Niedziela dla włosów (44) Olej kokosowy

6/07/2015

Niedawno w moje łapki wpadł olej kokosowy firmy Olini, nie mogłam się więc powstrzymać, żeby wypróbować jego działanie na włosach. Olej kokosowy, szczególnie ten nierafinowany zimnotłoczony ma masę magicznych wręcz właściwości, a ja używałam tylko dawno temu rafinowanego oleju kokosowego. Moja niedziela dla włosów (która oczywiście została zrealizowana trochę wcześniej niż w niedzielę) zaczęła się od umycia włosów szamponem i poczekania aż włosy lekko podeschną. Na takie, jeszcze lekko wilgotne włosy nałożyłam solidną porcję oleju i związałam w warkocza na noc. Rano rozplątałam włosy i umyłam je, nie stosowałam tak jak zwykle emulgowania odżywką i miałam lekkie obawy co do tego czy szampon wystarczy, żeby zmyć olej z włosów. Po umyciu szamponem Trzy Zioła tylko na kilka minut nałożyłam odżywkę Ultra Doux z olejkiem arganowym i kameliowym, a po jej zmyciu pozwoliłam włosom wyschnąć naturalnie. 
Trochę obawiałam się efektów po tym konkretnym oleju, uważa się że to czy olej kokosowy sprawdzi się na danych włosach w dużej mierze zależy od ich porowatości. Moje naturalne mają zdecydowanie średnią, natomiast rozjaśniane końce nieco wyższą. Olej kokosowy jest podobno olejem przeznaczonym głównie dla włosów o niskiej porowatości, te z bardziej rozchylonymi łuskami może puszyć i matowić. Mam swoje przemyślenia na temat sensowności dobierania pielęgnacji według samej ich porowatości (a przecież to nie jest ich jedyna cecha!), ale wierzę że każdy używa tego co się sprawdza, a nie tego co mówią internetowe tabelki i spisy. 
Jak więc sprawdził się olej kokosowy na moich włosach? Bardzo dobrze, ta niedziela dla włosów była właściwie drugim jego użyciem. Włosy były mięciutkie, lekko wygładzone, śliskie i bardzo dobrze dociążone. 
Zdjęcie wyżej to efekt wręczenia aparatu mojemu prawie-mężowi i poproszenia o zrobienie ładnego zdjęcia. Jak widać, lepszy efekt uzyskuję używając chociażby statywu i chyba z takiego właśnie rozwiązania muszę korzystać. Wbrew temu co widać na zdjęciu, włosy nie były przeciążone, a końce wyglądały i zachowywały się zdecydowanie lepiej niż widać.  Na razie odpuszczę sobie kokosowy na włosy, ale to głównie dlatego że chce skorzystać z wspaniałego działania dwufazowego olejku Evree, który jak na razie biję na głowę wszystkie inne oleje naturalne.

A co Wy zrobiłyście dla swoich włosów? 

Mogą również Cię zainteresować:

12 komentarze

  1. Nie lubię zapachu kokosu, więc to raczej nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapach jest dość intensywny, więc jeśli nie lubisz to faktycznie nie dla Ciebie. A może rafinowanego byś spróbowała? Jest pozbawiony tych najfajniejszych właściwości, ale w sumie włosom to nie powinno robić aż tak dużej różnicy.

      Usuń
  2. Miałam ten olej i uważam go za świetny! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam kolor Twoich włosów :) Co do samego oleju kokosowego, używałam go namiętnie na samym początku włosomaniactwa co skutkowało puchem jak u kaczuszki, bo o porowatości wiedziałam wtedy tyle, co nic. Całkiem niedawno kupiłam kolejną tubkę, włosy zachowywały się po nim całkiem nieźle, niestety, niedługo mi ten olej posłużył i niewiele dobroci włosy od niego dostały... bo go zjadłam! :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam olej kokosowy i też wykorzystałam go do swojej NdW ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Moje włosy nie lubią się z olejem kokosowym ale lubię używać go na ciało :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę też spróbować, ciekawe czy z moimi włosami by się polubił. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie przepadam za kokosem, sama nie wiem czemu :(

    OdpowiedzUsuń
  8. Olej kokosowy, mój ulubieniec! Szczególnie że kocham kokosy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Moje włosy uwielbiają olej kokosowy, fajnie że twoje też go polubiły :)

    OdpowiedzUsuń
  10. kusi mnie, nigdy nie stosowałam go solo. na moich rozjaśnianych włosach w takim wydaniu nie puszył ich, o ile dobrze pamietam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie Wasze uwagi i wsparcie, które daje mi niesamowicie dużo motywacji. Nie zdajecie sobie nawet sprawy jak bardzo pomaga mi to, że jesteście tutaj ze mną i mi kibicujecie, jeszcze raz bardzo mocno DZIĘKUJE!
Jeśli masz na to ochotę, możesz zostawić link do swojego bloga.
Proszę o zachowanie kultury.