Polecany post

O cechach włosa. Co Wy z tą porowatością?

Włosomaniaczki w niektórych kręgach zyskują złą sławę w internecie - często są uważane za wariatki, myślące co by tu dziwnego nałożyć na głowę. Maść końska? Krem na grzybicę? Dziwne ziarenka, po których śmierdzi się rosołem czy nakładanie sobie cebuli i czosnku na skalp? Może są jeszcze inne, dziwniejsze sposoby o których nie słyszałam. 
Włosomaniaczki upowszechniły również wiedzę o porowatości włosów, ale mam wrażenie że w ustalaniu typu włosów i pasującej im pielęgnacji, ta porowatość odgrywa zbyt duże znaczenie. Namiętnie przeglądam różne fora internetowe, świetne blogi i grupy na facebooku w poszukiwaniu inspiracji na pielęgnację czy ciekawych kosmetyków, zwróciłam uwagę że bardzo dużą wagę przykłada się na nich do tej jednej cechy włosów, a przecież one mają jeszcze masę innych, równie ważnych, czasami nawet ważniejszych jeśli chodzi o ustalenie idealnej pielęgnacji. 

Proste a kręcone

Czytając o pielęgnacji włosów kręconych czuję się trochę dziwnie - bardzo często mocno odbiega ona od tego co sprawdza się u mnie, dlatego ciężko jest mi doradzać komukolwiek, kto ma kręcone włosy. O skręt trzeba dbać, wiem że w takim przypadku sprawdza się duża ilość substancji nawilżających, kręconowłose często chwalą glutka z siemienia lnianego, który na moich prostych włosach wywołał mały kryzys. To czy nasze włosy będą proste, falowane czy kręcone zależy od wiązań w naszym włosie, które sprawiają że włosy trzymają określony kształt. Z obserwacji widzę również że kręconowłose mają większe problemy z przesuszaniem się włosów. Kiedy tylko widzę piękne loczki czy fale zżera mnie zazdrość, nudzą mnie moje proste włosy i problemy z nimi związane (brak objętości, nudny wygląd), nie zazdroszczę jednak skomplikowania pielęgnacji. 

Grube a cienkie

To, jak bardzo grube są nasze włosy ma właściwie bardzo duże znaczenie - między grubymi, a cienkimi włosami można zauważyć również różnicę w budowie. Gruba łodyga włosa składa się z zewnętrznej warstwy łusek, kory stanowiącej większość masy włosa i znajdującego się w środku rdzenia, cienkie włosy nie posiadają tej ostatniej warstwy. Od grubości zależy również jak szybko nasze włosy mogą mieć dość określonych składników, jak szybko opadają, a co najważniejsze - ile możemy na nie nałożyć. W praktyce, mam wrażenie że grubość włosa odgrywa dużo większe znaczenie niż jego porowatość, przy włosach cienkich jak pajęczynka większość typowych testów na porowatość poległa.


Przetłuszczające się a suche

Skłonności do nadmiernego przetłuszczania się, nie są właściwie cechą włosa, ale mają na niego gigantyczny wpływ. Za wydzielanie łoju odpowiadają gruczoły łojowe znajdujące się bezpośrednio w mieszkach włosowych i ich nadmierna aktywność sprawia, że nasze włosy robią się zbyt szybko nieświeże, jednak jeśli nie pracują one prawidłowo i wydzielają go zbyt mało to musimy borykać się z suchością. Sebum jest nam niezbędne, chroni ono naszą skórę i paznokcie przed utratą wody. 

Wysoko a niskoporowate

O co w ogóle chodzi z tą całą porowatością? W skrócie chodzi o stopień odchylenia łusek znajdujących się na włosie - im bardziej są one odchylone, tym wyższa jest porowatość. Zbyt dużym uproszczeniem jest jednak twierdzenie że włosy wysokoporowate to włosy mocno zniszczone. Sporo osób ma włosy naturalnie wysokoporowate, najczęściej są one jednocześnie suche, ponieważ mocno odchylone łuski sprzyjają utracie wilgoci, a także podatne na zniszczenia. Mocno porowate włosy nie świadczą o tym, że ich właścicielka je zaniedbuje, może być wręcz przeciwnie. Spotkałam się nawet z tym, że pewna osoba uznała, że obrażam ją twierdzeniem, że może mieć wysokoporowate włosy.
Włosy o wysokiej porowatości łatwiej się puszą, są bardziej matowe, mogą być nawet delikatnie szorstkie w dotyku. Włosy niskoporowate są zwykle błyszczące, gładkie i śliskie. 


