(49) Piwo

7/19/2015

Płukanie włosów piwem to jeden z tych starych, babcinych sposobów, których jeszcze nie miałam okazji wypróbować. Taka piwna płukanka ma mieć działanie zmniejszające przetłuszczanie się włosów, dodawać im blasku, lekko usztywniać i poprawiać skręt. Czułam, że może zadziałać na moje włosy lekko niekorzystnie, jak siemię lniane, ale postanowiłam jednak spróbować.

Dzień wcześniej spryskałam skalp lotionem Vitapil, który ma za zadanie ograniczyć wypadanie włosów (wiem, że odrastają mi nowe, ale byłoby fajnie gdyby wypadanie starych było chociaż bardziej rozciągnięte w czasie), a na długość nałożyłam olej słonecznikowy i tak moje włosy spędziły całą noc związane w dobieranym warkoczu.
Rano umyłam włosy szamponem Bioxsine, przetrzymując go na włosach dwie minutki, zgodnie z zaleceniem producenta. Zauważyłam, że kiedy używam tego szamponu, włosy widocznie mniej wypadają - magia jakaś. Po spłukaniu go nałożyłam na chwilę odzywkę Life Daily Care zmieszaną z kilkoma kroplami maceratu z marchwi - nabrała ona intensywnie pomarańczowego koloru, którego bardzo subtelne refleksy widać na włosach po wyschnięciu. 

Piwną płukankę przygotowałam przez odstawienie na noc pół szklanki piwa, żeby się wygazowało, a przed pójściem pod prysznic dolałam do niego do pełna letniej wody. Czytałam że samo piwo może być zbyt mocne i posklejać włosy, szczególnie te proste, wolałam więc nie ryzykować. Proporcje oczywiście były na oko, ale wyszło coś około jednej części piwa na dwie części wody. 
Pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie, już w trakcie schnięcia czułam że stają się lekko dziwne - zbiły się w masę cieniutkich strączków i były bardzo błyszczące, ale szorstkie w dotyku. Taki wygląd moich włosów podczas schnięcia zapowiada albo good hair day albo prawdziwą masakrę. 

W miarę dalszego wysychania włosy stawały się coraz przyjemniejsze i już wiedziałam że piwną terapię powtórzę jeszcze nie raz - włosy niestety straciły trochę elastyczności i dociążeniu, ale za to zyskały bardzo dużo na objętości, a jednocześnie nie straciły blasku. Zapach piwa wyparował zupełnie kiedy włosy doschły, z ogólnych efektów byłam bardzo zadowolona. Mimo tego, że płukanka teoretycznie niekoniecznie powinna sprawdzić się na moich włosach to jednak okazało się, że jak najbardziej im pasuję. No cóż, pozostaje mi częściej kupować piwo! 

Próbowałyście tej płukanki? Jak sprawdziła się u Was?

Mogą również Cię zainteresować:

18 komentarze

  1. Jako mała dziewczynka miałam często płukane włosy piwem, teraz tego nie praktykuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze miałam zamiar i na zamiarze się kończyło :) Moja babcia często tego używała a włosy ma grube, gęste i sięgają jej do pasa, ale twierdzi, że to zasługa deszczówki w której myła głowę w młodości :D
    Daj znać jak włosy się będą zachowywać jutro :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały zabieg był robiony wczoraj, bo myślałam że dzisiaj nie będzie mnie w domu ;) Włosy są nieziemsko miękkie i przyjemne w dotyku - efekt niesamowicie mi się podoba!

      Usuń
  3. Muszę wypróbować, chociaż nie wiem jak sprawdzi się na moich lokowanych włosach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno na lokach i falach sprawdza się lepiej, chociaż może lekko jest rozprostowywać :)

      Usuń
  4. Lubię płukankę piwną, bo lekko usztywnia włosy i łatwiej je ujarzmić no i u mnie nie rozprostowuje fal, ale piwo delikatnie je podkręca :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nigdy nie używałam czegoś takiego, miałam kiedyś szampon piwny, ale u mnie się nie spisał. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę słyszałam o tej metodzie już bardzo dawno, ale jakoś do tej pory nie mogłam się zebrać i wypróbować u siebie ... Muszę w końcu kupić piwko i zastosować na włosy, choć nie wiem jak mój Mąż przeboleje, że tak drogocenny napój wylewam :P Podoba mi się efekt na Twoich włosach, takie są sypkie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę wypróbować ten sposób!

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę koniecznie wypróbować, bo już nie raz słyszałam o wspaniałych efektach piwnej płukanki :) Twoje włosy wyglądają pięknie i... ale jesteś opalona! :)) Moja włosowa niedziela niestety nie mogła chyba przebiec gorzej, i tak paskudnych włosów jak dzisiaj to chyba jeszcze nigdy nie miałam :((

    OdpowiedzUsuń
  9. Też muszę tego wypróbować !
    Masz piękne letnie refleksy. Niesamowicie mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tyle razy obiecywałam sobie, że to zrobię, a potem okazywało się, że wylałam wszystkie resztki piwa (np. poimprezowego ;) ) muszę się za to wziąć jak nikogo nie będzie w domu, żeby nie było, że profanacja czy coś ;)

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  11. Hmmm piwo zwykle wlewam do środka a nie wylewam na włosy ale chyba pora przetestować tą metodę :D

    OdpowiedzUsuń
  12. nigdy nie eksperymentowałam z piwem na włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie lubię zapachu piwa więc nie zrobiłabym takiej płukanki :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Tego jeszcze nie próbowałam - próbowałam Coli, Siemienia, mąki ziemniaczanej. Efekt kiepski. Zobaczymy jak piwo się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Piwo jest rewelacyjne ale ostatnio kupiłam kosmetyki z serii B.app i po zastosowaniu stwierdziłam że efekt bardzo podobny Kupiłam w internecie bo zdecydowanie taniej

    OdpowiedzUsuń
  16. Robiłam coś takiego, gdy byłam mała, a teraz sposób poszedł w zapomnienie. Może niedługo spróbuję. :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń