zbyt ciemny dla mnie, stosowałam go również samodzielnie lub pod minerały. Pojemność to 100 ml i kosztuje około 50 zł. 


Moja ocena tego mleczka to solidne 5/5 - jest świetne, wytrzymałe, faktycznie wodoodporne, niekomedogenne, do tego ma bardzo ładny skład. Bielenie oczywiście muszę wybaczyć, w końcu jest przeznaczony dla dzieci.  

La Roche-Posay - Anthelios XL 50+ Krem barwiący do twarzy

Nie do końca byłam przekonana do kremów BB, stosowanie filtrów ma niestety sporo wad - rzadko kiedy wyglądają one dobrze. W moje łapki wpadł ten krem BB z filtrem 50+ i całkowicie zmienił moje myślenie o tego typu kosmetykach. 

Nie wyobrażam sobie przy panujących temperaturach nakładać kolejnych kremów, baz, podkładów, filtrów i pudrów na twarz, myślę że zanim zdążyłabym to wszystko rozprowadzić to już by spłynęło. Skład przedstawia się nieźle, większość filtrów jest bezpieczna i fotostabilna, poza składnikami chroniącymi przed słońcem znajdziemy również składniki nawilżające i Bajkalinę, na punkcie której oszalałam już wcześniej. Jest to jeden z jak ja to nazywam Super Składników Kosmetycznych, które przynoszą bardzo widoczne i bardzo fajne efekty, poznałam jego moc już kiedy skręciłam Serum do twarzy z Vitasource. Bajkalina, poza działaniem napinającym i odmładzającym skórę jest również potężnym antyoksydantem. Czego można się przyczepić - zawiera alkohol i bardzo wrażliwe skóry może podrażnić, ja sama nie odczułam tego efektu. 

Aqua / water, C12-15 alkyl benzoate, Glycerin, Bis-ethylhexyloxyphenol methoxyphenyl triazine (fotostabilny filtr chemiczny), Alcohol denat., Dimethicone, Ethylhexyl triazone (stabilny filtr chemiczny), Drometrizole trisiloxane (fotostabilny filtr chemiczny), Butyl methoxydibenzoylmethane (potencjalnie niestabilny filtr), Styrene/acrylates copolymer, Pentaerythrityl tetraethylhexanoate, Titanium dioxide [nano] / titanium dioxide (mikronizowany filtr mineralny), Propylene glycol, Diisopropyl sebacate, CI 77891 / titanium dioxide, Stearyl alcohol, Talc, Tocopherol, Nylon-12, Synthetic wax, Aluminum hydroxide, Ammonium acryloyldimethyltaurate/steareth-8 methacrylate copolymer, Ammonium polyacryldimethyltauramide / ammonium polyacryloyldimethyl taurate, Caprylyl glycol, CI 77491, CI 77492, CI 77499 / iron oxides, Dimethicone crosspolymer, Disodium edta, Glyceryl isostearate, Isopropyl lauroyl sarcosinate, Peg-8 laurate, Pentylene glycol, Phenoxyethanol, Potassium cetyl phosphate, Scutellaria baicalensis extract / scutellaria baicalensis root extract, Stearic acid, Terephthalylidene dicamphor sulfonic acid (fotostabilny filtr chemiczny), Triethanolamine, Xanthan gum
Wersja Comfort, którą posiadam przeznaczona jest do twarzy suchej, dlatego nie do końca mi odpowiada, przy cerze mającej problemy z utrzymaniem nawilżenia zapewne jest strzałem w dziesiątkę. Na mojej twarzy uzyskuje dość ładne (ale słabe, ja właśnie takie lubię) krycie i niestety lekki połysk, który po zmatowieniu raczej nie wraca. Kiedy go dostałam byłam jeszcze blada i na mojej skórze robił się koszmarnie ciemny i pomarańczowy, ale od kiedy złapało mnie słońce zaczął pasować idealnie. Szkoda że nie robią go w szerszej gamie kolorystycznej. 
Wygodna tubka zawierająca 50 ml kremu kosztuje około 60 zł i zasługuje na ocenę 4,5/5 - jeśli macie problem z wyborem barwiącego filtra do twarzy to serdecznie polecam wypróbować właśnie ten, szczególnie jeśli zmagacie się z przesuszoną cerą. 

Soraya,  Wodoodporny balsam do opalania SPF 10

Zwykle wybieram znacznie wyższe filtry, są miejsca na moim ciele które wolałabym widzieć opalone - niska ochrona również czasami się przydaje, szczególnie jeśli nie będziemy spędzać kilku godzin w ostrym słońcu. 
Zupełnie dla odmiany od innych filtrów, których używam, ten ma bardzo przyjemną i lekką konsystencję. Pachnie bardzo przyjemnie i jest zapakowany w wygodną butelkę. Po użyciu skóra staje się miękka i nawilżona, co sprawia że zdarza mi się stosować go jako balsam nawilżający do nóg i w tej roli sprawdza się świetnie. 
Aqua, Ethylhexyl Stearate, Cocoglycerides, Glycerin, Ethylhexyl Methoxycinnamate (przenikający filtr chemiczny), Cetyl Alcohol, Potassium Cetyl Phosphate, Diethylamino Hydroxybenzoyl Hexyl Benzoate (stabilny filtr chemiczny), Ethylhexyl Triazone (stabilny filtr chemiczny), Glyceryl Stearate, Cyclopentasiloxane, Polypropylsilsesquioxane, Dimethicone, Hydrolyzed Algin, Chlorella Vulgaris Extract, Maris Aqua, Pyrus Malus Fruit Extract, Allantoin, Panthenol, Tocopherol, Tetrahydroxypropyl Ethylenediamine Carbomer, Disodium EDTA, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Propylparaben, Parfum, Alpha Isomethyl Ionone, Citronellol, Geraniol, Hexyl Cinnamal.
Pierwszy filtrem w balsamie Soraya jest niestety filtr przenikający, dlatego raczej będę odradzać ten balsam kobietom w ciąży i dopiero planującym, a także karmiącym piersią. Mam mieszane uczucia co do składu, z jednej strony znajdziemy bardzo fajne składniki nawilżające, z drugiej sporo składników których dużo osób próbuje unikać. 

