Łeba, czyli pierwsze prawdziwe wakacje od kilku ładnych lat.

Kiedyś, kiedy byłam jeszcze nastolatką, nad morze jeździłam co roku - a zdarzało się również, że bywałam tam kilka razy w ciągu jednych wakacji. Byłam w Jastrzębiej Górze, we Władysławowie, w Rowach, ale najczęściej jeździłam do Łeby. Kocham to miasto, prawie tak bardzo jak Toruń, spędziłam w nim bardzo dużo czasu i mam masę wspaniałych wspomnień. To tutaj przeżyłam większość wakacyjnych przygód, tu piłam szampana na plaży, imprezowałam i uczyłam się palić (chociaż tym akurat nie powinnam się chwalić). 

Od około 6 lat nie byłam nad morzem - wybierałam zamiast niego spływy kajakowe czy Woodstock, później nie wyobrażałam sobie jechać z małym dzieckiem pod namiot (o ja naiwna...). W tym roku zupełnie spontanicznie okazało się, że mam okazję jechać na kilka dni z Młodym do Łeby - nie wahałam się zbyt długo i pojechałam.

Jeśli wybieracie się nad morze i zastanawiacie nad Łebą to mogę Wam ją serdecznie polecić - to miasto, w którym każdy znajdzie coś dla siebie. Na miłośników klubowych imprez czeka masa głośnych i zatłoczonych klubów, w których szalone imprezy trwają do białego rana, jeśli szukamy czegoś spokojniejszego to również znajdziemy miejsca specjalnie dla nas. Jeśli szukamy bardziej ekonomicznej opcji i lubimy naturę to zawsze można pić w terenie - ale uwaga, są wyznaczone tereny na które nie wolno wchodzić. Nie bądźmy również burakami - śmieci zabieramy ze sobą. Jeśli jedziemy z dziećmi to z pewnością nie będą się nudzić - atrakcji dla nich jest aż za dużo. Automatów, autek i innych cudów jest masa - znajdziemy je dosłownie na każdym kroku.
Poza takimi, typowo odpustowymi zabawkami, znajdziemy też masę prawdziwych atrakcji, dla dzieci i dla dorosłych. W całym mieście rozrzucone są place zabaw i siłownie na świeżym powietrzu, gdzieś mignął mi dom do góry nogami, wystawa motyli, wystawa klocków Lego (założę się że w mojej szafie jest więcej klocków niż na tej wystawie), właściwie to są chyba wszystkie atrakcje o jakich jestem w stanie pomyśleć. 

Bardzo blisko Łeby znajduje się Słowiński Park Narodowy - piękne miejsce, które koniecznie trzeba odwiedzić! Kursują tam meleksy, busy, rowery, ale ja serdecznie polecam pieszą wycieczkę. Jego największą atrakcją są gigantyczne ruchome wydmy - możemy na własne oczy zobaczyć jak plaża pożera las. W Słowińskim Parku Narodowym znajduje się również latarnia morska, poligon niemiecki z czasów drugiej wojny światowej, żyje i rośnie wiele rzadkich stworzeń, których nie spotkamy nigdzie indziej.
Łeba posiada bardzo duży port, oczywiście można przepłynąć się różnymi statkami - ale to jest atrakcja, która nigdy mnie nie będzie interesować. Do wyboru mamy masę statków, wybór jest od Denegi, najładniejszego jaki znajdziemy w całym porcie (pamiętam, jak jeszcze był kutrem rybackim i przerabiali go na to cudo, które widać powyżej) do Brzydkiego Kaczątka.
W porcie możemy kupić prosto od rybaków świeże, dopiero co wyciągnięte z sieci ryby, szczególnie polecam flądry, które są pyszne i tanie. 

A jeśli wykupimy pozwolenie, to możemy swobodnie łowić w morzu, co serdecznie polecam. Ryby z morza są bez porównania smaczniejsze niż z jezior i rzek! Szczególnie polecam okonie! A jak przyjemnie się je łowi...


