Aktualna pielęgnacja twarzy - 2015

Jak wyglądała pielęgnacja mojej twarzy 1,5 roku temu? No cóż - z pewnością bardziej ubogo niż teraz (jesteście ciekawe? Tutaj macie wpis sprzed ponad 1,5 roku), aż sama jestem lekko zszokowana zmianą. Niewiele znajdzie się kosmetyków, które zrobiłam sama, niewiele z nich ulepszyłam. Teraz używam głównie gotowych, mniej lub bardziej popularnych marek. Muszę również przyznać że moja skóra jest aktualnie w świetnej kondycji - widzę coraz mniej niedoskonałości, naczynka się powoli ogarniają, a przebarwienia stają się coraz mniej widoczne.
Myślę, że dobrze jest co jakiś czas robić podsumowania naszej pielęgnacji twarzy czy włosów - myślę że zdawanie raportów z miesięcznej pielęgnacji cery byłoby grubą przesadą, ale sądzę że takie wpisy będą się u mnie pojawiać raz na pół roku - przez ten czas zmieni się pewnie sporo, a zimowa pielęgnacja mocno różni się od letniej.

W związku z pełnią rolniczego sezonu z twarzy częściej zmywam pył i pot niż makijaż. Już dawno temu skończyło mi się mydełko Aleppo, którego namiętnie używałam wcześniej, teraz w ruch poszły gotowe żele. Najczęściej używam kończącego się już żelu przeznaczonego do cery tłustej Ducray Keracnyl - ma bardzo ciekawy skład, z cynkiem na samej górze. Nie zauważyłam jednak spektakularnych efektów jego działania. Czasami sięgałam również po kosmetyk przeznaczony do mycia całego ciała, jest to bogaty żel pod prysznic marki A-derma - jest konsystencja jest bardzo nietypowa, ale obstawiam że to kwestia gliceryny będącej na samym szczycie składu. Mimo tego, że gliceryna zwykle działa komedogennie, ten żel sprawdził się bardzo fajnie w pielęgnacji twarzy, łagodnie oczyszczał i nie przesuszał.
Namnożyło się za to na moich półkach płynów micelarnych. W krótkim czasie kupiłam naturalny oliwkowy płyn micelarny Ziaja i otrzymałam przy zakupach płyn La Roche-Posay i na spotkaniu płyn Bioderma. Lubię płyny micelarne, ale nie widzę między nimi zbyt dużej różnicy. Ziaja pachnie pięknie, La Roche-Posay bardzo skutecznie usuwa makijaż, a Bioderma Sensibio nie szczypie nawet po władowaniu sobie jej do oka. Ten ostatni płyn jest dość popularny w blogosferze a je się zastanawiam skąd wzięła się ta jego szalona popularność. Może moja cera nie jest dość wrażliwa żeby docenić zalety tego płynu? Nie mogę znaleźć innego uzasadnienia ceny tego kosmetyku. 

Nie widzę również zbyt dużej różnicy jeśli chodzi o tonik, na razie mam tylko jeden - Ziaja, Liście zielonej oliwki. Najczęściej używałam go schłodzonego w lodówce w czasie tych strasznych upałów, które właśnie minęły - doskonale ochładzał. 
Stosuje również bardzo kontrowersyjną metodą, czasami przemywam twarz spirytusem salicylowym. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego że nie powinnam, że to podobno ma przynosić więcej szkody niż pożytku, jednak jeszcze w zimie przekonałam się że moja cera bardzo dobrze toleruje takie właśnie połączenie. Spirytus salicylowy służy mi również do panowania nad wysypami spowodowanymi kosmetykami oraz hormonalną huśtawką - tak potraktowana cera dochodzi do siebie dwa razy szybciej niż normalnie. Po przetarciu twarzy od razu nakładam krem, tak żeby moja cera nie traciła wody, w ten sposób nie odczuwam żadnych negatywnych efektów. Nie mogę jednak polecić Wam tego sposobu, nie każda cera może być tak tolerancyjna jak moja. 
Moja cera lubi intensywne odżywienie, a liczba problemów z jakimi się borykam sprawia że korzystne staje się używanie wielu kosmetyków. Zostało mi jeszcze sporo Liposomowego serum marki Sesderma, do którego domieszałam Vitasource modląc się aby nic się nie popsuło w tym kosmetyku. Witamina C bardzo fajnie rozjaśnia przebarwienia (w tym roku używałam wielu takich kosmetyków i efekty przechodzą moje najśmielsze oczekiwania), Bajkalina z Vitasource widocznie ujędrnia cerę i zmniejsza widoczność pierwszych zmarszczek. 