I nawet uwzględniając wszystkie te możliwe cechy włosów, nawet znalezienie osoby o takich cechach włosów jak nasze nie gwarantuje tego że pielęgnacja sprawdzająca się u tej osoby sprawdzi się u nas. Na dodatek, włos nie jest taki sam na całej jego długości - końcówki zawsze będą bardziej zniszczone, porowate, mogą być cieńsze i najczęściej są suche. Biorąc pod uwagę to wszystko właściwie nie ma jednego uniwersalnego zestawu kosmetyków, który sprawiłby, że każde włosy wyglądałyby pięknie. Nie da się nawet ustalić takiego zestawu, biorąc pod uwagę te cechy, o których wspomniałam.

Jakie są więc moje włosy uwzględniając te wszystkie cechy? Przede wszystkim cienkie - to jest chyba cecha, którą jako pierwszą muszę brać pod uwagę wybierając ewentualne kosmetyki. W połączeniu ze skłonnościami do przetłuszczania się skóry głowy, muszę bardzo uważać co nakładam u ich nasady. Bardziej treściwe odżywki i maski, kosmetyki z parafiną i szampony z silikonami prawie zawsze powodują u mnie pogorszenie przyklapu i przyśpieszenie i tak błyskawicznego przetłuszczania się. Taką obciążającą pielęgnację uwielbiają za to rozjaśnione końce, to właśnie im brakuje zwykle dociążenia i potrzebują szczególnej ochrony przed zniszczeniami. Jeśli chodzi o proteiny, emolienty i humektanty to moje włosy przede wszystkim kochają proteiny, właściwie bez umiaru. Kiedy ładuje moje włosy proteinami to stają się grubsze, bardziej elastyczne i błyszczące. Emolienty sprawiają że włosy są miękkie i sypkie, za to nieodpowiednio zastosowane nawilżacze powodują mocne puszczenie się moich włosów i ich latanie dookoła głowy, na dodatek nie da się niczym dociążyć włosów. Tutaj mam spore wątpliwości, ponieważ teoretycznie to brak emolientów powinien wywoływać efekt lekkości, jednak nawet w połączeniu z olejami mocne emolienty wywołują u mnie masakrę. O co chodzi? Nie mam pojęcia! 

A czy Wasze włosy lubią/nie lubią czegoś co jest teoretycznie niezgodne z ich typem? Jakie one właściwie są? 

Komentarze

  1. To fakt, sama czytając blogi włosomaniaczek mam wrażenie że liczy się tylko i wyłącznie porowatość. Fajnie usłyszeć jakiś mądry głos w necie, :) U mnie też porowatość jest drugorzędną cechą .

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Patrzę na porowatość swoich włosów chodz nie zawsze jest ona najważniejsza, ponieważ moje włosiaki są kapryśne i nieraz służy im to co teoretycznie nie powinno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zawsze miałam z określeniem mojej porowatości problem - mam mega puszące się włosy, ale są śliskie i nie szorstkie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A są proste czy kręcone? Może cienkie do tego?