Przed słońcem chroni bardzo słabo, nawet mocno opaloną skórę, zdecydowanie nie nadaje się na ostre słońce. Największą zaletą jest cena - 200 ml kosztuje około 12 zł i kosmetyk oceniam na 2,5/5 - głównie za świetne nawilżenie. 


Eveline, Sun Expert Wodoodporny balsam do opalania SPF 30




Balsam Eveline jest przeznaczony do stosowania przez całą rodzinę, kupiłam go na początku sezonu w Biedronce i nie był szczególnie drogi, kosztował około 11 zł za całą tubę. 
Jakie warunki powinien spełniać krem dla całej rodziny? Oczywiście, na pierwszym miejscu powinen być bezpieczny skład, taki którego mogą używać zarówno dorośli jak i kobiety w ciąży i dzieci, żeby spełniać ten warunek nie powinien zawierać filtrów przenikających. 
Ochrona zapewniana przez ten balsam opiera się niestety głównie na jednym filtrze mineralnym i filtrze przenikającym, co sprawia że kobiety w ciąży, planujące i karmiące piersią powinny trzymać się od niego z daleka, dzieci raczej też bym nie chciała nim smarować. Ze względu na bardzo ciężką konsystencje i parafinę wysoko w składzie odpada również stosowanie go na twarz. 
Konsystencja jest dość gęsta i wchłania się przeciętnie, ale chroni dobrze. W warunkach ekstremalnych (pełne słońce, pot i wycieranie) jest w stanie efektywnie chronić przez około 3 godziny średnio opaloną skórę. Powyżej tego czasu pojawia się lekka opalenizna, ale bez efektu poparzenia. Faktycznie jest wodoodporny, chociaż oczywiście po kąpieli i wytarciu się ręcznikiem wypadałoby się dosmarować. 
Chciałabym ocenić ten balsam bardzo wysoko, szczególnie że darzę dużą sympatią markę Eveline, jednak po raz kolejny niespełnione obietnice nie pozwalają mi na to. Wydaje mi się, że ocena 3/5 będzie sprawiedliwa, zwłaszcza że krem poza kilkoma niezbyt dobrymi składnikami zawiera również masę dobroci. 

Co jeszcze w temacie ochrony przeciwsłonecznej pojawiło się na moim blogu?

A Wy jak chronicie się przed słońcem? 

Komentarze

  1. Ojejku, a ja mam tylko jeden balsam i krem z filtrem :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawi mnie jaką rolę w kosmetykach do opalania spełnia alkohol?Mówi się przecież,żeby ograniczać używanie perfum latem ponieważ mogą powodować powstawanie przebarwień,a własnie w niektórych filtrach alkohol w skłądzie występuje bardzo wysoko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozpuszczalnika i konserwantu. Kosmetyki z zawartością alkoholu najczęściej mają znacznie mniej konserwantów niż inne.
      Latem powinno się unikać perfum ze względu na ryzyko przebarwień, ale to nie tylko z powodu alkoholu, chodzi bardziej o substancje zapachowe, które często działają drażniąco lub uczulająco w połączeniu ze słońcem. Zresztą powstawanie przebarwień może powodować niestety tyle rzeczy, że głowa mała, ja mam ich całą masę i nie zauważyłam pogarszania się tego stanu podczas używania kremów z filtrem, które mają w składzie alkohol, wręcz zaczęły zanikać. Ale masz rację, powinnam to dopisać :)

      Usuń
    2. Dzięki wielkie za odpowiedź ;) Pozdrawiam ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Pewnie też bym miała mniej gdybym mniej czasu spędzała na słońcu ;)

      Usuń
  4. Ja to nie lubię i nie mogę spędzać czasu bezpośrednio na słońcu. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow ile tego...
    najbardziej zaciekawił mnie ten krem bb z filtrem, ciekawa sprawa
    _____________
    Pozdrawiam
    MARCELKA FASHION and LIFESTYLE BLOG
    ♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  6. Mi słońce nie służy i staram się przed min ukrywać jak się da :)

    OdpowiedzUsuń
  7. A ja mam tylko balsam z soraya, ten sam, ale nie wodoodporny i samoopalacz z Pat & Rub :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Żadnego z nich nie miałam, ja do twarzy używam matującej Ziai spf 50, a do ciała w zeszłym roku miałam Daxa spf 50, ale okropnie śmierdział ;/ W tym roku kupiłam z Sun Ozon w sprayu, ale zgubiłam go na wakacjach :p I zaopatrzyłam się w Sun Dance z DM-u, też spf 50 :p

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.