Do złuszczania i nadzwyczajnego odżywiania twarzy używam raczej kupnych maseczek i peelingów, chociaż zdarza się że skręcę coś samodzielnie, jak maseczka z truskawek czy z pomidorów. Do niedawna używałam cudownego ryżowego peelingu Be Organic, strasznie żałuję że się skończył. Bardzo chętnie poznałabym resztę kosmetyków Be Organic, wydajność peelingu i jego skuteczność sprawiła że mam chrapkę na więcej. A tymczasem wszystkie Panie dbające o swoje zdrowie i skórę zapraszam do przetestowania organicznego kremu do twarzy Be Organic
Przez jakiś czas używałam specyfiku Lambre Porcelain Face o cudownym działaniu rozświetlającym i rozjaśniającym przebarwienia, niestety okazał się dużo za ciężki dla mojej skłonnej do zapychania cery. Teraz używam na zmianę kosmetyków Fitomedu - Mój krem nr 11 do cery mieszanej i tłustej z rozszerzonymi porami i Mój krem nr 12 do cery tłustej i trądzikowej. Obydwa są bardzo lekkie i przyjemne, ograniczają trochę wydzielanie sebum i jestem z nich bardzo zadowolona.


Nie do końca jestem przekonana o tym, żeby zaliczyć kremy BB i CC tylko i wyłącznie do kolorówki - mają one niewątpliwe znaczenie pielęgnacyjne, pomagają chronić moją skórę przed słońcem i kryją zaczerwienienia.

A jak wygląda pielęgnacja Waszej cery? Z jakimi problemami się borykacie i co na nie pomaga? 

Komentarze

  1. Bardzo lubię czytać takie pościki. Też nie widzę często różnicy między płynami lub tonikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło wiedzieć że nie jestem z tym sama ;)

      Usuń
  2. z Twojej listy jest tu kilku moich ulubieńców :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam tego micelka z La Roche Posay :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że tak spytam co widzisz w nim wyjątkowego? Bo ja już dawno miałam o nich pisać, ale właściwie to.. nie mam zdania ;)

      Usuń
  4. O jaki uśmieszek :) Podoba mi się pomysł z chowaniem toniku do lodówki - poniewczasie, bo już (chyba?) po upałach. Co do spirytusu, to i ja mam swoją historię z nim. Dosyć często go używałam na studiach, myślałam, że pomoże na wypryski i zaskórniki. Wtedy sobie nie zdawałam sprawy z tego, że wysusza skórę. Nie pomagał też wcale na pojawiające się krostki. Obecnie przestałam się borykać z problemem wyprysków i myślę, że są skuteczniejsze sposoby niż spirytus salicylowy (choć bardzo lubiłam uczucie świeżości po nim:)), U mnie to była rezygnacja z mydła i żelów, przejście na OCM+hydrolat (choć czasem używam też drogeryjnych toników). Zamiast peelingów w tubce robię sobie peelingi dwa: korund+olej, ziarna kawy+olej. Stosuję też maseczki, ale ostatnio już tylko własnoręcznie robione (glinka, miód, kurkuma). Zmniejszyły mi się czarne zaskórniki (a tyle z nimi walczyłam) i sporadycznie mam problem z jakąś czerwoną krostką, a bolące gule to już w ogóle mnie nie odwiedzają. Przy okazji udało mi się też tak nawilżyć i natłuścić skórę, że bardzo rzadko sięgam po jakiś krem. Również mogę powiedzieć, że moja pielęgnacja zmieniła się o 360 stopni, kiedyś mydło i krem z parafiną, a dzisiaj prawie wszystko pochodzi z kuchni. Myślę, że ta pielęgnacja się u mnie długo nie zmieni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak nawilżenia nie jest w chociażby najmniejszym stopniu moim problemem ;) Przekonałam się do spirytusu salicylowego po zimowych peelingach, najpierw łagodnie, a później robiłam sobie 5% na spirytusie i okazało się że to jest właśnie to, co moja skóra kocha. No i oczywiście nie codziennie, ale 2-3 razy w tygodniu działają bardzo korzystnie i ogarniają moją cerę.
      U mnie bardzo źle sprawdzały się te typowe, drogeryjne kosmetyki dla cery tłustej i trądzikowej - one potrafiły zrobić u mnie przesusz i podrażnić.
      Wcześniej też sama robiłam maseczki, ostatnio nie bardzo mam na to czas :)

      Usuń
  5. Hmmm... Głupio mi trochę przy Twojej kolekcji: Myję twarz (o zgrozo nawet z makijażu!) moim mydłem... Na to mój krem (bez tonizacji)... Od wielkiego dzwona peeling czy maseczka (2 razy na pół roku...). Niestety praca na wyjeździe nie sprzyja ani mojej cerze ani włosom... Ale dziękuję za ten wpis- zmobilizuję się może to wzbogacenia pielęgnacji, bo sezon na "pielęgnację od środka" (jedzeniem) powoli się kończy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa ps. Od czasu do czasu zdarza mi się użyć kremu pod oczy Sylveco i całkiem mi podpasował:)

      Usuń
  6. Ja mam cerę przetłuszczającą się i przyznam Ci się,że bardzo dobrze u mnie wypadł krem z Lambre. Miałam matujący - dla mnie okazał się świetny. A poza tym podobnie jak u Ciebie - żele do mycia twarzy, toniki, kremy, maseczki.. polecam też olej arganowy. Kiedyś o nim pisałam u siebie - boooski. A kupiłam go za niecałe 15 zł w jakimś markecie. Cuda u mnie zdziałał:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kremu z Lambre zrobię jeszcze podejście zimą, może używany między kwasami sprawdzi się lepiej ;)
      Olej arganowy to jest jeden z najbardziej śmierdzących olejów jakie znam. Tylko Neem go przebija. Aragnowego używałam kiedyś do twarzy, ale nie robił żadnej, najmniejszej różnicy.

      Usuń
  7. Ja plynow micelarnych nie tykam, za to opracowalam juz prawie stala pielegnacje i efekty sa niesamowite, nie myslalam, ze w ciagu roku tak zmieni sie stan mojej cery, odkad poniekad stwierdzilam ze dermatolog moze sie cmoknac w cztery litery. Nie wiem tylko co zrobic z kosmetykami ktorych juz nie stosuje bo przestaly mi odpowiadac badz sa niewypalamai (garnier czysta skora 3w1 i ajkies cos z kwasem salicylowym/ziaja liscie manuka z kwasem migdalowym). Goraco polecam serie korygujaca z bielendy, glownie jej zawdzieczam stan cery (bez kremu :D) i tlenek cynku (olejek herbaciany zupelnie nic nie robi z pryszczami D:)

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie podstawą jest demakijaż płynem miceralnym i tonik, którym oczyszczam skórę rano :) Do tego mam krem na dzień i na noc, ale muszę przyznać, że o ile na dzień używam regularnie, o tyle na noc zdarza mi się zapomnieć albo nie nakładać go, aby skóra odetchnęła. Poza tym raz w tygodniu robię sobie drobnoziarnisty peeling i jakąś maskę, ostatnio drożdżową Bandi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Od kilku miesięcy myje twarz naturalnymi mydłami - o wiele lepiej służą mojej skórze niż żele. W upały pod prysznicem też lądowało mydło - żel nie daje mi uczucia takiej czystości i świeżości jak dobre mydło

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie miałam jeszcze tych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciężko mi wypowiedzieć się na temat tych kosmetyków ponieważ mam cerę suchą. Z w/w uzywam jedynie CC od Bielendy w wersji zielonej dla skóry skłonnej do zaczerwienień i jest naprawdę przyzwoity. Co do pielęgnacji cery tłustej, parę moich koleżanek pod niebiosa zachwala linię Siarkowa Moc firmy Barwa.

    OdpowiedzUsuń
  12. gdy tak patrzę to myślę, że używasz dużej ilości kosmetyków ;) ale gdyby policzyć moje to też troszkę wyjdzie ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.