Niedziela dla włosów (44) Olej kokosowy

Niedawno w moje łapki wpadł olej kokosowy firmy Olini, nie mogłam się więc powstrzymać, żeby wypróbować jego działanie na włosach. Olej kokosowy, szczególnie ten nierafinowany zimnotłoczony ma masę magicznych wręcz właściwości, a ja używałam tylko dawno temu rafinowanego oleju kokosowego. Moja niedziela dla włosów (która oczywiście została zrealizowana trochę wcześniej niż w niedzielę) zaczęła się od umycia włosów szamponem i poczekania aż włosy lekko podeschną. Na takie, jeszcze lekko wilgotne włosy nałożyłam solidną porcję oleju i związałam w warkocza na noc. Rano rozplątałam włosy i umyłam je, nie stosowałam tak jak zwykle emulgowania odżywką i miałam lekkie obawy co do tego czy szampon wystarczy, żeby zmyć olej z włosów. Po umyciu szamponem Trzy Zioła tylko na kilka minut nałożyłam odżywkę Ultra Doux z olejkiem arganowym i kameliowym, a po jej zmyciu pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie. 
Trochę obawiałam się efektów po tym konkretnym oleju, uważa się że to czy olej kokosowy sprawdzi się na danych włosach w dużej mierze zależy od ich porowatości. Moje naturalne mają zdecydowanie średnią, natomiast rozjaśniane końce nieco wyższą. Olej kokosowy jest podobno olejem przeznaczonym głównie dla włosów o niskiej porowatości, te z bardziej rozchylonymi łuskami może puszyć i matowić. Mam swoje przemyślenia na temat sensowności dobierania pielęgnacji według samej ich porowatości (a przecież to nie jest ich jedyna cecha!), ale wierzę że każdy używa tego co się sprawdza, a nie tego co mówią internetowe tabelki i spisy. 
Jak więc sprawdził się olej kokosowy na moich włosach? Bardzo dobrze, ta niedziela dla włosów była właściwie drugim jego użyciem. Włosy były mięciutkie, lekko wygładzone, śliskie i bardzo dobrze dociążone. 
Zdjęcie wyżej to efekt wręczenia aparatu mojemu prawie-mężowi i poproszenia o zrobienie ładnego zdjęcia. Jak widać, lepszy efekt uzyskuję używając chociażby statywu i chyba z takiego właśnie rozwiązania muszę korzystać. Wbrew temu co widać na zdjęciu, włosy nie były przeciążone, a końce wyglądały i zachowywały się zdecydowanie lepiej niż widać.  Na razie odpuszczę sobie kokosowy na włosy, ale to głównie dlatego że chce skorzystać z wspaniałego działania dwufazowego olejku Evree, który jak na razie biję na głowę wszystkie inne oleje naturalne.

A co Wy zrobiłyście dla swoich włosów? 

Komentarze

  1. Nie lubię zapachu kokosu, więc to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest dość intensywny, więc jeśli nie lubisz to faktycznie nie dla Ciebie. A może rafinowanego byś spróbowała? Jest pozbawiony tych najfajniejszych właściwości, ale w sumie włosom to nie powinno robić aż tak dużej różnicy.

      Usuń
  2. Miałam ten olej i uważam go za świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kolor Twoich włosów :) Co do samego oleju kokosowego, używałam go namiętnie na samym początku włosomaniactwa co skutkowało puchem jak u kaczuszki, bo o porowatości wiedziałam wtedy tyle, co nic. Całkiem niedawno kupiłam kolejną tubkę, włosy zachowywały się po nim całkiem nieźle, niestety, niedługo mi ten olej posłużył i niewiele dobroci włosy od niego dostały... bo go zjadłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam olej kokosowy i też wykorzystałam go do swojej NdW ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy nie lubią się z olejem kokosowym ale lubię używać go na ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę też spróbować, ciekawe czy z moimi włosami by się polubił. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za kokosem, sama nie wiem czemu :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Olej kokosowy, mój ulubieniec! Szczególnie że kocham kokosy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje włosy uwielbiają olej kokosowy, fajnie że twoje też go polubiły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kusi mnie, nigdy nie stosowałam go solo. na moich rozjaśnianych włosach w takim wydaniu nie puszył ich, o ile dobrze pamietam ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.