Jakie straszliwe błędy popełniłam wyjeżdżając z Młodym?
To był jego pierwszy wyjazd gdzieś daleko, w zupełnie nieznane środowisko, gdzie wszystko jest nowe i obce. Mało tego, na co dzień prawie nie wychodzimy na miasto zjeść, stołujemy się prawie wyłącznie w domu. Takie połączenie sprawiło, że Młody nie potrafił się zachowywać, nie rozumiał co się dzieje. Na szczęście pod względem automatów okazało się że mam złote dziecko - siadał i szedł dalej. 
Selfie o zachodzie słońca

Absolutnie największym błędem było nie zabranie wózka - zakładałam że Młody spokojnie da radę chodzić. Niestety, nie mogłam się pomylić bardziej - szybko odczuwał zmęczenie i skoro nie wzięłam wózka to musiałam go nosić, co okazuje się być straszną męczarnią. Podczas wyjazdu najbardziej żałowałam, że nie nosiłam go w chuście - w takiej sytuacji byłaby idealna, a te 15 kg spokojnie bym mogła nosić na plecach, ratowałam się zwykłą chustą, taką na szyję i było o wiele lżej. 
Żałuję również że nie wzięłam tableta, ani więcej zabawek - z pewnością bardzo ułatwiłoby mi to sprawę. Wybierając się pod namiot z dzieckiem fajnie jest wybierać duuuuży namiot, na przykład o taki:
Quechua Arpenaz Family 4.2 XL - namiotowy ideał jeśli chodzi o biwakowanie z dzieckiem - dwie wielkie sypialnie, gigantyczny przedsionek i dodatkowe miejsce na bagaże. Spałam w nim raz, a już wiem że absolutnie go uwielbiam, w namiocie tej wielkości spokojnie dalibyśmy radę nawet 3 tygodnie komfortowo przeżyć. Tylko śpiwory potrzebne są cieplejsze, bo dygotałam całe noce. 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Dzika Wózkowa (@dzikawozkowa)
Niestety, mieliśmy pecha trafić na fatalną pogodę - w mieście było jeszcze w miarę ciepło, natomiast na plaży siedziałam ubrana, zawinięta i dygotałam. Wiało, było chłodno, a do tego woda była zupełnie lodowata - wchodziło się do kostek i czuło się ból z zimna. Oczywiście w żaden sposób nie przeszkadzało to Młodemu pluskać się w falach.
Nawet w takiej temperaturze na ręcznik trzeba było ściągać go niemalże siłą. No cóż - jak byłam młodsza to też tak nie marzłam jak teraz.
Oczywiście wyjazd z dzieckiem oznacza, że absolutnie wszystko będzie kręcić się wokół niego - pory drzemek, jedzenia, miejsca gdzie się chodzi. Jako rasowa wyrodna matka nieraz trochę zawalałam tą punktualność - nie idźcie tą drogą, bo się wykończycie na wyjeździe, kiedy okażę się że Wasze dziecko jest zbyt zmęczone żeby jeść i zbyt głodne żeby spać. Chociaż przyznam - widok dziecka zasypiającego nad jedzonym właśnie lodem jest niewątpliwe zabawny. Z perspektywy czasu widzę że o wiele łatwiej byłoby z młodszym dzieckiem niż z trzylatkiem.
Mimo tego, że pogoda nie dopisała, a ja popełniłam wiele błędów z Młodym - wyjeżdżałam z żalem.

Jeśli poczuliście się zachęceni, a nie zależy Wam na bardzo bliskiej odległości od morza to mogę polecić Camping Rafael, na którym miałam okazję biwakować w tym roku - tanio, wygodnie, czysto i całkiem fajnie. Szkoda, że nie udało mi się połączyć z WiFi, ale poza tym jednym szczegółem nie miałam żadnych zastrzeżeń, szczególnie jeśli chodzi o cenę. Na polu oczywiście prysznice, toalety, prąd, plac zabaw dla dzieci. Na dodatek cały ten przybytek jest położony w niesamowicie malowniczym miejscu, poza polem namiotowym są również domki i kempingi, część z nich znajduje się bezpośrednio nad wodą.
Niestety, jedyną rzeczą jakiej polecić Wam nie mogę jest jedzenie - nie znalazłam ani jednego miejsca z którego byłabym na tyle zadowolona żeby je z czystym sumieniem Wam zarekomendować.
A dla tych, którym jeszcze mało, krótki i niesamowicie amatorski filmik. Szkoda że nie miałam czasu nagrywać więcej ani robić zdjęć, Łeba jest niesamowita. Nie było w tym roku czasu żeby odwiedzić moje ukochane miejsca, zobaczyć jak się zmieniły i pokazać je Wam tutaj, ale może lepiej jest odkrywać ją samodzielnie?


Znacie Łebę? A może byłyście w niej i polecicie kilka fajnych miejsc? 

Komentarze

  1. Byłam rok temu blisko Łeby, płynęłam tym dużym statkiem :D
    Zapraszam do mnie, 150obs i rusza naprawdę konkretne rozdanie :D KLIK :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mimo, że jestem znad morza z zachwytem obejrzałam fotki i filmik. Fantastyczne zdjęcia zachodu słońca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tak pięknymi zachodami słońca nie da się zrobić innych ;)

      Usuń
  3. w tamtym roku byłam na 2 tygodnie w łebskim kempingu. Na domkach ale jestem tam pole namiotowe dla chętnych ;) pierwszy ośrodek przy plaży na wejściu numer 2. SUper, z plaży bliziutko, do centrum też nie daleko. Uwielbiam tam wracać ;) na ośrodku była restauracja w której jedliśmy, także nie można narzekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W minionych latach bywałam na kempingu przy tej samej ulicy - tym najbliżej plaży, do plaży było może z 20 metrów ;) Niestety jest już zlikwidowany i postawiony w tym miejscu parking, a szkoda, bo było bardzo fajnie - chociaż koszmarnie drogo.

      Usuń
  4. Świetne zdjęcia,miłe chwile i cudowny synek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie byłam ale miejsce faktycznie bardzo ciekawe, nawet nie wiedzialam że jest tam tyle atrakcji :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Super ten zdjęcia, trochę zazdroszczę Ci tego wyjazdu. Też bym chętnie pojechała nad morze :)

    OdpowiedzUsuń
  7. też jeździłam co roku nad morze, a teraz już nie. może za trochę, jak już sama bedę zarabiać to pojadę ;) a błędy w sumie nie tragiczne - nowe przeżycie było chociaż dla małego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeszcze nie byłam, chętnie bym pojechała :). Ten namiot faktycznie duży, ale ja średnio przepadam za nimi :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Urocze zdjęcia, ja tylko raz byłam na polskim morzem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo fajne zdjęcia. My pierwszy raz z dziećmi wyjechaliśmy w ubiegłym roku. Mały miał 2 lata, a starszy 3,5. Największymi atrakcjami były wszelkie place zabaw, trampoliny i na samym końcu morze. Staramy się wyjeżdżać tak często jak się da, żeby zaszczepić w nich taką ciekawość nowych miejsc, zwiedzania. Błędów nie da się uniknąć...

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś jeździłam do Łeby do domu pani Celiny. Daleko do plaży, bo z 25 min spacerkiem, ale za to wieczorem cisza. Z roku na rok było mi coraz głośniej więc przenieśliśmy się do Jastarni. Zdecydowanie mniejsza, mniej "atrakcji", dzieciaki już tak nie marudzą a my mamy więcej miejsc do jazdy rowerem ;)
    Pozdrawiam
    Natka

    OdpowiedzUsuń
  12. Byłam w Łebie tak z 6-7 lat temu, pojechałam wtedy z koleżankami i super się bawiłyśmy :)

    OdpowiedzUsuń
  13. A ja byłam w tamtym roku, ale pogoda również nie dopisała. Na szczęście miło speziliśmy czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super zdjęcia, ja jadę już w ten piątek i nie mogę się doczekać :) Gdy jeszcze nie byłam dzieciata kilka razy odwiedzałam Łebę, później już np weekendy majowe więc nie takie atrakcyjne bo nie pełnia lata. Teraz wreszcie będę rozkoszować się urokami Łeby w pełni... och jakbym zjadła hamburgera przy moście sprzed 8 lat :) :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpiękniejsze miasto :)
    Dzisiaj z tamtą wróciłam, na swoje nieszczęście :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Super foty, tez w tym roku wybieram się do Łeby. Mam nadzieje, że pogoda się uda - też bierzemy ze sobą namiot! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.