Niedziela dla włosów (46) Długie odżywianie

czerwca 21, 2015

Moje włosy ostatnio nie mają ze mną lekko - całe dnie spędzam dosłownie w polu, gdzie narażone są na wiatr, gorąco i ostre słońce, na dodatek cały czas są związane, a kiedy docieram do domu to jestem tak padnięta że nie mam siły już ich odżywiać. Pierwsze efekty już widać - rozjaśniane końce, które początkowo były odrobinę ciemniejsze niż moje naturalne, teraz zaczynają mocno jaśnieć i wyglądam jakbym robiła ombre. Słoneczne refleksy na blond włosach wyglądają bosko, ale niestety takie włosy są bardziej podatne na zniszczenia i są w gorszej kondycji niż normalnie. Powoli mnie to zaczyna przerażać, szczególnie w połączeniu z tym, że mamy dopiero czerwiec, a ze sporym prawdopodobieństwem mogę już powiedzieć że reszta moich wakacji będzie wyglądać podobnie - czyli szalenie intensywnie.


Niedziela dla włosów zaczęła się już dnia poprzedniego - żeby ułatwić sobie mycie włosów i wypłukać z nich wszystko co powinno zostać wypłukane nałożyłam solidną porcję odżywki Diplona, pomasowałam skalp i włosy, u nasady dołożyłam poza tym kropelkę szamponu Neem. Całość spłukałam i odsączyłam wodę z włosów, delikatnie je rozczesałam i pozwoliłam troszkę podeschnąć. Kiedy były już w połowie suche, nałożyłam wyłącznie na długość solidną porcję kuracji arganowej Isana (szykuje się hit!) i zaplotłam włosy w dobieranego warkocza, w którym spędziły kolejne 12 godzin. Następnego dnia rano zmoczyłam je i dołożyłam kuracji arganowej, tak żeby delikatnie przemyć całe włosy i jedyne co zrobiłam później to spłukałam chłodną wodą i pozwoliłam wyschnąć naturalnie. 

Po tej długiej, ale nieskomplikowanej pielęgnacji włosy są wyraźnie w lepszej kondycji niż wcześniej, miękkie, elastyczne, gładkie i błyszczące. Jedyne, czego mogę się przyczepić to latanie wszędzie dookoła - włosy są zdecydowanie za lekkie i niedociążone, tak działa na nie nadmiar substancji nawilżających. Zostawianie maski na włosach na całą noc traktuję bardziej jako wyjątkowy środek niż coś co chciałabym powtarzać częściej. Patrząc na pogarszanie się kondycji pod wpływem moich codziennych zajęć - prawdopodobnie postaram się przetrzymać je z podcięciem aż do września - końce i tak się zniszczą, a być może we wrześniu uda mi się ściąć farbowane końcówki już w całości? Obawiam się jedynie tego, że przy pierwszej możliwej okazji wymięknę i zabiorę się za te nieszczęsne końcówki.

Żałuję również, że zużyłam już całą mgiełkę z Kerarice - ona miała mieć działanie chroniące przed słońcem, poza tym działała bardzo przyjemnie na włosy.  Kerarice planuję zamówić, ale poczekam aż mi się większe zamówienie nazbiera, koniecznie będę musiała wziąć inne opakowanie. Znacie może ciekawe kosmetyki faktycznie chroniące przed słońcem?

Co Wy zrobiłyście dla swoich włosów?


Chciałam Wam również przypomnieć o małym konkursie z marką Sesderma, możecie wygrać serum C-Vit, wystarczy kliknąć w banerek i wypełnić formularz.

Mogą również Cię zainteresować:

20 komentarze

  1. u mnie słonca brak wiev nie mam przed czym chronic:(

    OdpowiedzUsuń
  2. mgiełka z tej samej serii co wcierka Jantar ma filtr UV :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Moje włosy też niestety robią się jaśniejsze, ale latem to chyba nieuniknione. :/

    OdpowiedzUsuń
  4. już któryś raz widzę Isanę i chyba będę chciała ją w końcu kupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam, używam od tygodnia, więc jeszcze za wcześnie żeby zrobić pełną recenzję, ale już mogę powiedzieć że jest świetna. Oczywiście nie ma co się nastawiać na szaleństwo z olejkiem arganowym, za to wysoko ma migdałowy.

      Usuń
  5. Ciekawi mnie ta kuracja z Isany :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety słońce niszczy nam włosy i trudno nad tym zapanować, ale może rób koka i jakąś chustkę na włosy aby zakryć włosy przed promieniowaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam, niestety w chustce myślałam że się ugotuje (nienawidzę nosić jakichkolwiek nakryć głowy), a kok rozpadał się po pół godzinie. Właśnie kupiłam spray Isana, mam nadzieję że chociaż trochę uchronię je przed zniszczeniami. Nie będę przecież z pracy rezygnować, bo mi się włosy niszczą ;)

      Usuń
  7. najlepiej chyba zrobić porządnego, mocnego warkocza, a końcówki zostawić w pętelce, wtedy ani się nie ocierają, ani nie są tak narażone na słońce :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Kuracja arganowa Isana to dla mnie hit :)

    OdpowiedzUsuń
  9. tych produktow nie uzywalam ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja dzisiaj wykorzystałam właśnie Isanę :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Na zdjęciach nie widać, żeby włosy były mocno rozjaśnione. Ja też popołudnia spędzam w polu (do 15 w pracy biurowej, od 15 w truskawkach). Włosy wiąże w ślimaka na głowie. Wcześniej je często olejuje lub po prostu przykrywam chusteczką. Odnoszę wrażenie, że dzięki temu nie zjaśniały ani o ton :)

    Kuracja Isany (szczególnie ta żółta) istotnie zasługuje na uwagę. U mnie to też hit - używam jej zawsze gdy chcę by włosy świetnie wyglądały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też staram się trzymać je przynajmniej naolejowane, mam niestety poważną awersję do nakryć głowy (chyba że to luźny kapelusz, ale taki się w truskawach nie sprawdzi), a zbieramy najczęściej od wczesnego rana do popołudnia, co znaczy że jestem w polu w najgorsze słońce. Zdjęcia jak zawsze wychodzą mi do d... szczególnie że nie mam za bardzo czasu żeby zrobić je w odpowiednim świetle, a pierścieniówka przekłamuje kolory.

      Usuń
  12. Ja też ostatnio spedzam czas w rzędach truskawek, ale staram się mieć okrytą głowę i włosy przed słońcem. Po pieciu minutach leje się ze mnie jak z wyciskanej szmaty z nadmiaru wody.
    Widac, ze włosom dogodziłas odżywianiem :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow, jakie są sypkie! O takim właśnie efekcie marzę już od dawna, ale chyba coś robie źle, że go nie osiągam :( albo moje włosy są po prostu tak oporne.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam od niedawna tą kurację z Isany i też przyznam odnotowuję pozytywne efekty jej działania na moich włosach :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Efekt jest świetny ;-) Muszę popatrzeć za tą kuracją arganową :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Spróbujcie taką fioletową z Isany z kolagenem. Jest chyba lepsza od tej arganowej
    A co do rozjaśniania, to urok lata. Zimą będziemy narzekać na zimno, wiosną na wiatr, jesienią na mgłę, to chociaż latem się nacieszmy. Też nienawidzę nakryć głowy;)
    Abrakadabra

    OdpowiedzUsuń
  17. Myślę, że najlepszym rozwiązaniem będzie spinanie je i chowanie pod kapeluszem, czapką lub chustą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.

Obserwatorzy

Google+ Followers

Łączna liczba wyświetleń