      Usuń
    2. Proste i cienkie :(

      Usuń
  4. Może coś jest na rzeczy. Ja też niekiedy zauważam, że pomimo zgodnej z typem włosa pielęgnacji, sprawiają one wrażenie zbyt lekkich. A przecież zastosowałam kosmetyk, który z definicji powinien właśnie temu zaradzić. Z natury mam porowate włosy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy są grube, ale sporo straciły na ilości. Niby wysokoporowate ale chyba bardziej kapryśne i wymagające.:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Moje włosy są gęste, średnioporowate i bardzo nie lubią humektantów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja zawsze piszę, że porowatość jest pierwszym krokiem do określenia, jakie są nasze włosy. Ale zaznaczam, że nie daje to 100% pewności. Bo np. włosy wysokoporowate zniszczone będą lubić proteiny i to w sporych ilościach, natomiast wysokoporowate z natury, ale zdrowe już za proteinami tak nie przepadają. Porowatość jest tylko jedną ze składowych, ale mimo wszystko warto brać ją pod uwagę, chociaż pielęgnacja włosów nie powinna się tylko na niej opierać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem tego samego zdania :) Porowatość ma nas nakierować na odpowiednią pielęgnację, ale nie możemy się opierać tylko na niej ;)

      Usuń
  8. Mam niską porowatość, włosy przetłuszczające;P

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam wrażenie, że porowatość zmienia się u mnie wraz ze zmianą wilgotności powietrza... Przy różnej wilgotności włosy inaczej zupełnie reagują na te same produkty do mycia/pielęgnacji! Od pogody zależy tym samym skręt, puszystość i ewentualny oklap, a nawet szybkość przetłuszczania! Sprawia to sporo kłopotów, ale powoli zaczynam ogarniać...^^

    OdpowiedzUsuń
  10. W zasadzie przy wyborze pielegnacji nigdy nie kierowalam sie porowatoscia, a wlasnie czynnikami typu suche z natury, falowane, itd. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja mam naturalne loki i im pasuje prawie wszystko :P nisko czy wysoko? trudno stweirdzic bo maja czesc tych i tych cech a nie sa ani suche ani przetluszczajace ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja dalej w swoim świecie żyję i stwierdzam, że włosy mam.. ładne :D I próbuję różnych rzeczy, ale ogólnie są gęste, dość grube i proste :D Gorzej z moim pseudoombre - ewidentnie suchy element :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja dobierając pielęgnację nie skupiam się na typie włosów. Robię to raczej metodą prób i błędów :) Podobno włosy rozjaśniane nie lubią się z olejem kokosowym i powinno się go unikać, a moje go uwielbiają :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zdarza się, i to bardzo często :) Moje włosy są cienkie, gęste, proste jak druty, niskoporowate, i ciemne. Myślę, że nawet kolor ma znaczenie (chociaż to tylko moja teoria). Na początku olej kokosowy sprawdzał się fatalnie, a teraz? Moje włosy go lubią.

    Swoją pielegnację, podobnie jak poprzedniczki dobieram na podstawie prób i błędów - jesli coś się sprawdzi to ok, jeśli nie próbuję użyć produktu w innych kombinacjach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja już dawno zdurniałam jakie są moje włosy. Biorąc pod uwagę porowatość, nie sprawdza się u mnie nic, co sprawdzać się powinno. Jak działam na intuicję, wychodzi o niebo lepiej :)

    Pozdrawiam!
    dzezabell.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Moje włosy, gdy były jeszcze niskoporowate ;) uwielbiały treściowe maski(oleje, parafina, silikony ok, ale z domieszką humektantów lub/i protein) Lekkie odżywki się u mnie nie sprawdzały. Trudno je było obciążyć( a są również niezbyt grube) Teraz mam za to ogromny problem z rozczesywaniem włosów.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja mam proste,chociaż lubią wykręcać się po umyciu każdy w inną stronę i jak juz trochę podeschną muszę je delikatnie rozczesać.Wysokoporowate? Tak myślałam do dziś,a teraz to już nie wiem.U nasady tłuste na końcach suche.Kilka razy rozjaśniane.W dotyku są gładkie,mięciutkie.Troszkę połysku mają,ale puszą się tak bardzo,ze głowa mała.Protein raczej nie lubią,emolienty lubią,ale łatwo je obciążyć,a humektanty sama nie wiem,bo ich stosowałam jak na razie najmniej.Ogólnie rzecz biorąc jakąkolwiek pielęgnację im zafunduje to i tak na końcu jak włosy wyschną to się puszą.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.