, , ,

Mazidło do opalania - kokos i marchew

7/21/2015

Lubicie kosmetyki naturalne, o prostych składach, takie które można dosłownie jeść? Skręcacie się z przerażenia na myśl o składach kremów z filtrem i tych samoopalających? A może po prostu lubicie tworzyć własne kosmetyki? 
Jeśli należysz do jednej z tych grup to mam specjalnie dla Ciebie przepis na mazidło kokosowe do opalania. Receptura jest niezwykle prosta, jeśli nie masz jakiegokolwiek doświadczenia w tworzeniu własnych kosmetyków, ten jest jakby stworzony dla Ciebie. Wiecie, że oleje zawierają naturalne filtry chroniące przed słońcem?

Ja swoje mazidło stworzyłam z solidnej łyżki oleju kokosowego, do którego po rozpuszczeniu dodałam kilka kropel maceratu z marchwi. Tego cuda planuję używać raczej wyjściowo, więc dla ładniejszego efektu dodałam również szczyptę złotego pyłku mineralnego. Wszystko wystarczy razem wymieszać, przelać do czystego pojemnika i schłodzić do skrzepnięcia. Jeśli dodajemy pyłek/brokat to w czasie krzepnięcia dobrze jest kilka razy przemieszać, tak aby nie opadł na dno. 

Olej kokosowy naturalnie działa jak filtr przeciwsłoneczny, jednak zapewnia nam raczej niską ochronę (według różnych źródeł SPF 2-10), dlatego mazidło stosuje głównie na wyjścia i w rejonach ciała, w których opalenizna nie będzie mi przeszkadzać. Olej kokosowy ma również w chłodniejszych temperaturach stałą konsystencje i jest bardzo trwały. Więcej o cudownym oleju kokosowym mogłyście przeczytać kilka dni temu, w tym wpisie.

A co z olejem marchwiowym? To co posiadam w swoim zbiorach to właściwie macerat z marchwi, możecie go kupić w sklepie Mazidla.com,  a także przeczytać więcej o jego cudownych właściwościach. Jeśli kupicie go, to od razu ostrzegam - używamy rozcieńczonego, bez dodania oleju bazowego niesamowicie barwi skórę, i to jest właśnie właściwość, którą chciałam wykorzystać w moim mazidle. Rozpuszczony w oleju kokosowym ma zdolność do błyskawicznego, delikatnego barwienia skóry na pomarańczowo - pięknie podkreśla więc lekką opaleniznę. Regularne stosowanie maceratu z marchwi poprawia koloryt naszej skóry, działa przeciwstarzeniowo i silnie regenerująco. Przeciwdziała utracie wilgoci z naskórka, a do tego również posiada naturalny filtr - dokładnej wysokości ochrony niestety nigdzie nie znalazłam.

Niestety, takie naturalne i bezpieczne kosmetyki zawsze będą miały kilka minusów. Macerat z marchwi jest bardzo podatny na utlenianie i powinien być przechowywany w chłodzie i bez dostępu do światła, odpada więc zabieranie go ze sobą na wyjazdy. Jeśli już chcemy zabrać nasze mazidło na krótki wypad to musimy liczyć się z tym, że w wyższej temperaturze zmieni swoją postać w płynną, do tego liczę na to, że mieszanka z olejem kokosowym może przedłużyć trwałość maceratu z marchwi.
Złoty pyłek i lekkie zabarwienie skóry idealnie podkreślają opaleniznę, którą już mamy - skóra lekko połyskuje, ale nie jest pełna grubego brokatu, co często zdarza się przy używaniu kupnych preparatów tego typu. Oczywiście, dzięki bazie z oleju kokosowego mazidło przepięknie pachnie kokosem, a skład jest w pełni naturalny, bez potencjalnie szkodliwych substancji, które są częstym składnikiem kupnych kosmetyków tego typu.

Mazidła używam najczęściej na nogi - górna część mojego ciała, mimo ochrony kremami przeciwsłonecznymi jest mocno opalona (ostatnio spędzam całe dnie na zewnątrz), za to kiedy założę sukienkę to nogi wyglądają jak w białych rajstopach. Od kiedy używam mazidełka, moje łydki wyraźnie brązowieją, szczególnie że z możliwości opalenia ich korzystam kiedy tylko mogę. Ochrona górnych partii ciała i opalanie dolnych powoli przynosi pożądany efekt - z opalenizny w paski, plamy, łatki i bladych nóg robi się równiutka.

Lubicie robić własne mazidła? Jaki jest Wasz sposób na piękną opaleniznę? A może nie opalacie się wcale? 

Mogą również Cię zainteresować:

13 komentarze

  1. Pomysł świetny! Ja akurat kocham bladość :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja w sumie też wolę bladość, ale spędzajac cały dzień w polu nie sposób się nie opalić. A skoro już jestem opalona to wolę równo.

    OdpowiedzUsuń
  3. Podoba mi się Twój pomysł :) Ale na razie wystawiam się na słońce bez filtrów, bo mam coś wrażenie, że robi się jesień, a ja nie zdążę się opalić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem cała blada, więc nie miałoby czego podkreślić :p

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeszcze nie próbowałam zrobić nic swojego :)

    OdpowiedzUsuń
  6. fajny taki kosmetyk, ale czułabym się tłusta po olejku kokosowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest lekkie uczucie tłustości, ale da się z nim przeżyć ;)

      Usuń
  7. mi niestety na wakacjach w ciepłych krajach nie wystarczyłby olej, więc chcąc nie chcąc sięgam po filtry sklepowe :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja jestem zbyt leniwa, żeby robić własne kosmetyki. Ostatnio dostaLam kilka produktów domowej roboty i są naprawdę fantastyczne. Może czas na coś własnego... Opalać się nie lubię

    OdpowiedzUsuń
  9. Pomysł fajny i wykonanie proste :). Ja czasami coś robię, chociaż dopiero się uczę mieszania :P. Akurat opalać to się nie opalam, staram się tego unikać :)

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne to mazidełko, muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kokos jest uniwersalny, ale chyba nigdy nie pomyślałabym żeby użyć go do opalania. Mam naturalną śniadą karnację więc pewnie ładnie by to podkreśliła Twoja mieszanka :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń